My Rainbow

Your rainbow is shaded green.

What is says about you: You are an intelligent person. You feel strong ties to nature and your mood changes with its cycles. Those around you admire your fresh outlook and vitality.

Find the colors of your rainbow at spacefem.com.

My Rainbow is the best one and I’ll never change it for something/somebody else.
My Rainbow has many shades of colours. Not only green, but also red, blue, yellow, orange, black.
And yes, I belong to Him, as well as He belongs to me. I agree, that my mood depends on the nature, on the rainbow, on My Rainbow.

Please, don’t be angry at me :P just a stupid quiz with my comment

Luv Ya so much, my favourite one

Wampiriada raz jeszcze ;]

Niesamowite, jak dużo osób szukało tu info o Wampiriadzie 09′ :) Cieszę się ogromnie, oddawanie krwi jest mi dość bliskie ;) Mam nadzieję, że każdy znalazł czego szukał.

Zachęcam wszystkich, którzy jeszcze się nie zdecydowali – macie jeszcze kilka dni, skorzystajcie :) Sama wybrałam się wreszcie dzisiaj, na ASP, i było bardzo miło i przyjemnie, w ramach gratisu do czekolad tym razem dwa bilety do Muzy. Zainteresowanie było, ku mej uciesze :) Sami przyjaźni studentom ludzie, sama radość po upuszczeniu prawie pół litra ;)   Kto nie zdąży w czasie akcji, zapraszam na Marcelińską :] I nie szkodzi, że jutro piszę zaliczenie z psychologii klinicznej, i spać mi się chce a uczyć nie :P

Powodzenia dla Was, Wampirki :)

Wolny dzień ;]

Ktoś tu trafił dzięki frazie “6 maja wolne na wse uam” Więc tak… 6 maja jest wolny na UAM! :D Tak jak i 7 i 13 maja również ;]

Wampiriada 2009 w Poznaniu

Dla wszystkich zainteresowanych: Wampiriada w Poznaniu odbywa się w następujących terminach:

5 maja (wtorek) – x2 (zwykły + autobus) zwykły – UP (ul. Wojska Polskiego 28, holl Collegium Maximum) autobus – UAM (Ogrody) (parking przy wjeździe do Kampusu – po lewej, za szlabanem)

6 maja (środa) – x1 (zwykły) UAM (Morasko) (Wydział Matematyki i Informatyki, Klub Studencki)

7 maja (czwartek) – x1 (autobus) PP (parking przed budynkiem Wydziału Budowy Maszyn i Zarządzania)

11 maja (poniedziałek) – x1 (zwykły) ASP (budynek A, Al. Marcinkowskiego 29)

12 maja (wtorek) – x2 (zwykły + autobus) autobus – UAM (Morasko) zwykły – Umed (sala telewizyjna w DS. Eskulap, ul. Przybyszewskiego 39)

13 maja (środa) – x1 (zwykły) PP (salka Duszpasterstwa Akademickiego przy kościele św. Rocha)

14 maja (czwartek) – x1 (zwykły) PP (Centrum Sportu, sala gimnastyczna, Jana Pawła II 28)

19 maja (wtorek) – x1 (autobus) AWF (parking przed wejściem głównym AWF)

20 maja (środa) – x1 (zwykły) UEP (Sala 236A, Gmach Główny Uniwersytetu Ekonomicznego)

:*

Wprowadził się do mnie.

Właściwie, to nawet ja tu nie mieszkam, ale On się wprowadził.

Taak… Czasem zwykła szczoteczka do zębów i maszynka do golenia mówią wiele.

I will always be with You.

Ach tak..?

“Są dwie zasadnicze różnice między mężczyzną a kobietą:

po pierwsze, większość kobiet woli iść na zakupy, niż się pierdolić. A po drugie, kobiety zawsze pakują do walizek wszystkie swoje rzeczy, bez względu na to, jak długo ma trwać podróż i dokąd jadą.”

[w: "Muzeum Psów"]

Hm. Chyba zacznę się pakować, przez tydzień można jeszcze bagaż zreorganizować i ustawić tak, aby żaden Jonathan Carroll mi się nie czepiał :)

I kurczę, nie przepadam za zakupami.

WOŚP

11 stycznia 2009 roku po raz XVII już grała w niemal każdym polskim mieście Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. W organizację poznańskiego finału włączyli się również studenci Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM, członkowie Wydziałowego Centrum Wolontariatu “VOLONTARIO” WSE UAM oraz członkowie Koła Literacko-Teatralnego. Dzięki uprzejmości władz uczelni w holu głównym Auli Uniwersyteckiej przez 6 godzin studenci organizowali wiele atrakcji dla dzieci. Motywem przewodnim imprezy był cyrk, dlatego nie brakowało klownów, cyrkowych zwierząt i sztuczek. Tym, co podobało się maluchom najbardziej, było malowanie twarzy, po którym małe lwiątka, tygrysiątka i kotki brały udział w konkursach zręcznościowych, grach ruchowych, zabawach z chustą Klanza, czy też rozwijaniu talentów plastycznych. Każdy mógł być też żywym pionkiem! Dodatkową atrakcją były występy tancerek z Zespołu Tańca Współczesnego „KONTRAST”, działającego przy MDK nr 2 w Poznaniu oraz pokaz gry na dudach szkockich. Jednak największe wrażenie, nie tylko na dzieciach, robiły pokazy iluzjonisty Piotra Szumskiego. W towarzystwie studentek i studentów każde dziecko odnalazło coś dla siebie i chętnie uczestniczyło w przygotowanych przez nich zabawach. Uczestnictwo tak dużej liczby dzieci w akcji, świadczy o tym, że studenci trafili w gusta najmłodszych.
Dziękujemy wszystkim za liczne przybycie i aktywny udział w naszych działaniach. Zapraszamy za rok!!!*

pozwalam sobie skopiować z http://www.staff.amu.edu.pl/~wolonter/ , ale w końcu sama to stworzyłam :D

A tu dodam jeszcze od siebie, iż:

dzieciaki są cudowne :) a zwłaszcza “ja juś chodzię do psiećkoja” i pomalujmy “jaziem” :D

Taak… mogę zajmować się maluchami ;)

Mro Iło.

Mro iło pcheneł mange kaj tut kamaf
Pchen jek ław me man tutyr na ładziaw.


Pomarańcze i Mandarynki

Okrągłe i słoneczne. Żółto-pomarańczowe. Cytrusowe. I niewątpliwie świąteczne.

Czasem coś jest tak mocno osadzone w tradycji i zwyczaju, że nie sposób o tym zapomnieć. Pomimo, że w święta pamiętamy o choince, o prezentach, opłatku, dodatkowym nakryciu i masie innych obowiązkowych elementów, słowo daję, nie wyobrażam sobie, żeby zabrakło mi zapachu pomarańczy. Już na kilka dni przed świętami objadamy się mandarynkami, które tylko wtedy specyficznie smakują. Są takie wyczekane cały rok, jak sam śnieg, jak drzewko i rodzinne spotkanie wokół.

Pomarańcze, mimo, że czasem kwaśne do wykrzywienia twarzy, to i tak smakują nieprzeciętnie w wigilię.

Mimo, że są słodsze rzeczy na stole, to pomiędzy musi stać miska pomarańczy i osobna mandarynek.

Mimo, że znajdujemy pod choinką superekstrakulwypaśne prezenty, to i tak największą radość sprawiają pomarańcze i mandarynki od Babci, z własnoręcznie wypisaną karteczką, dla którego z nas jest ten przydział.

Mają swoją niewyobrażalną wartość, choć teraz spokojnie można sobie na nie nie pozwolić. Może to przez te opowiastki, o dzieleniu jednej pomarańczy na piątkę dzieci, bo na więcej nie można sobie było pozwolić (pomarańczy, nie dzieci, choć z tym pewnie też byłoby ciężko). Może przez to, że dzięki nim jesteśmy sobie równi, w ten jeden wieczór, nikt nie ma więcej od innych. Może przez to, że są moją małą tradycją, punktem zaczepienia, czymś, na co czekam od wigilii do wigilii, co wspominam od dzieciństwa, do dorosłości. Najcenniejszym prezentem tego wieczoru, czymś, czego wartości nie da się wyrazić żadnym pieniądzem, ani zastąpić złotem, czy czymkolwiek innym.

Czymś tak nierozerwalnie związanym ze świętami, że będące osobnym świętem.

Amen.

PS: Nie starajcie się zrozumieć.

A ja lubię słowo “fuck”

Są kobiety pistolety
i kobiety jak rakiety
chude, długie i wysokie
z wydepilowanym krokiem

Są kobiety bezzmarszczkowe
fit kobiety luksusowe
pielęgnacji wciąż oddane
z samych siebie odessane

Są kobiety pistolety
pielęgnacji wciąż oddane
z samych siebie odessane

A ja dla własnej wygody
zapuszczam swe ogrody
i kolekcjonuje wzwody
ja, metr pięćdziesiąt dwa

Są kobiety pistolety
i kobiety jak rakiety
chude, długie, opalone
z wydepilowanym łonem

Są kobiety doskonałe
z wyrzeźbionym gładkim ciałem
odmłodzone, odbarwione
całkiem z wieku odsączone

A ja dla własnej wygody
zapuszczam swe ogrody
i kolekcjonuje wzwody
ja, metr pięćdziesiąt dwa
dziko rosnącego nieba

Lubię skóry mojej smak
i fakt, że zawsze jestem na tak
i lubię też, w moich ustach słowo “fuck”

I lubię ten smak gdy w ustach mam
słowo “fuck”

Maria Peszek, Kobiety Pistolety

Nie, żeby idolka, ale dobra jest, odważna, i zajebiście bawi się słowem, czyli to, co ja lubię najbardziej.

Truskawki są tru!

Jak można nie lubić truskawek? No jak, pytam się?:) Pyszniutkie, słodziutkie, w mleku lub bez, albo z bitą śmietaną, czy w szampanie… ok, szypułki są słabe, trza je wywalać… ale truskawki… mniam… no spójrzcie tylko:

kim-polska.pl

Czyż nie są cudowne? I za jedyne 4 złote /no ok, nie tak znowu mało, ale lepsze to, niż choćby małe piwo/ możesz mieć kilogram tylko dla siebie :> cudownych, soczystych, słodziutkich owocków… mniam :)

No dobra, cieszę się jak głupek na widok dwóch misek truskawek, tylko dlatego, że w końcu chciało mi się wyjść na rynek…

A skoro już przy truskawkach:

`They were sitting
They were sitting on the strawberry swing
Every moment was so precious

Now the sky could be blue
I don’t mind
Without you it’s a waste of time..`

[Coldplay - Strawberry Swing]

bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni
kiedy myślę jaka ona duża
i jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata

//Poświatowska//

Poproszono mnie o znalezienie jakiegoś wiersza do analizy i interpretacji na poziomie gimnazjum. Przeglądając zeszyty z wierszami natknęłam się na tenże. Oczywiście nie dam go gimnazjaliście do analizy.
Ja zinterpretowałam dla siebie i dla Ciebie. Ty zrobisz jak uważasz. I wy także.

Pamiętaj, że czekam.

BTW

Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Ciała nasze diabłom zaprzedane
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Święty bałagan i błogosławiony zamęt
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Czasami starczy tylko splunąć na szczęście
Spojrzymy sobie w oczy będziemy wiedzieć więcej

Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
A wtedy
Przed tobą wtedy stanę sam na rekach
I jeden Bóg To Wie

Mamy tylko siebie wielką mamy moc
To jest nasz spisek i nasza sekretna zmowa
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Dwa nie wysłane listy trzy nie napisane słowa
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Strachom i lachom i na przekór wrogom
Jesteśmy tu sufitem jesteśmy tu podłogą

Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
A wtedy
Przed tobą wtedy stanę sam na rekach
I jeden Bóg To Wie

Bóg to jeden wie
Jeden Bóg to wie
Jeden Bóg to wie to nie jest wszystko jedno
Bóg to jeden wie mnie nie jest wszystko jedno

[SNL]

Para-papa-pam, szczęśliwa :)

PBF – Bunny Pit

Od zawsze wiedziałam, że Miłość ma moc. Wierzcie w Miłość, bo z Nią wszystko jest możliwe ;)

z pbf.comics.com**
pbfcomics.com

Dzięki Pawełku :) Za komiks, i za Miłość ;)

Dary Pana.

“- Coś ci pokażę, Myszko, chodź – powiedział.

Myszka ufnie ruszyła za Nim w głąb Ogrodu-Nieogrodu. W oddali coś majaczyło, poruszało się, chowało, to znowu pojawiało się przed jej oczami. Nie, nie coś… Ktoś. Mnóstwo istot. Tańczyły.

- Dary Pana – zasyczał melodyjnie Wąż.

- Tak, to moje Dary – przytaknął śpiewny, kobiecy i pełen miłości Głos.

- Dlaczego nazywasz je “Darami”? – zdziwiła się Myszka. – To przecież zwykłe dzieci…

- Nie sssą zwykłe – zasyczał Wąż.

- Są Darami, gdyż obdarowany może je przyjąć lub odrzucić – odparł surowy Głos.

Myszka podeszła do kręgu tańczących istot i wpatrzyła się w nie.

Była tu dziewczynka, która zamiast nóg miała szczątkowe kikuty, a jednak tańczyła na nich z równym wdziękiem jak długonogie tancerki. Był mały chłopiec z głową olbrzyma, ze sterczącym garbem na plecach, poruszający się na wątłych nóżkach karzełka. Była dziewczynka z głębokim otworem zamiast nosa i z głową rozszerzającą się baloniasto ku górze, uśmiechająca się zajęczą wargą. Były dzieci bez rąk i nóg, z brakiem lub przerostem członków, nieme, niesłyszące, niezdolne na ziemi do żadnego ruchu. Były dzieci zrzucane w starożytności ze skał, ledwie ujrzano po narodzinach ich zdeformowane ciała. Były niemowlęta zwane w średniowieczu diabelskim pomiotem i palone na stosach. Dzieci topione jak kocięta przez matki, które przerażało widmo procesu o czary i nieszczęśnicy pokazywani jako monstra na jarmarkach miast i miasteczek całego świata. Byli ci, których los wyniósł wysoko mimo zdeformowanego ciała, gdyż udało im się odgrywać rolę błaznów u boku głupszych od siebie. Były zastępy dzieci, na których dokonywano eksperymentów, by zbadać jak powstaje deformacja i czego unikać w procesie tworzenia doskonałego człowieka. Były dzieci zamykane przed ludzkimi oczami w stajniach, piwnicach, komórkach, żyjące w wiecznej ciemności i izolacji. Dzieci, które całe życie spędziły w zamkniętych zakładach, nie znając rodziców. Dziesiątki, setki, tysiące poczwarek, które na zawsze zamknęły w sobie motyla, ze złożonymi wielobarwnymi skrzydłami. Tu w Ogrodzie wszystkie te dzieci tańczyły, a ich uczucia przenikały przez niekształtne pancerze ciał i unosiły się wokół, lżejsze od oddechu. Myszka odbierała je całą sobą, słyszała i rozumiała.
- Kim jesteś? – zapytała, bez słów, najbliżej tańczącej istoty.
- Mnie w ogóle nie ma, nigdy się nie narodziłem. Moja mama ujrzała mnie, gdy byłem tak mały jak jej dłoń i zatrzymała w pół drogi – odpowiedział chłopiec ze zrośniętymi palcami rąk i nóg i ze zdeformowanym ciałem – zazdroszczę wam, którzyście widzieli ziemię. Chciałbym tam przebywać, nawet gdyby to trwało krótko i miało boleć…
- Boli, tak, to boli – przytaknęła dziewczynka trzepocząca jak ptak szczątkami kończyn – ale tam jest tyle rzeczy do zobaczenia i tyle miłości. Byłam kochana…! – zaśpiewała nagle na cały ogród – nieogród – Byłam kochana…! Kochana!
- A mnie nie chcieli – powiedział chłopiec z nogami karła i głową olbrzyma – zostawili mnie w specjalnym domu i spędziłam w nim całe życie. Ale oglądałem przez okno świat, widziałem ludzi innych niż ja, patrzyłem w niebo, nie tak niebieskie jak w ogrodzie, lecz co dzień inne. I tęsknię za tym, więc już wiem co to tęsknota. Warto dla niej zejść na ziemię.
- Wożono nas w klatce po wielu miastach i pobierano opłatę za pokazywanie tłumom. Tłumy śmiały się i trzęsły ze strachu, ale widziałyśmy tyle miejsc i tyle zdumiewających zjawisk… Ziemia jest piękna – powiedziały chórem syjamskie siostry, zrośnięte tułowiami, których zniekształcone, za duże głowy odchylały się na dwie różne strony.
- Chciałem żyć nawet gdyby to miało być straszne ale nie dano mi. Urodziłem się w czasach, których pozwalano żyć tylko dzieciom doskonałym. Zazdroszczę Ci Myszko. Byłaś na świecie aż osiem długich lat – powiedział chłopczyk, którego malutka głowa pozbawiona szyi, wyrastała wprost z przerośniętego tułowia.
- Zazdrościmy Ci Myszko… Tyle widziałaś… Tyle przeżyłaś… Kochano Cię! – śpiewały Dary Pana, które przebywały na ziemi krótko lub nie widziały jej wcale.- Każda sekunda na ziemi jest warta milionów lat pamięci – nuciły inne, wspominając czas, w którym nawet ból był dowodem życia.
Dary Pana tańczyły wyrażając radość z krótkiego pobytu na ziemi, z krótkich, lecz prawdziwych uczuć, których tam zaznały – miłości, nienawiści, przyjęcia lub odrzucenia, izolacji lub samotności; osaczenia spojrzeniami i zimną ciekawością lub nadmiernym współczuciem; czasami choć rzadko, doświadczały obojętnej zgody na swoją odrębność. Motyl skryty w poczwarce ich ciała trzepotał bezradnie niewidzialnymi dla ludzi skrzydłami; niekiedy ktoś pogłaskał go po wiecznie zwiniętych skrzydłach, i te chwile Dary Boga pamiętały najmocniej. Inne wyrażały w tańcu tęsknotę za nigdy nie doświadczonym darem życia, za nieznaną ziemią, za niedobrymi, ale prawdziwymi uczuciami,
które możliwe były tylko tam.”

["Poczwarka", Dorota Terakowska]

Kobieta w ciąży ma wybór:
- przerwać

**
- urodzić i zabić

- urodzić i oddać
- urodzić i wychować…


I jeśli wybierze ostatnią możliwość, niech sprawi, by dziecko czuło się bezpieczne i kochane.

I mówcie sobie co chcecie, ale te wszelkie kwestie moralne/etyczne/psychiczne/etc. związane z ciążą/aborcją, zależą od kobiety. I myślcie sobie co chcecie, klnijcie kościół, że jest konserwatywny i wbrew aborcji. I róbcie sobie, co chcecie. Ale nigdy przenigdy nie miałabym ani chęci, ani odwagi, ani siły, do przerwania życia własnemu Dziecku, nawet za cenę własnego życia. Nie wiem, kto/co o tym zdecyduje, ale to na pewno nie będę ja.

Bądź.

“Był równocześnie Światłem i Mrokiem, Harmonią i Chaosem, Muzyką i Ciszą, Zielonością i Błękitem, Nieruchomością i Wiatrem. Był Jednością. Był Wielością. Był Wszystkim. Był Niczym. Był.”

[Dorota Terakowska [w:] “Poczwarka”]

I Ty też bądź.

Oddychaj, mów, tańcz i śpiewaj.

Żyj. Skoro Ci dano, to nie po to, żebyś siedział na stołku i trafiał śliną w robaki.

Rozwijaj się i twórz.

Męcz się pracując i narzekaj, ale bądź.

Czuj, do cholery!

Śmiej się, jak chce Ci się płakać.

Nie myśl, że jesteś samotny, kiedy dobrze wiesz, że nie jesteś.

Pomyśl, czasem. Że inni mają gorzej, że tak naprawdę nie jest źle. W końcu masz co jeść i gdzie mieszkać.

Bądź Sobą – holistycznie i drobiąc się na krople myśli. A potem znów złóż się w całość.

I Żyj. Bo przecież to o to w Życiu chodzi.

..

.

Szczera prawda, powiadam wam,

że lepszy pęknięty paznokieć, niżeli pęknięta gumka.

Ot, pierwsza refleksja  nowego tygodnia.

MTV presents…

Ostatnimi czasy, oglądam nieco więcej niż zwykle wspomnianej Music Television. I tam, przynajmniej wieczorami, mają coś takiego, jak:

“Chcesz zaimponować swoim znajomym wiedzą na temat seksu? Wyślij sms, a będziesz
dostawał interesujące ciekawostki na ten temat…” – dałam “”, ale tak naprawdę, to raczej jest tylko podobne, do tego ‘ogłoszenia’.

Ciekawe, co tam ludziom piszą…

Bo mnie na przykład, podobała się informacja z porannego ”Mad Labs” - program National Geographic albo z Discovery Channel, możecie uściślić. No, ale w każdym bądź
razie pan naukowiec, pokazywał ślimaki, w dużym zbliżeniu. Rzecz się miała tyczyć ich
wyginięcia,czy ochrony, nie wiem, akurat byłam w łazience, jak o tym mówili. A potem
było coś o podaniu im Prozacu, i informacja, że po nim, ślimaki mogą wybrać płeć, czy coś
takiego. I większość,nawet te niby żeńskie, wybierają być panami ;) I wiecie co? Mają
erekcję przez 48 godzin!!
Pan lektor skwitował to ”Pozazdrościć…” Tyle, że podobno ta erekcja nic nie daje, bo te
męskie,ale żeńskie nie są w stanie kopulować jak stuprocentowo męskie osobniki.
Pozazdrościć..?

Dżaaaastiiiiinn… 8)

Zajęcia z edukacji medialnej. Może właśnie dlatego, dziewczyny skupiły się nad telefonem jednej z nich? M.numer 1 ogląda zdjęcia.

- To jest ten sam, co tutaj? (oba zdjęcia faktycznie pzedstawiały, jak się dowiedziałam, wciąż
jeszcze aktualnego bożyszcza nasto..znaczy się, dziewczyn - Justina T.)

-  Tak, ten sam, Dżaastiin… (odpowiada M. numer 2)

- Tu jakoś mądrzej wygląda (Stwierdza M. numer 1, a Dżastin siedzi, i udaje, że myśli)

JA:

- A to on w ogóle wygląda?? (Lekki szok..?)

Wzrok M. numer 2 i M. numer 3, dosłownie palił się do tego, by mnie killnąć na miejscu.

Uch, ludzie, nim naprawdę się jeszcze można zachwycać? A może: dopiero teraz Znaczy w sumie są gusta i bezguścia,ponoć należę do tych drugich, możliwe całkiem,
ale jaaa… Dżastinem się dzieciaki podniecały razem z całym N’Sync i innymi
bekstritbojsami…  I to było bardzo dawno…

Mieć plakat Dżastina nad wyrkiem, i zasypiać i budzić się `przy nim`? O niee…
…jakie szczęście, móc mieć bardziej przyziemne marzenia:)

But I want one!

Najlepsza reklama, jaka ostatnio była w naszej telewizji ;)

`Lubię tęsknić…`

***
lubię tęsknić
wspinać się po poręczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać
zapach zmarznięty
lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo

miłość moją
idącą boso
po śniegu

 [Halina Poświatowska]
Ciężko mi z tym nieraz, a mimo to, czasem lubię. Skoro się za kimś tęskni, przynajmniej istnieje ta pewność, że jest do kogo. Czeka się za czymś, goni króliczka. Podobno właśnie w tym gonieniu jest największa frajda, nie w samym tylko posiadaniu.
Tęsknię za Tobą,  wspinam po poręczy dźwięku i koloru. Dodałabym jeszcze smaku i zapachu. Każdym zmysłem Cię rozbieram na czynniki pierwsze, by nauczyć się, zapamiętać i móc wspominać. Nieraz nieświadomie badam linie papilarne Twego ciała, by móc odtworzyć je w jakichś skomplikowanych procesach myślowych. Nie mam genialnej pamięci, ale czuję Cię obok, nawet gdy jesteś daleko stąd.
I to jest trochę jak wspinanie się na szczyt góry. Idziesz, niezależnie od pogody, skoro już
zacząłeś. Stawiasz kroki na tyle ostrożnie, by nie zsunąć się w przepaść.  Co jakiś czas przystajesz, oglądając się w dół, by spojrzeć, jakie trudy już pokonałeś. Innym razem przebierasz w przydrożnych kamyczkach, by zabrać na pamiątkę te najciekawsze, czy najładniejsze, lub paradoksalnie te, które najbardziej wbijały Ci się w podeszwę buta, czy wpadały w sandały.
A potem znów ruszasz w drogę, wdychając zieleń powietrza, czując jakiś przedwieczny
pierwiastek życia. Wtedy wiesz, że nie jesteś sam we wszechświecie, choć chwilowa
samotność tak bardzo smakuje.  Rozkoszuj się nią między tym zejściem, a kolejnym wejściem. Zbieraj siły, by dotrzeć do końca szlaku.
I idź dalej, bo kiedy już znajdziesz się na szczycie i obejrzysz ponownie na drogę, którą
właśnie przebyłeś, będziesz miał nieskończone wrażenie, że było warto, choćbyś miał tu
spędzić tylko chwilę…

Pewna obawa…

“Budzimy się o świcie. Jak na granicy życia i śmierci. Czekamy leżąc, aż za oknem stworzy się świat. Czasem czujemy niewytłumaczalny lęk – że się nie stworzy. Że ptaki się już nie odezwą. Że słońce już nie wzejdzie.

Ale przecież wschodzi.

I zaczyna się nowy dzień, kolejny dzień naszego życia.”

[Anna Janko, 'Dziewczyna z zapałkami']

 

 Poczyniłam pewne odkrycie, czytając ten fragment dziś w pociągu. Mianowicie: to jest właśnie dokładnie to, czego i ja się boję. To nie są żadne emo-fobie. Nie chcę ciąć tego życia, choć czasem niefizycznie boli. Boję się zasypiać, mówiłam nie raz. Bo nie wiem, czy się obudzę. Nie wiem, czy wciąż ktoś będzie za mną czekał. Boję się wpadać w sen, bo
nie jestem pewna, czy z niego wyjdę.

Nieraz jest to dość męczące, i wyczerpujące psychicznie. Leżę w łóżku, próbuję zasnąć, ale
każde zamknięcie oczu powoduje natłok myśli, ` a co jeśli, a gdyby, a dlaczego, a może..?`
I wtedy szybkie szarpnięcie powiek. Koniec snu, choćby na chwilę. Boję się. To jest jak
piorun. Szybki błysk-otwarcie oczu-uderzenie-świadomość.
Obawa. Fobia? Strach, przed nieznanym. Lęk, jakiś prapierwotny, albo wręcz dopiero co zrodzony. W mojej głowie, z moich myśli, z mojej niewiedzy. Jestem matką tego bólu,
który sama karmię. Nie rozumiem, nie ogarniam. I cholernie obawiam się tego, co się stanie.
Normalna kolej rzeczy, nienormalne pojmowanie.

Notka czysto refleksyjna, nie nakręcająca na doła. Po prostu jedna z myśli. Moich.
Paranoi.
Ot tak, póki cytat mam przed sobą.

`Lubię, gdy mnie całujesz…`

”- Dobrze więc – powiedział łagodniej – odpowiedz, czy lubisz, gdy cię całuję “byle jak”?

- Och! – zawołał paź (..) – lubię, gdy mnie całujesz “byle jak”! Ale nie nazywam tego tak lekceważąco. Wszystkie pocałunki można opowiedzieć przez kwiaty…

Są długie, nagie, bladożółte tulipany: przynoszą obietnicę ocieplenia. Są żonkile i narcyzy, proste, bezlistne, z płomykiem pośrodku, te zapowiadają przyjemną niespodziankę. Są fioletowe bzy, ciężkie, wilgotne, pachnące szaleństwem, którego tak bardzo się boimy… I róże, dumne, ale pełnie niepojętych tajemnic i tęsknot nie wiadomo za czym… Pożąda się ich najbardziej, chociaż tak bliskie są bólu, który zadają kolce.

Pocałunki, które nazywasz “byle jakimi”, to po prostu stokrotki i koniczynki, zrywane na spacerze nie po to, by je zabrać do wazonu, ale by wsunąć je w dziurkę od guzika.

A co myślisz, panie, o szalonych bzach?”

Lubię, gdy mnie całujesz. To za mało.

**

`Nie dręcz mnie, błagam, pocałuj…`

[Anna Janko, "Dziewczyna z zapałkami"]

~21~

Kolejny rok do zbierania doświadczeń.

Kolejny rok na realizację marzeń.

Dziś jednak, bilans strat  i zysków oraz inne podsumowania, daruję sobie.

‘ I Ty też, nie mów nic, no może prócz tego, że zależy Ci, nie planujmy lat…’

Niedoceniany członek.

Ci, którzy patrząc na tytuł notki, myślą, że będzie zawierała jakiekolwiek rozważania na temat męskiego członka zwanego penisem, mogą odejść od monitora. Albowiem, sklecę tu kilka zdań o męskim członku, ale składającym się z elementów wielu, nie tylko z męskiego członka zwanego penisem. Będzie to męski członek Najlepszego Zespołu Na Świecie (oczywiście, to tylko moja opinia, z którą możecie się nie zgadzać, albo i zgadzać, w zależności od tego, kim jesteście).  Będzie tu mowa o nieżyjącym już, Sydzie.

Syd Barrett współpracował z zespołem Pink Floyd, jeszcze zanim zespół przybrał ostateczną nazwę. Barrett był twórcą większości wczesnego materiału zespołu. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie rosnąca popularność, która niestety przyniosła ze sobą negatywne skutki sławy – presja, załamanie psychiki, narkotyki, niesubordynacja. Tuż po tym, trzeba było pomyśleć o wylaniu go z grupy, i może dobrze się stało, bo odkryto wszechtalenta Gilmoura. Ale wracając do Syda – zajął się solowymi albumami. Solowe kariery robili także Waters i Gilmour. O nich było i jest głośno,koncertują, nagrywają, całkiem niedawno, pierwszy z nich był w Polsce ze swoją operą – Ca Ira ( 25 sierpnia 2006 w Poznaniu) – a drugi dał koncert (26 sierpnia 2006 artysta wystąpił na terenie Stoczni Gdańskiej); operę udało mi się widzieć w telewizji, koncertu posłuchać w radiowej Trójce, o ile się nie mylę.  W tym samym roku, 7 lipca zmarł Syd Barrett.

Dlaczego mówię, że jest niedoceniany? Ano właśnie dlatego.
Będąc pod ogromnym wpływem ich Muzyki ostatnimi czasy, zastanawiam się, którą piosenkę czy płytę wybrać na ulubioną. I kurde nie wiem, wybór jest z byt wielki, piosenki zbyt genialne.
Utwory Syda pozostają w cieniu jego dwóch kolegów. Przesłuchując je, dochodzę do wniosku, że w indywidualnym starciu Gigantów, właśnie pan Waters jest na końcu! /Wywyższając The Wall, mam wrażenie, że innymi solowymi kawałkami nieco się podłożył, sam pod siebie./ Zdecydowanie przebijają go David i Syd. Ale tych dwóch już porównać się nie da. Muzyka jest zupełnie inna. Syd jest leciutki, czasem skoczny, słychać tam
stare Floydowskie granie. Proste dźwięki, a tyle radości. David jest pełen melancholii, jego gitara zdaje się śpiewać wraz z nim. Głęboki głos oddaje
wszelkie barwy emocji. Teksty są urocze, metaforyczne nieco, bardziej plastyczne i obrazowe.

Obaj wypadają w tym porównaniu podobnie wysoko. Dlaczego więc Gilmoura znamy, a o
Sydzie niewiele wiemy? Czas to zmienić, i sięgnąć po kawałki Syda (jeden z tekstów w poprzedniej notce).

**
Shine On You Crazy Diamond!

Ale to tylko moja opinia jest. Swoją możecie wyrazić poniżej.

Patience understanding love.

 Late Night
when i woke up today
and you weren’t there to play
then i wanted to be with you
when you showed me your eyes
whispered love at the skies
then i wanted to stay with you
inside me i feel alone and unreal
and the way you kiss will always be
a very special thing to me…
when i lay still at night seeing
stars high and light
then i wanted to be with you
when the rooftops shone dark
all alone (i) saw a spark
spark of love just to stay with you
inside me i feel alone and unreal
and the way you kiss will always be
a very special thing to me…

if i mention your name
turn around on a chain
then the sky opens for you
when we grew very tall
when i saw you so small
then i wanted to stay with you
inside me i feel alone and unreal
and the way you kiss will always be
a very special thing to me…

[Syd Barett, Late Night]

  **
I co tu dużo gadać. Proste, prawda?

‘One Slip’ or maybe not at all?

One Slip

A restless eye across a weary room
A glazed look and I was on the road to ruin
The music played and played as we whirled without end
No hint, no word her honour to defend

I will, I will she sighed to my request
And then she tossed her mane while my resolve was put to the test
Then drowned in desire, our souls on fire
I lead the way to the funeral pyre
And without a thought of the consequence
I gave in to my decadence

One slip, and down the hole we fall
It seems to take no time at all
A momentary lapse of reason
That binds a life for life
A small regret, you won’t forget,
There’ll be no sleep in here tonight

Was it love, or was it the idea of being in love?
Or was it the hand of fate, that seemed to fit just like a glove?
The moment slipped by and soon the seeds were sown
The year grew late and neither one wanted to remain alone

One slip, and down the hole we fall
It seems to take no time at all
A momentary lapse of reason
That binds a life for life
A small regret, you won’t forget,
There’ll be no sleep in here tonight
One slip … one slip

**

 

 

‘One Slip’ - Pink Floyd

z: A Momentary Lapse Of Reason - aktualnie moja ulubiona płyta, uważam.

 

Budyń czekoladowy i milion myśli.

Zmęczenie i nieustanna walka o zrozumienie.

Moje ego kontra mój leń.

Przeżywam niemały dysonans poznawczy.

A już niebawem będę przeżywać egzaminy. Uch.

Positive thinking needed!!!

 I wsparcie mentalne.

No.

Wyobraź sobie:

Jest śliczna Ona i przystojny On. Młodzi, o idealnej sylwetce. Ona leży nago, gdzieniegdzie zaplątana w pościel. On bierze kostkę lodu i zaczyna nią dotykać Jej zgrabnego ciała. Ona uśmiecha się, włosy opadają lekko na twarz. On pozwala sobie dotknąć co wrażliwszych miejsc. Wzdłuż kręgosłupa, coraz niżej. Potem brzuch, przesuwa ją /tę kostkę/ raz niżej, raz wyżej; koło pępka, potem wokół jej piersi… Dotyka szyi. Lód tak fajnie topnieje po kontakcie z Jej skórą. Robi się gorąco, słyszysz Jej oddech. On z uśmiechem dotyka Jej twarzy. Podbródka. Ust. I…

- A właściwie, czego to jest reklama?

- Pasty Sensodyne!

Właśnie. Po “I…” czar pryska. Kiedy kostka lodu dotyka Jej zębów, dziąsła, na twarzy pokazuje się grymas, słyszysz syk, i aż czujesz Jej ból!  Taaak! Tak właśnie wyglądają mega dobre reklamy ;)  Nasycone erotyzmem, działają na fantazję, mają podtekst seksualny, a reklamują co? Pastę do zębów! Twórcom gratulujemy pomysłów ;)

I tak na zakończenie, ku przestrodze? ;)

Kinder-niespodzianka!

Bo z miłością, tak właśnie jest.

Wszyscy jej chcą, bo się dobrze reklamuje. Jest kolorowa, słodka, trochę tajemnicza,
wymarzona, wytęskniona. Wiesz, że istnieje, i wiesz, że ta jedna jest właśnie dla Ciebie.
Często widzisz ją w kiosku czy sklepie, spotykasz parami gdzieś na ulicy. W końcu wypatrujesz ten jeden egzemplarz, który koniecznie musi być Twój. Jest kolorowy, i srebrzy się tym swoim sreberkiem. Chcesz odwinąć jak najszybciej, spodziewasz się czegoś słodkiego, co chciałbyś skosztować. Dostajesz się do czekolady, jest słodka – to etap, kiedy jest Wam razem dobrze, kiedy Wasze pocałunki są tak lekkie i przyjemne, słodkie i delikatne, życie jest piękne, Ona ma cudowną skórę a On ładnie pachnie, fajnie się Wam razem kocha, macie dla siebie dużo czasu, i nie chcecie z niego stracić ani sekundy. Ale po którymś gryzie, czekolada się kończy. I tu, uwaga! Nie koniec niespodzianek. Kiedy nasycicie się słodkością, znajdziecie plastikową skorupkę. Oczywiście, każde z Was będzie chciało ją otworzyć, żeby zobaczyć, co jest w środku, przekonać się, czy warto. Oczywiście, nie chcecie znaleźć tam jednoczęściowej figurki, one zawsze zdają się być najnudniejsze. Otwieracie więc z lekkim niepokojem, i na szczęście, znajdujecie kilka części, jak potrząśniecie, to tak fajnie grzechoczą. Wiecie już, co to jest? Ciężko poznać po kilku niezgranych częściach, nie? To ja Wam powiem: właśnie trzymacie w ręku swoje uczucie. Rozłożone na czynniki pierwsze. Niespójne, skomplikowane, bo nawet nie wiecie, co ma przedstawiać. Kiedy położycie je wszystkie obok siebie, będzie to tylko garstka różnych emocji, uczuć, o różnym kształcie, natężeniu, wielkości. Pomiędzy, choć niewidzialne, działają pewne siły. Czas, przestrzeń, myśli, a nawet inni ludzie, choć na to ciężko wpaść. To, że części są nie złożone, świadczy o tym, jak wiele czynników krąży wokół nich, jakie przeszkody musicie pokonać, żeby uzyskać idealnie złożoną zabawkę. Macie już duże paluszki, więc niezgrabnie póbujecie połączyć części w jedno, czasem sami nie dajecie rady, ale po to właśnie jesteście we dwoje. Czasem wpadniecie na rozwiązanie szybciej, czasem kłócicie się, kto nalepi naklejki, czasem wyjdzie to krzywo i trzeba poprawiać. Ale w efekcie, macie śliczną, kolorową, wyczekaną zabawkę.

I tylko od Was zależy, jak bardzo będziecie o nią dbać, czy postawicie na półce i zapomniecie, pozwolicie zaodziać się jej w kurz, czy też będziecie często obracać ją w palcach, i przypominać sobie za każdym razem, jak trudno było ją zdobyć…

Aha, i jeszcze jedno. Jak będziecie pewni, że nie chcecie jej rozmontować, wyrzućcie skorupkę. Ona sprzyja temu, że co jakiś czas, będziecie chcieli pobawić się od nowa, psuć i układać raz jeszcze. Co prawda zabawka ta nie jest tak skomplikowana jak tysięczne puzzle… ale analogia bardziej mi się podoba.

* Miłość jako Kinder-niespodzianka interpretuję też w inny sposób. Ale o tym wspomnę dopiero przy takiej okazji ;)

Morał z…

wykładu o atrakcyjności. Psychologia społeczna, 8 rano, po wstaniu z trudem i okazaniu ogromnej chęci, na uczestnictwo w wykładzie. Ku mej uciesze – film.

Ku memu przerażeniu - okazuje się, że już po 1 sekundzie oceniamy,
czy ktoś jest atrakcyjny czy nie
… I pomyśleć, że AŻ tyle zależy od 1 SEKUNDY?! I weź tu się pokaż komuś obcemu ;P

Ku mej największej radości - istnieje coś takiego jak stosunek obwodu talii do obwodu
bioder. Współczynnik ten im mniejszy tym lepiej, ale idealny jest 0,7 – wąska talia, szerokie biodra. Atrakcyjne są krągłości. Im więcej tym lepiej. Tym sposobem i jeszcze innym, panna K. ucieka od kompleksów :)

Morał z…

pięciogodzinnego wykładu dotyczącego tematyki Socjologii mikrośrodowisk wychowawczych:

“U panów to zawsze ruch w interesach…”  /wypowiedziane przez panią prowadzącą/

I tylko po to było tyle siedzieć? Jakbyśmy nie wiedzieli. Skoro panów jest tylko 3,
a pań kilkadziesiąt, to jakże ma być inaczej? No, przepraszam, jeszcze mam podpis w
indeksie, znalezionym po wielkim trudzie poszukiwań. I za co, pytam się, te 5 godzin marudzenia?

O czym myśli dziewczyna…

…jadąc pociągiem.

Uh, miejsce przy oknie, fajnie, będą ładne widoki, o Słońce wychodzi czy raczej wschodzi
gdzieś tam hen na innym kawałku Ziemi a ja to widzę jak Mały Książę tylko że nie mam
krzesła do podziwiania i przestawiania, by widzieć je raz za razem. A teraz poczytam te cholerne notatki skoro jutro mam je zaliczyć choć wolałabym co innego i spać mi się tak strasznie chce a jutro jak dziś wstanę przed 6 i kiedy ja to odeśpię? I ludzie wokół śpią no może nie wszyscy, bo pan z naprzeciwka ma chyba chory pęcherz albo jest starym napaleńcem o niebieskich oczach i ciągle trzyma rękę między nogami na szczęście swoimi. Ale ma śmieszne paznokcie u rąk takiego kształtu jeszcze nie widziałam takie gładkie i jakby polerowane i tak śmiesznie się kończą zwężając u czubka, ale mnie to przypomina coś innego hah, ale przecież on nie wie, że ja się z niego śmieję. A dziewczyna obok zakopała się w kurtkę żeby spać i nikt jej nie widział pewnie też ma otwarte usta kiedy śpi bo ten chłopak obok ma i strasznie chrapie ale właśnie przestał bo przypadkiem osunął się w moją stronę, ach czemu to nie Ty i to mi przypomina podróż do Londynu kiedy On spał obok i nieświadomie się oparł, pewnie myślał że to Ona ale jej tam nie było, co myślał On a o czym Ona i dlaczego ja pomiędzy?

Skoro nie ma Ciebie to wtulę się w swój płaszcz i zakryję tak by nie widzieli mej twarzy i jak zamknę oczy to będziesz Ty albo Słońce i takie czerwone od środka powieki i taki uśmiech na twarzy i czemu jest śnieg skoro Słońce i tak razi w oczy ale to dobrze jest uśmiech dużo uśmiechu i rozleniwienie i rozkosz i rozkołysz mnie jeszcze raz jak stukot pociagu i pomyśl o mnie jak spojrzysz przez szybę bo ja myślę ja mam zdjęcie ja czekam.

Seks na tylnym siedzeniu

http://wiadomosci.onet.pl/1460429,2678,1,kioskart.html – wywiad z Marco Donarinim, założycielem pierwszego we Włoszech parkingu dla par uprawiających seks w samochodzie.

Koncepcja: legalny parking, na którym za jedyne 10 Euro za półtorej godziny plus 3 Euro za każdą następną, możesz uprawiać seks bez obaw przyłapania przez rodzica (kończy się pewnie szlabanem czy inną karą) / policjanta (za to grozi mandat) /zboczeńca czy innego złodzieja/mordercę (bo monitorowany i pilnowany). Zdarzyło Ci się kiedyś nie mieć gumek, kiedy były potrzebne? Są i automaty z prezerwatywami.

Brzmi idyllicznie? Kontrowersyjnie? Skandalicznie? A może właśnie myślisz – świetny pomysł?

Być może też należysz do grupy Mentalnego Wsparcia Zasad Kościoła, i właśnie jesteś oburzony tym, co przeczytałeś? Przecież to praktycznie dzieci! I one w ogóle mogą myśleć o seksie?! I w dodatku to zgodne z prawem?! No a Kościół?

Z wywiadu:

“Czy jest pan katolikiem?

Tak, a skąd to pytanie?

Pański projekt może nie być zgodny z zasadami katolicyzmu.

Ach, bzdura. Seks istniał zawsze i tak będzie w przyszłości.

Tak więc nie ma powodu, aby iść do spowiedzi?

Absolutnie nie. To przecież nie jest grzech. Wręcz przeciwnie. Troszczę się o bezpieczeństwo i jestem z tego dumny.”

Tak więc, jeśli jesteś Włochem i masz okazję spróbować – próbuj, jeśli chcesz i masz z kim. Podobno każdego na to stać.

Jeśli żyjesz w Polsce – może warto o tym pomyśleć i rozkręcić własny biznes? Tylko uważaj na nisko latające nietoperze i rydze rosnące przy parkingach :)

—-

Jeśli wciąż będę cierpieć na bezsenność nocną, to można się spodziewać takich głupot jeszcze nie raz :)

“Will I remember the songs? The Show Must Go On…”

… te iskierki w oczach Rogera Watersa, podczas “Bring The Boys Back Home”, te gitarowe solówki pana z lewej, kiedy jego dłonie omal nie dotykały się, kiedy grał “Comfortably Numb”, ten show Cindy Lauper i prostota Sinnead O’Connor, bejsbolowe czapeczki męskich chórków, solówka pana nauczyciela i jego dyndanie na sznurkach, dłoń na murze, gdzieś między ‘Hello’ a ‘is there anyone at home..?’ …

… to wszystko przykuło mnie na 2 godziny do telewizora i podłogi stołowego pokoju, w wilgotnych włosach, spodenkach od pidżamy i staniku, byleby nie stracić nic. Nie do końca mi się udało, ale bardzo się starałam, i jeszcze kiedyś mi się uda :)

‘…over the rainbow i’m crazy…’ ;) *

* a doczep Ty mi się, że nie po kolei!

A Ty którym jesteś dzieckiem?

Podobno są już na to dowody. Pierworodne dzieci są najmądrzejsze :P Już kiedyś o tym czytałam, powołują się na to, że te dzieci dostają więcej opieki, uwagi i wolnego czasu od rodziców. To im dorośli muszą zapełnić czas rozsądnie w miarę. Coś w tym kurczę jest. Rodzice ci nie wiedzą jeszcze jak dokładnie postąpić z dzieckiem, chcą dla niego jak najlepiej i starają się być przy nim, by nic mu się nie stało, by miało idealne warunki do rozwoju. Martwią się, że coś zrobią nie tak. Obawa ta znika powoli z każdym kolejnym dzieckiem. W końcu wtedy mają już jakieś doświadczenie. I tak:

Pierworodni są na ogół: pracowici, ambitni, opiekuńczy, zorientowani na konwencjonalne kariery, jak medycyna czy prawo. Są bardziej inteligentni (przeciętnie o trzy punkty IQ) od swego rodzeństwa. Zdobyli więcej Nagród Nobla, choć częściej za rozwijanie istniejących idei niż za rewolucyjne koncepcje. Pierworodni to np.: książę Karol, Bill Clinton, Tony Blair, sir Richard Branson, J.K. Rowling.

Drugie w kolejności dzieci są często: pomocne, uczuciowe, wesołe, kreatywne i towarzyskie, ale z tendencją do buntu. Chętniej podróżują i uprawiają niebezpieczne sporty. Bardzo wielu aktorów komediowych to drugie dzieci. Drugie dzieci: Ricky Gervais, Dawn French, Fidel Castro, Bill Gates, księżna Diana.

Najmłodsze latorośle są na ogół: optymistyczne, gotowe do podejmowania ryzyka. Lubią zwracać na siebie uwagę otoczenia. W nauce formułują rewolucyjne teorie. Przykłady: Darwin, Kopernik, Kartezjusz, Ronald Reagan, Jim Carrey, Mozart.

Pozostaję przy tym, że z pierworodnymi ‘na ogół’ się zgadzam. Z drugich zabiorę im tylko tendencję do buntu, a trzecim dzieciom teorie. Może nie są strasznie rewolucyjne, ale własne tworzę ;D

edit:

Zapomniałam wcześniej… ciekawe, jak to działa w przypadku jedynaków? Tak jak dziecko pierworodne..? Chyba nie, no bo skoro zwraca się uwagę na opiekę dziecka I nad II..?

Mamy Cię! Nowy Roku.

Dowiedziałam się wczorajszym popołudniem, iż, istnieje przesąd mówiący o tym, że co w Sylwestrową noc, to i cały rok. W przesądy to ja nie wierzę (ponoć trza mieć też nowe majtki wtedy? A po co, skoro i tak się je zdejmuje? :P ) , nie pamiętam, żebym ostatni rok siedziała non-stop przed telewizorem, a dwa lata temu przechorowała 12 miesięcy :) Ale nie zaprzeczę, że wejście w Nowy Rok miało dużo uroku, pomimo, że a także było nader przyjemne, chociaż oraz nie obrażę się, żeby zdarzało mi się w ciągu całego roku.

Nie podsumowuję działalności, nie stawiam noworocznych obietnic, ale kończę tym enigmatycznym nieco zakończeniem ;)

Nadchodzący Nowy Rok…

Wszyscy myślą o Sylwestrze, większość wypytuje: a jak plany, a dokąd, a z kim.

A co ja mogę odpowiedzieć? moje plany, nieładnie mówiąc, poszły do lasu. I robią nieprzyzwoite rzeczy. Czego nie mogę powiedzieć o sobie. Ja zostanę w domu, z mamusią i tatusiem, włączymy telewizor, obejrzymy kilka komedii, więcej głupich programów i relacji z innych polskich miast. Ciekawe czy dadzą coś ode mnie. Na Placu Wolności ma być jakieś multimedialne show, tradycyjnie pewnie będzie przed Zamkiem. A w Radomiu? Przecież też coś będzie na Placu Jagiellońskim… Co, to jeszcze nie mam pojęcia. Ale po co mi to wiedzieć, skoro i tak sama się tam nie wybiorę? A przydałoby się spalić poświąteczne kalorie na jakiejś imprezie. Widocznie trzeba to odłożyć już na nowy rok. Odbijemy, w Poznaniu, skoro tu nie ma gdzie.

No, to wszystkim wszystkiego lepszego na Nowy Rok życzę, oby nie było gorzej niż jest :)

Tym optymistycznym akcentem, kończymy. Dzisiejszy program sponsoruje literka R i cyferka 8.

Ile dasz z siebie tyle dostaniesz sam‘ No to dawajcie i bądźcie tymi co dostają.

~ Dla wszystkich Was bless ya! ~

EWR

…właśnie wstał nowy dzień…

“Patrzę w okno – słońce jakby do mnie uśmiechnięte,
nie myślę teraz o tym co jest chore, pokrętne,
nieźle pierdolnięte życie codzienne,
co jutro – to jutro, jest mi teraz obojętne
no bo ja wiem gdzieś tam w środku
że wszystko będzie dobrze..”
[Le Illjah - Jamal - "Nowy Dzień"]
Brzuch mnie boli, i wszystko inne na samą myśl, ile roboty mnie czeka. Najgorsze jest zawsze zacząć… Ale to już za mną. W przerwie piszę. I wracam do czytania. Byle nie myśleć ile tego jest, i przebrnąć po kolei przez kolejne sterty kartek. A potem… ale się zdziwię, jak to skończę :) )

AAA!

Choinka – nieubrana.

Prezenty – nieudane.

Zdrowia – brak.

Śniegu – nie ma.

W kuchni – nie robię.

Nauka? Kurde, może dopiero po świętach..?

O wiem! Sylwester z teorią wychowania, przynajmniej się czymś zajmę przez noc :)

“Powietrze pachnie jak malinowa mamba…” Tfu! Co ja gadam. Zapach bigosu, schabu, makowca, a nawet pomarańczy i mandarynek.

Czyżby to święta..? AAA!

To jest biba!

“To jest biba, biba,
nie siedź dłużej tylko głową kiwaj, kiwaj
To jest biba, biba..!”

Bo nieważne, że jutro koło z angola.

I co tam, że wstajesz tak rano.

Ważne, że masz znajomych, z którymi możesz wyjść, posiedzieć, pobujać się nieco

w rytm muzyki, albo każdy inny rytm, który teraz czujesz.

Ważne, że nie musisz siedzieć 24/7 w domu, w kapciach na stopach
i pilotem od TV w ręce. I może jeszcze paczką chipsów czy pudełkiem lodów orzechowych/ niejedną tabliczką czekolady.

Bo nie ma to jak wczuć się w życie :)

Kiedyś będę stara, i założę bambosze, usiądę z herbatą, koniecznie z cukrem, owinę
kwiacianą chustą i włączę “Modę na sukces”. Ale nie dziś.

” Muzyka sprawia ze zaczynam czuć jak mnie przenika gorąca atmosfera;
To jest chwila gdy czas mi wolno mija już nic mnie nie zatrzyma to jest biba…”

[Natural Dread Killaz, "Biba!"]

Amelia.

Chcę być jak Amelia.

Cieszyć się z tych małych rzeczy, puszczać `kaczki` na wodzie, śmiać się do łyżki, która wydłubuje pyszny krem ze słoika, uśmiechać na rozkoszne myśli, myśleć o życiu jak o jednej wielkiej podróży, smakować je wszystkimi zmysłami, sprawiać innym radość, rozkwitać z dnia na dzień, bywać jak dziecko, zwracać uwagę na drobnostki, marzyć, mieć swoje tajemnice i małe radości…

Tak, to jest właśnie to podejście.

**

 

Mieliście kiedyś świat swoich marzeń zamknięty w małych szklanych kuleczkach? Na to nigdy nie jest za późno.

 

**

 

…póki od marzenia nie ma podatku :)

PKP.

PKP:

Poj*bane Kursy Pociągów

Poj*bane K*rwa, ja Pie*dolę!

Pie*dolnięta Komunikacja Pociągowa

Pie*dolę Kolej Państwową

Pominięcie Kolejnych Pasażerów

Pojedzie Kiedyś, Pojedzie…

A Ty masz czym wrócić na święta do domu? :)

Po deszczu.

Cały świat przegląda się w kałużach
niebo jest niebieskie a słońce się odbija
choć są głębokie, zadnej nie omijam,
o, widzę nawet podeszwę swego buta
robię fale, listek na nich pływa
a wszystko to sprawia,
że jestem szczęśliwa ;)

**

Musisz uwierzyć i już.

 Życie po to jest żeby je przeżyć
Trzeba komuś zaufać, w coś wreszcie uwierzyć

Każdego ranka podróż zaczyna się od nowa
Dużo lepiej się idzie, gdy podniesiona głowa
Daj sobie wreszcie kredyt zaufania
Masz mało do starcienia,bardzo dużo do zyskania
Każdy ma jakiś talent, więc zacznij cos robić
Po jakimś czasie zacznie Ci wychodzić

Wtedy przyjdzie satysfakcja – nikt Ci jej nie odbierze!
Ale musisz uwierzyć w siebie, uwierzyć szczerze!
Pogódź się z samym sobą, uczyń swoje “ja” bratem
Rastafara pokieruje twoim światem
I pozbędziesz się zwątpienia, pozbędziesz sie troski
Wszelkie problemy zamienią się w drobnostki

[Natural Dread Killaz, "Uwierzyć w siebie"]

 

 

 

Dlatego ja wybrana z naszej dwuosobowej grupy jako ta-co-ma-kawałek-zdolności, spędziłam weekend na tworzeniu plakatów
na nasze środowe zaliczenia pedagogiki społecznej. Efekt oceni grupa, ale myślę, że może mnie nie zlinczują xD

Rysowanie staruszków nie jest moim ulubionym tematem rysunków. Ale za to jeden jest na bezludnej wyspie z Rasta Palmą ^^

Ogólnie: dalej jest pozytywnie, bo czemu nie? Dwa koła do przodu, zabawa z pastelami wygrana, czwartkowa posiadówa git, plany na przyszłość super. Żyć, nie umierać, mwaha!

/////// po zajęciach:

- plakaty podobały się bardzo, ha!

- ocena z prezentacji (5) będzie oceną na zalkę z ćwiczeń, ha!

- niestety będzie też egzamin… ale dam radę, a jak! ;)

…bo człowiek jest lepszym, gdy się śmieje :)

 budzisz się rano, słońce wstaje
kolejny dzień się zaczyna
patrzysz w lustro, oczy podkrążoneponura twa mina
zastanawiasz się gdzie jest twoja dziewczyna
czemu budzisz się sam, nagle ci się przypomina
że wcale jej ni ma, a szkoda
odkręcasz kran a tam tylko zimna woda
lodówka pusta a żołądek o pomoc woła
myśli: przejebane! już z samego rana ma doła

a tu cały dzień przede mną i przede mną szkoła
jednak nie martw się, za oknem piękna pogoda
słońce świeci, ludzie chodzą wciąż dookoła
i nieważne co się stanie, wiem że podołam

bo nieważne co w twym życiu się dzieje
wiem, że człowiek jest lepszym gdy się śmieje
i nieważne co w twym życiu się stanie
musisz odnaleźć swoją drogę w Babilonie
w tym bałaganie
idź z głową w chmurze
jak Jah na górze

budzisz się rano, słońce wstaje
kolejny dzień się zaczyna
patrzysz w lustro, oczy podkrążone
ponura twa mina
chciałbyś żeby już była wiosna
i się skończyła zima
w uszach muzyka radosna i pogoda miła
ale za oknem ciągle pada i w ogóle kiła
stara sąsiadka coś tam gada
że biba za głośno była
a ja w to wszystko wbijam, dopóki słońce świeci
idę przez świat szeroki, w sercu mi muza leci
w piaskownicy razem z psami bawią się dzieci
jakiś żul pod śmietnikiem zbiera dla siebie śmieci
ziemia cały czas wokół swej osi się kręci
i wszystko jakoś leci

bo nieważne co w twym życiu się dzieje
wiem, że człowiek jest lepszym gdy się śmieje
i nieważne co w twym życiu się stanie
musisz odnaleźć swoją drogę w Babilonie
w tym bałaganie
idź z głową w chmurze
jak Jah na górze

 [DreadSquad, "Budzisz się rano"]

No, i jak masz zły dzień, to pokaż mu język, jak ja, o!

I idź dalej swoją drogą z uśmiechem na twarzy, tak po prostu i dla siebie :)

Ja też.

ona chce kogoś kochać
więc włącza przycisk zapachów
wplątując w swe włosy powietrze
zsuwa się w dół po łańcuchu marzeń
**

i bardzo chciałaby zjeść
z mej głowy gumową piłkę
jej ręce mnie parzą
i oczy mnie parzą
więc czekam chwilkę
uśmiechnij się
i zabij mnie

[Kombajn Do zbierania Kur Po Wioskach, "Połączenia"]

…jak to jest?

*

 

 

 

Tak, tak, to prawda.

 

Czasem najgorszy dzień widziany od przodu jest zupełnie innym dniem, gdy patrzymy na niego będąc tuż za nim.

 

Dlatego patrzmy na wszystko z różnych punktów widzenia, które zależą od punktów siedzenia/stania/leżenia.

 

Masz problem? Obejdź go. Spójrz na niego raz jeszcze. Uwierz, że z innej strony może wyglądać na dużo mniejszy. Łatwiej go wtedy kopnąć ;)

 

 

 

“Rzeczywistość nie zawsze jest tym, czym się wydaje.”

 

[Śmierć w: 'Mort', T.Pratchett]

 

* smola.kuzniki.net

…ale ja jestem!

Ludzie chcą usłyszeć wieści złe
że nie mam co pić, że spać nie mam gdzie
że cały ten cholerny świat, cały ten cholerny świat
wali mi się na grzbiet…

że góra z góra się nie zejdzie
że para w parze z nieszczęsciem
że między mną a nią, między mną a nią
Anioły w niepokoju drżą

albo źle, najgorsza rzecz, że nie ma już mnie
że Ja i cały mój cholerny świat to już nie teraźniejszy czas

Bo Ludzię chcą usłyszeć wieści złe
Bo tak to juz jest, że nie ma już mnie
że nie ma już mnie…

Ale ja… jestem szczęscie rozpiera mnie…

 

["Ludzie chcą usłyszeć wieści złe", HappySad]

 

~||~

 

Jestem, i dlatego właśnie rozpiera mnie szczęście. I nieważne, że jest prawie 22. Nieważne, że mam wstać o 5.45, żeby zdążyć na 8 by zacząć dzień na uczelni. Nie liczy się to, że o 8 piszę koło, na które nic nie umiem, i najbliższe godziny spędzę nad książką. Co z tego, że też jutro prowadzimy Edukację zdrowotną. Mam się przejąć tym, że zajęcia skończę prawie o 17? Że w międzyczasie nie będę mieć kiedy zjeść? Że wydam majątek na bułki i kawę z automatu? Mam się martwić, że na ostatnich ćwiczeniach mój kiepski wygląd wzbudzi politowanie u pani prowadzącej? Co z tego? Żyję, i to jest sam w sobie zajebisty powód do radości. Wierzę, że kiedyś wszystko się ułoży, i będziemy mieć więcej powodów do uśmiechu. Bo życie jest tak wspaniałe… :)

 

Nieważne, że dziś mi odbijało. Nieważne, że miałam ochotę krzyczeć, że nawet rozważałam, czym tu się chlastnąć. Ale stare blizny przypomniały, dlaczego mam tego nie robić. Ale są ludzie, dla których nie warto. Przecież nie starczy mi życia na tyle, żeby poznać każdą cząstkę radości. Dlatego nie będę go tracić na depresyjne myśli, postanawiam. Bo życie jest tak wspaniałe… :)

 

 

 

Damy radę…?

Będą lata tłuste i gorące,
Ale też nieklejące sie wcale,
Poprzecinane deszczem,
Pozalepiane żalem…

Będą dni pachnące wrzosem,
Ale też noce nieprzespane wcale,

Poprzerywane wrzaskiem,
Pozaszywane niedopasowaniem…

Ale
trzymajmy się razem,
Ale
kochanie damy radę,
Ale
trzymajmy się razem ale…

 

['Damy radę', HappySad]

 

**

‘Nie pytaj mnie…’

Przytul się
Dlatego, że Ci dobrze
I dlatego, że Ci źle
I nie pytaj po co jestem
Przy Tobie i czy
Zawsze będę z Tobą
Bo tego nie wie nikt

Nie pytaj mnie, czy naprawdę kocham Cię
Nie mów mi, co jest dobre, a co złe

 

by Jacek Iwaszko **

 

["Nie pytaj mnie...", Tilt]

…be my own!

 

  • jedyny

  • niepowtarzalny

  • szczery

  • oryginalny

  • prawdziwy

  • mów, co czujesz

  • mów, co myślisz

  • mów, co TY chcesz

  • nie udawaj

  • nie powtarzaj

  • nie naśladuj

  • idź własną drogą
  • bądź sobą

…’nie Majdanem ani Dodą’, bo na co do cholery komuś klon?!

**

Wytłumaczcie mi, jak można być tak głupim jak w w/w programie :|

Słowa.

“Elfy są przedziwne. Budzą zadziwienie.
Elfy są cudowne. Sprawiają cuda.
Elfy są fantastyczne. Tworzą fantazje.
Elfy są urocze. Rzucają urok.
Elfy są czarowne. Splatają czary.
Ich uroda powala. Strzałą.

 

Kłopot ze słowami polega na tym, że ich znaczenie może się wić jak wąż. A jeśli ktoś chce znaleźć węże, powinien ich szukać za słowami, które zmieniły swój sens.”

~||~ Think twice before you think. ~||~

 

Zawsze uważaj na to, co akurat zamierzasz powiedzieć.

Postaraj się nie powiedzieć czegoś tak, aby ktoś nie zrozumiał tego inaczej, niż sobie tego życzysz. Nie wrzucaj węży między słowa. Jest ich wystarczająco dużo. Nie owijaj w bawełnę, prościej jest wysłowić to prościej. Tak, aby nikt nie miał wątpliwości, co masz na myśli.

Anna Lejba, „Materializacja myśli I”**

‘Pamiętaj by Twoje słowa nie wyprzedziły uczuć
Zapamiętam by słowa Moje nie wyprzedziły ich…’

Refleksja.

,,Myślałam, że życie to kabaret.A ty mi mówisz, że to jeden wielki orgazm ? “

/’Białe Jabłka’, Jonathan Carroll/

 

I coś w tym jest. Życie bywa komedią i tragedią, nieraz jednocześnie.

Ale kiedyś otworzysz oczy, spojrzysz wstecz i przypomniesz sobie, jak było fantastycznie, jeszcze przed chwilą. Znów zamkniesz oczy i pomyślisz, że mogłoby tak być cały czas.
I wtedy poczujesz, że przyjemność jaką odczuwasz jest nie do opisania. Coś przejdzie obok Ciebie, coś rozpłynie się we wnętrzu, a Ty spojrzysz w głąb siebie, i zobaczysz, jak bardzo się cieszysz, z tego, że żyjesz.

I nie szkodzi, że kiedyś bolało. Nie szkodzi, że ktoś zgasił światło i byłeś w ciemności. Nieważne, że burczało Ci w brzuchu. Nieważne, że udrapałeś się w policzek czy zwichnąłeś sobie kostkę. Nie będzie się liczyć, że coś Ci się nie udało.

Jedyne, o czym będziesz myślał, to to, że żyjesz i zajebiście się z tego cieszysz. Bo nie ma nic, gorszego niż to, że życie ucieka Ci przez palce, a Ty nie wiesz, co tu robisz. I obiecaj, że nigdy nie będzie nic, co popchnie Cię w Twój ostatni oddech.

 

**

“Nigdzie nie jesteśmy bardziej samotni, niż leżąc w łóżku, z naszymi tajemnicami i wewnętrznym głosem, którym żegnamy lub przeklinamy mijający dzień.”

['Białe jabłka', Jonathan Carroll']

**

…bo życie zaczyna mi smakować.

czuję gorycz pod językiem
kwaśną minę czasem robię
słone łzy płyną polikiem
odnajduję słodycz w Tobie

**

Próba wniebowstąpienia

Przyjdź do mnie jawnogrzesznico
będę cię rozdzierał powoli
na wszystkie nadzieje kolorów i zespolenie

może zakwitniesz nad ranem
piękną duszą słonecznika

/Edward Stachura/

MrrrR.

Moja natura.

“Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart…” /Myslovitz/

jesteśmy na pół
ona i ja
i razem w sobie
jedna chce kochać
tamta kochaną być
uzupełniamy się wzajemnie
choć nie łatwo nam ze sobą
wytrzymać
gdy jedna daje
druga dostać chce
gdy jedna się śmieje
druga we łzach tonie
ta romantyczna sidedzi cichutko
ta niepoważna klaszcze głośno w dłonie
ta pierwsza tęskni
gdy druga zapomina
gdzie jedna tańczy
tam druga myśleć zaczyna
i woła do Ciebie
chociaż nie słyszysz
przez dźwięk się przebija lecz tonie wciąż w ciszy

Podsumowując:

jestem podzielona. Na wiele, nie tylko na uproszczone pół.

Mogę być: rozważna, poważna, spontaniczna, romantyczna, ta, co za dużo myśli, ta, co w ogóle, ta wrażliwa, ta bez luzu i ta co się nie przejmuje…

Tak wiele jest we mnie a jednak nic.

Ty pilnuj moich snów i przychodź kiedy chcesz
Te chwile z moich dni do jednej dłoni zbierz
I nie pocieszaj mnie i tak tu będę stał
Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart….” /Myslovitz/

‘Pójdziemy ze sobą powoli obok do końca wszystkiego by zacząć na nowo…’ /Myslovitz/

najczęściej uśmiecham się o poranku
gdy pod powieką wciąż widzę słońce
i wiem najlepiej że śniłam o Tobie
że wszystko było jak być powinno
i nie było czasu na łzy

najszczerzej uśmiecham się przy Tobie
gdy Twoje spojrzenie szuka mej twarzy
a zieleń oczu rozjaśnia mi serce
i wiem że wszystko co mówisz jest prawdą
że kiedyś jeszcze będzie dobrze

//Radom, 29 października 2007/

Myśli z rana.

Czasem nie warto nadawać kształtu rzeczom. Czasem lepiej zostawić ich bieg samym sobie. Czasem lepiej się mu poddać. Czasem lepiej poczekać, aż treść znajdzie sobie formę, usadowi się w niej wygodnie, i zostanie. Usiądziew niej cicho i spokojnie. A wtedy ja dopasuję się do niej i będziemy razem trwać.

Czasem lepiej nie powiedzieć za dużo. Czasem lepiej nie myśleć. By zrozumieć.

“Stay or forever go
Play or you’ll never know
What heaven decided
You can’t deny it’s
All you’ve been waiting for

Stay or forever go
Play or you’ll never know
Your spirit’s devided
You will decide if I’m
All you’ve been waiting for…”   /’Only This moment’, Royksopp/

O czym myśli dziewczyna…

… jadąc bimbą nr 17, po 7 rano w kierunku Ogrodów.

7.19 Plac Cyryla (początkowy przystanek tejże)

Uff zdążyłam, będzie za 2 minuty ale fart mogłam nie biec po co tyle biegłam teraz będę zdychać ale chociaż cieplej bo jak wychodziłam to na termometrze był tylko jeden stopień ciepła dobrze że na plus.

7.21 (ten sam przystanek)

Mhmm… jedzie a nie to czwórka mogłabym podjechać jeden przystanek ale po co będzie ciężej wejść to poczekam.

Kilka minut później (ten sam przystanek)

Gdzie ta 17? Dobrze że wzięłam szalik ale po co prałam jesienną kurtkę wczoraj teraz mi zimno po rękach wieje po spodniach dobrze że mam płaszczyk trochę cieplej w nerki ale czemu te ramiona zimno o jedzie teraz gdzie wsiąść… Drugi wagon drzwi środkowe najwięcej ludzi wysiadło to ja wsiądę.

7.34 (2 przystanki dalej)

Ale spóźnienie już powinna być na Ogrodach czemu jej tam jeszcze nie ma dobrze że wyszłam wcześniej nienawidzę się spóźniać dobrze że mam dużo czasu a zajęcia o 8. Hah żeby wysiadła jedna osoba 5 innych musiało wysiąść z nią a tamta dziewczyna ja ją znam ona jest u mnie na angielskim wcale się nie zmieściła tyle ludzi najgorszy jest ten przystanek najgorszy jak jest spóźnienie dlaczego ta 17 zawsze się spóźnia…

7.35

A właśnie że mój jest TEN kawałek podłogi! I tej barierki też ja się trzymam i nigdzie się nie ruszę nie jestem kartoflem kartofle zostały w domu całe 15 kilo Krzysiek przywiózł a ja nie będę się tłuc po ludziach i się nie ruszę o.

7.44

Ogrody haha udało się po raz kolejny.

————————————–

8.00

Pół grupy się spóźnia. Na koniec zajęć:

- Pani Haniu doszła już pani? <- cóż za delikatność. Pozdrowienia dla Pani od Teorii Wychowania! Cudowny humor od rana dzięki Pani mam.

O czym myśli dziewczyna…

…w damskiej szatni po w-fie.

Po godzinie basenu, pęd pod prysznic. Jeszcze zmęczone, jeszcze otumanione nadmiarem chloru, byle dostać się do mydła i żeby woda była ciepła albo lepiej i dlaczego mam taką suchą skórę kiedy jednak o nią dbam i dlaczego kurde nie mogę mieć takiej figury jak tamta. Haha, a tamta ma większe rozstępy a ja nie. Jezu, nie chciałabym mieć takich wielkich cycków. Ale za to ma piękne włosy, ach. Shit, nie wzięłam szamponu nie mam suszarki oby tamte działały.

Gdzie ten cholerny kluczyk..? No dobra, polowanie na przebieralnie czas zacząć bo przecież nie będę świecić gołym ciałem przed jakimiś laskami.  Że niektóre się nie wstydzą pozazdrościć byłoby szybciej nie trzeba czekać za wolną kabiną swoją drogą dlaczego są tylko dwie jak mogłoby być więcej i byłoby szybciej.  A jak zajęte to ja się wysuszę czemu nie mam swojej szczotki no tak jak tu włosy modelować jak taki pośpiech takie warunki.

Wreszcie wolne to idę. Cała podłoga zaciapana wodą dobrze że spodnie podwinięte zaraz by się wybrudziły. Kurde zostawiłam bluzkę w szafce trzeba świecić bebechem ostatecznie lepiej że bez bluzki niż bez stanika nie?

I to by było na tyle.  O czym myślą dziewczyny wychodząc spod prysznica? Kiedy wejdę do przebieralni? Czemu jestem taka gruba? Czemu ja się wstydzę tu przebrać  a  one nie? Dlaczego mam patrzeć na jej goły tyłek? Dlaczego tak tu brudno? A może wręcz coś zupełnie innego..?

Potrzebuję więcej obserwacji ;)

A w nocy zimno, jakby sam Śmierć stał obok.

Coś czai się w powietrzu.

- Przebudzenie -

Powieki lepkie od marzeń
łapczywie garną się do światła

przybrudzone mgłą zapomnienia
skrzydła nocnego motyla wprawione w drżenie podmuchem ciepła
zataczają krąg pod sufitem

a w powietrzu tylko lekki zapach snu
i rozgnieciony smak poziomek

//Sierpień 2007, Jedlnia Letnisko/

Obca w sobie samej. Czymkolwiek i jakkolwiek.

//Paranoja krąży w powietrzu//

‘Oddajcie wakacje, albo headshot!’

Czy tytuł nie wyraża wszystkiego? Ale co tam, rozpiszę się nieco. Ciut troszeczkę :)

Taaaak właśnie. Z powyższego wynika, iż wakacje się nam kończą, drodzy koledzy studenci i koleżanki. I że dość z tego powodu marudzę, choć mam power do tego, by działać (interpretację zostawiam Wam). Mhm. Wakacje… Może nie będę wspominać co, jak, gdzie i z kim. Najważniejsze jest to, że udało mi się najpierw porządnie rozleniwić i odpocząć, potem się dalej lenić i odpoczywać, a ostatnio nawet nieco zmęczyć, choć dalej odpoczywać. Udało mi się też wiele innych rzeczy – cieszyć się z widoków, z towarzystwa, ze zmęczenia. Podjęłam też kilka strasznie ważnych decyzji, mam nadzieję, że udało mi się pozytywnie rozstrzygnąć zaistniałe w międzyczasie dylematy. Na szczęście zyskałam też nieco pewności siebie, dostałam potężny zastrzyk optymizmu i energii na zapas. Nadrobiłam zaległości z imprez xD  Działkowy maraton rządzi! Aż żal się robi na myśl, że teraz przychodzi zima i działki nima. Posiadówki w Krakowie też są GIT!

Odkrywam ostatnio coraz więcej drugiego dna, w wielu rzeczach/miejscach/ słowach/ piosenkach.  W wielu z wyżej wymienionych odnajduję inny sens niż dotychczas. Zmieniam się, świat się zmienia, sytuacja się zmienia; nie wszystko już można przyjąć po prostu, tak biernie, wiele pochłaniam w siebie tak spontanicznie, energicznie, jakbym była jakąś czarną dziurą pochłaniającą to, co wokół. Nie przyjmuję, lecz zabieram i pochłaniam otoczenie. Pochłaniam myśli, gesty, słowa.

I  zastanawiam się, jak to jest. Bo często coś, co ma wiele znaczeń jest ostatnio dla mnie  tak kosmicznie oczywiste, jakby było tylko białe albo tylko czarne. I odwrotnie: coś, co jest banalne staje się kręte jak świnski ogon. Mhm. Paradoks?

Ostatnie noce psychoanalizy dają mi po głowie. Idźmy spać, zatem, bo rano wstanie nowy dzień i trzeba odkryć świat na nowo :)

“…Powoli przyzwyczajam się
Do swej nieobecności…” /Happysad/

bo
…………..Poznań, soon…………

- Moje miasto -

czasem jestem bakterią
wchodzę w Twój żywy organizm
zaszczepiam swoją kulturę
śmiecąc po Twoich ulicach

jednak to Ty jesteś mężczyzną
i wchodzisz we mnie
przywołując dreszcze
na każde wspomnienie doznanej rozkoszy

05.09.2007, droga na Sandomierz. //podtytuł – Erotyk poznański ;)

- Do Boga –

Do Boga

Z obawy przed utratą Życia
topię w kałuży Smutek
i chorobliwie ściskam
nitkę Nadziei,
kurczowo zaciskając palce
na kawałku Wiary.

Zbieram okruszki potłuczonego Sumienia
a na białej tablicy Myśli
wypisuję testament własną przelaną Krwią.

p o z o s t a w i a m

…………………….Ciało Matce

…………………….Serce Sercu

…………………….Smutek Ludziom

…………………….Duszę Tobie.

- Lekcja matematyki –

- Lekcja matematyki –

cały świat złożony z liczb
wypełniony gęstością, ilością
nieskończonością myśli
i ułamkiem uczuć

godziny istnienia
podniesione do potęgi Śmierci
wielka niewiadoma
złożona z samych iksów i igreków
nie-do-rozwiazania

siedzę w kącie
i obserwuję skrycie
jak czarną klepsydrą
przepływa moja
cicha wiara w życie…

Stało się.

Stało się i nadszedł czas.  Pozytywnie zakończyłam I rok akademicki w moim życiu, i mam nadzieję, że nie ostatni. Przez ten rok zmieniło się niesamowicie wiele. Dorosłam. Spoważniałam. Podjęłam wiele samodzielnych decyzji. Przeżyłam mnóstwo ciekawych momentów. Poznałam kilkoro fantastycznych ludzi i sporo tych fantastycznych mniej.  Zwiedziłam nowe nieznane miejsca. Nabyłam pewności siebie. Zakochałam się i musiałam odkochać.

A teraz
zaczęłam wakacje. Czekam za Tatą i spadam na wieś. Odpocząć od stresu i dużego miasta.  Później odwiedzę Kraków i pobrykam po górach.

Ale
w październiku tu wrócę. Na pewno. Do mojego  własnego pokoju, do mojego nowego miasta na starym mieście. Do znajomych. Do moich miejsc i moich ludzi.

Póki co jednak,
będę mieć bardzo ograniczony dostęp do sieci.  Szukajcie mnie na wsiach wkoło Radomia, na szlakach wkoło Zakopanego, na trasie do Krakowa. Nie odcinam się od telefonu.

I Wam życzę udanych wakacji.

‘Życie jest tak wspaniałe, że trzeba przez nie przejść!’

“Odkrywam w sobie nieśmiałą świadomość że
Życie mi coraz prędzej ucieka
Pada deszcz. Ja mimo to częściej zerkam ku górze
Wtedy ulatnia się ze mnie poeta

Między czarnym i czerwonym
Nie sposób czuć się dobrze
Między czarnym i czerwonym
Bardziej kurczy się ma postać
Jednak nie strzelę sobie w łeb
Nie skoczę w dół z wieżowca
Między czarnym i czerwonym
Będę odwracał łeb do słońca
Ostatnią resztką sił do samego końca…”

 

[Pidżama Porno, ' Między czarnym, a czerwonym']

 

Tak właśnie. Czas goni, czas ucieka (tu polecam ‘Czas dogonia nas’-Akuratu) . Tylko on jeden nie zatrzymuje się obok. Nigdy. Ani dla mnie, ani dla Ciebie. Dlatego też, po raz kolejny postanawiam płynąć pod prąd, pod czas, jemu naprzeciw. Nie dać się i ochronić, to, co najważniejsze. Oswoić się z przeszłością i patrzeć w przyszłość, bo to co było się nie powtórzy. Czekać na to co będzie, ale i wyjść mu na powitanie. Same czekanie nic mi nie da. Działać mi trzeba, działać! Robić coś w celu. Chodzić. Przekładać z miejsca na miejsce. Dziwić się, jak i że. Obejmować te elementarne części. Ż Y Ć! Nie zwlekać, bo nie ma na to czasu. Żyć, żyć, żyć – nie w znaczeniu dupa, dupa, dupa. Słuchać i słyszeć, patrzeć i widzieć, czuć. Kochać. Przyjmować co dają. Dawać.

‘…odwracać łeb do słońca, ostatnią resztką sił, do samego końca…’

 

 

- Wiesz dlaczego nie skoczyła?

- Pewnie nie miała powodu.

- Pewnie nie miała odwagi.

 

Większą odwagę trzeba mieć, aby przez to życie przejść, stawić mu czoła, kiedy ono sypie nam piaskiem w oczy.

 

 

 

Poweekendowe rozmyślanie nad.

Cisza tak głośna, że dzwoni w uszach.

Powietrze tak gorące, że aż parzy w stopy.

A samotność tak wielka, że nie da się jej ogarnąć.

Nie umiem objąć jej ramionami, nie umiem przegonić, nie umiem się z nią pogodzić. Mam znajomych, przyjaciół. Ale to już nie wystarcza. Potrzeba mi kogoś, kto po prostu będzie obok.

” Samotny wśród ludzi,
którzy myślą – on nigdy nie jest sam…”

[Oddział Zamknięty, 'Gdyby nie Ty']

2.

 Piątek wieczór. Potworzasty ból głowy. Nie kac.
Niedziela, godzina 9:00- egzamin z socjologii wychowania.
Poniedziałek, godzina 15:00- koło z psychologii rozwoju człowieka.

Bardzo dobra wiadomość: z angielskim spotkamy się dopierow październiku, jeśli przetrwam tę sesję!!! Po zaliczonym kole na 4+ mam aż 3+, za brak aktywności (^_-)

‘ZAWSZE JESTEM SAM. ALE TERAZ CHCIAŁBYM BYĆ SAM W SAMOTNOŚCI.’

(- Śmierć w: ‘Kosiarz’, Terry Pratchett)

***

nadszedł czas by
zrobić porządek
w szafie
serca
posplatać kolory nici
w czerwień
utkać z nich dywan
ułożyć przed drzwiami
duszy
pozmiatać okruchy
wspomnień
zdjęcia pochować
w szufladki
zakamarki obietnic
wspomnienia zamknąć w zieleni
butelek
ustawić na półkach
losu
marzenia zaliczyć do
spełnionych
i oczekiwanych na przyjście
nadszedł czas by
niechciane uczucia powiązać sznurem
wpakować w czarne
worki
oznaczyć
numerkiem z imieniem
i wystawić poza komory
serca
nadszedł czas by
miłość ubrać w purpurę
związać zaufaniem
i żyć…

//Sylwestrowa noc, 2004/2005

***

jesteś
szeptem księżyca
cichym westchnieniem nocy
nutką melodii gwizdanej przez wiatr

jestem
kroplą wody w oceanie myśli
bezkresnym krzykiem
ziarnkiem piasku na pustyni dusz

jestem?
wśród krótkich spojrzeń
biegu za wiecznością
wśród słów rzucanych w przelocie
gubię się
tonie mój świat
to nie mój świat

//Radom, 2004

Żebyś wiedział.

W czterech ścianach własnego ja
buduję nowe lokum
na nową drogę życia
bez Ciebie.

Samotność staje się namacalna -
czuję jej zapach
i to, że zbliża się, coraz szybciej
i coraz boleśniej zaciska na szyi.

Łzy już nie parzą w policzek,
ani nie łaskoczą bosych stóp,
a krople deszczu nie przynoszą upragnionej ulgi.

Twoja nieobecność przybija mnie ostatnim gwoździem
Do krzyża niespełnionej miłości.

//Poznań, 21.05.07

***

jestem
niczym wycięta z papieru lalka
z przywiązanymi do kończyn nićmi
udającymi mięśnie
z wyciętymi ustami
zapiętymi agrafką mowy
kompletnie-niekompletna
daleka od miłości jednocześnie
w niej skąpana
odziana płaszczem nocy
i biała
jak skrzydła motyla
sterowana ważka
nie znająca swojego miejsca
pośród miejskiej dżungli
osamotniona przez autora farsy
w której odgrywam główną rolę
(należą mi się oklaski,
czyż nie?)
zbieram nagrody za oszustwo
pierwsze miejsce w kategorii:
aktorka
najwyższy czas zakończyć karierę
opuścić scenę choć czuję
się na niej jak
ryba
w
wodzie
przykro mi, naprawdę
ale jestem zmęczona tymi
wystąpieniami
chcę odpocząć na starość
(gdzie ta kurtyna…)

//Radom, Pierwsze napisane coś, paradoksalnie

K.

zamykam oczy chcąc widzieć Ciebie jak najdłużej
zatrzymać obraz Twojej twarzy, póki
nie rozmyją go łzy
zamykam
usta by móc
jak najdłużej
rozpamiętywać Twój pocałunek
by czuć łzę drżącą na Twej wardze
stawiającej pierwsze kroki na drodze do szczęścia

//Radom, 2003

1.

Nie chełpię się, wcale.

Po prostu wiem, że zasługuję na Kogoś.

***

niewiele myśląc
schodziłam wciąż w dół
stromymi ścieżkami pamięci
mijając kamienie
obrosłe mchem myśli
aż doszłam do rzeki
w którą wciąż padały
nieba łzy
moje łzy
i znalazłam – miejsce
w którym tylko sto siedem kroków
dzieli mnie od śmierci

//12.10.2004 Radom

***

Rodzą się w mej głowie
biegną po łące dłoni
nagie, bose, nieuczesane, niedościginione
pełne nienawiści i pogardy
rzucające jabłka, boginie
nie zwracające uwagi na najprostsze gesty
nie dotknięte słowami
nie przeglądają się w lustrze mych oczu
bo i po co
skoro ich nie widać

może nie pofruną
ptaki czarno – białe
moje
nienakarmione
myśli

//Sierpień, 2005 Jedlnia Letnisko

- Z oddali –

Z oddali świat wygląda inaczej.

Możesz spojrzeć przez mgłę i widzieć.
Zatkać uszy i słyszeć.
Unieść się ponad i nie spaść.

Możesz przekroczyć i wrócić.
Być twórcą i tworem swojej chorej wyobraźni.
Pisać scenariusz i być aktorem.

Możesz spłonąć i odrodzić się.
Być deszczem i zmoknąć.
Kochać i być kochanym.

Tylko najpierw naucz się, jak być.

//12.05.2007 Poznań

Pytanie egzystencjonalne: czy deszcz moknie?

***

Patrzę na Ciebie ukradkiem,
by nikt nie zabrał mych spojrzeń
nie zdeptał, nie wyrzucił przez ramię.

Uśmiecham się przez łzy,
gdy cień pada na Twoją twarz
tak bliską i tak spokojną.

Cofam dłoń, gdy Twoja ręka dotknie jej przypadkiem,
zagłuszam grzeszne myśli
nim cokolwiek powiedzą.

Przełykam Twoją obecność,
choć słowa zdążyły się już rozgościć.

Mimo, że jestem
pozostajesz nierealny
wciąż nierzeczywisty
jak
postać z bajki dla niemądrych dzieci

//12.05.2007 Poznań

* Jestem samobójcą, ale wybrednym *

Chcę…

utonąć w strugach deszczu,
zgasnąć jak świeczka, czy pijany statek.

Lub…

spłonąć w chmurze ognia,
stlić się jak kawałek drewna, czy papier nietrwały
w rękach kulawego Boga.

Po czym…

odrodzić się jak Feniks
z garstki ludzkiego popiołu.

A może…

upaść jak róża targana wiatrem
lub mrozem przebrzmiała jabłoń w ogrodzie,
wypłynąć jak śnięta ryba wśród
rynsztokowej powodzi.

Jednocześnie…

proszę niebo zasnute gwiazdami
by skamieniało na mych wargach,
gdy garbaty starzec zatrzyma wskazówki.

A jednak…

boję się spojrzeć w dół, stojąc nad głupią przepaścią.

- ROZGRYWKA -

„ROZGRYWKA”

Siedział w kącie celi. O tym, że jest noc wiedział tylko dlatego, że wokół biegał samotny szczur, ten sam, który co wieczór wychodził, by zabrać resztki więziennego chleba. Jego jedyny towarzysz wegetacji. Mało atrakcyjny, ale lepszy niż żaden.

- Szkoda, że ty nie umiesz mówić – westchnął.

By lepiej przyjrzeć się zwierzęciu, bacznie wypatrującemu okruchów, oparł się plecami o ścianę. Była wilgotna i śmierdziała stęchlizną.

- To chyba jesień – pomyślał.

Która z kolei nie wiedział. Stracił poczucie rzeczywistości tuż po pierwszym Bożym Narodzeniu, które spędzał ze znanym sobie szczurem. Ten zaś traktował go jedynie jako jadłodajnię. Najbardziej darmową ze wszystkich. Z powodu braku pojęcia o innym świecie, nie przyszło mu do głowy, aby nawiązać jakikolwiek kontakt z tym człowiekiem. Dawał jeść, to wystarczy. Chyba tyle mu się należało, prawda?

Szczur najadł się i wrócił do siebie. Więzień został, sam na sam ze swoją wyobraźnią, bez możliwości zamiany jej na kogokolwiek innego. Zamknięty ze swoimi wspomnieniami, lękami, strachami. Choć te ostatnie nauczył się eliminować. Musiał, w przeciwnym razie mógłby już nie żyć. Miał tylko nadzieję, że jeszcze nie zwariował. I to była jedyna, której się trzymał. O tym, że zobaczy jeszcze Słońce i dotknie trawy mokrej od rosy, zdążył już zapomnieć. Biedny, gdyby był z nim ktoś, dawno już dowiedziałby się, że z głową ma coś nie tak. W końcu jak długo można zachować rozum, przesiadując 3 lata w ciemnej, zgniłej celi, z jednym tylko szczurem..?

Odkąd dano mu szare, dresowe spodnie i czarną koszulkę, która nie wypłowiała tylko dlatego, że nie wpadały tu promienie Słońca, nie widział nawet strażnika. Przynajmniej miał w swej komnacie osamotnienia coś na kształt miednicy i kran z cieknącą wodą. Kiedy nie zużywał jej przez 2 dni, dało się nawet umyć. Nie były to luksusy, ale zawsze jakieś otarcie o rzeczywistość. Brakowało mu roślin, toteż z zaciekawieniem przyglądał się jak pleśń wpełza na sufit przybierając monstrualne rozmiary i układając się w różnorodne kształty.

Pewnego dnia znalazł nawet szczelinę, tuż pod zamurowanym oknem. Czasem, na przeciwległej ścianie widział feerię barw zachodzącego Słońca. Wyglądanie przez nią było jednak zbyt kosztowne – aby znalazła się na wysokości oczu musiał ustawić misę do góry nogami, co pozbawiało go wody. Spróbował tylko raz. Był tak podekscytowany, że zapomniał kontrolować czas. Tuż po przebudzeniu ochlapał twarz wodą, obrócił miednicę i ujrzał… atrament nocnego nieba. Był przeraźliwie zawiedziony, na tyle, by nie podjąć ryzyka ponownie.

Coraz częściej zapadał w sen, coraz rzadziej się mył. Raz nawet przelał naczynie, a woda rozlała się po kamiennej podłodze, co szczególnie go nie zasmuciło. Szczur miał więcej chleba dla siebie, gdyż straciwszy wszelką nadzieję więzień przegrywał właśnie ostatnią partię swojego życia. Leżąc na zimnej posadzce nie zwracał już uwagi na twory wyobraźni, na majaki, jakie go nawiedzały. Wiedział, że to tylko sny i, że nic nie jest w stanie sprawić, by stały się rzeczywistością. Postacie jakie pojawiały się tylko niepotrzebnie go drażniły.

- Gdyby to jeszcze byli ludzie, walczyłbym…- pomyślał, albo zdawało mu się, że myśli.

W jednym ze swoich widzeń ujrzał maleńką postać, tak małą, że ledwo zmieściłaby się…

Wstał. Zobaczył, że to ma skrzydełka i miedziane włosy. Bose stopy zamigotały w powietrzu. Zdawało mu się, że coś powiedziało.

- Powtórz – poprosił, ale odpowiedziała mu jedynie cisza.

Miedziane włosy zniknęły. Zaczął gwałtownie bić powietrze w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą było to, czymkolwiek było. Niezdarnie wymachując rękami, wycieńczony padł na ziemię.

I wtedy wyczuł czyjąś minimalną obecność. Zacisnął pięść. Poczuł leciutkie uderzenie, przypominające bicie serca. Ścisnął mocniej. Otworzył oczy. Zobaczył, jak gęstą strużką po bosych stopach ścieka krew. Bał się rozprostować palce. Panicznie przerażało go to, co zrobił. Uświadomił sobie, że właśnie zabił swoją wiarę, tę ostatnią iskierkę nadziei. Resztkami sił pomyślał, że ludzie są w błędzie mówiąc, że nadzieja ma kolor zielony. I pożałował, że tak łatwo się poddał. Krew kapała mu z dłoni, z oczu zaś ściekały łzy. Jego serce nie wytrzymało ostatecznego wzruszenia.

Dzień później, daleko stąd, zapadł wyrok. Miał zostać wypuszczony na wolność.

Strażnik, wszedłszy do celi, ujrzał jedynie zbryzgane krwią ciało 40- letniego mężczyzny. Uśmiechniętego mężczyzny. Ze zgniecionym szczurem w dłoni…

 

//Maj 2006 Radom

- Czas -

rano
łapię go garściami
zaciskam pięści, by nie uciekł

niewidzialny
dotyka mnie lekko, jak podmuch wiatru kwiaty w ogrodzie

skrzy się na słońcu
czekając, aż zauważę kolejne ziarenko piasku

niecierpliwy
wymyka się przez palce

a przecież nie mogę go dogonić

skazana na teraźniejszość

//12.05.2007 Poznań

- Hominem te memento –

ludzką rzeczą jest błądzić
trwać w błędzie jest grzechem
ludzkim, a jakże
zbrodnią jest wiara-
zabija rozum
i gubi wolna wolę
nadzieja jest zbrodnią, także-
bezlitosny złodziej kradnący marzenia
a miłość?
jest błaznem-
drwi z nas
śmieje się do rozpuku,
jedynie biednym głupcem,
którego czaszka dalej nie zna odpowiedzi

//12.10.2004 Radom

- Władca -

Narzucili płaszcz na ramiona
I włożyli koronę.
Zapomnieli, że cierniowa.

Wcisnęli do ręki berło
I posadzili na tronie.
Zapomnieli, że drewniany.

Przywołali błazna
I klejnoty sypnęli pod nogi.
Zapomnieli, że to mowa jest srebrem.

Oddali hołd, śpiewając
I odeszli.
Zapomnieli, że człowiek.

//26.04.2005 Radom

- Nie istnienie -

bezsilność
ma dwie nogi
dlatego nie spada jak kot
na cztery łapy

bezsilność
ma dwie ręce
wypełnione do granic
niemożliwością

bezsilność?
ma cały worek
bezradności
i dlatego
nie umie
poradzić sobie
z własnym
życiem

//26.08.2004 Jedlnia Letnisko

Pasażer Na Gapę

W nie-swoim pociągu
i nie w swoim przedziale
na nie-swoim miejscu
przy nie-swoim oknie
siedzi wsłuchana
w tętent nie-swoich żył
i wpatrzona w pusty krajobraz
nie-swojej przestrzeni.
W kieszeni ma zmięty bilet-
nie-swój i tylko w jedną stronę
a w ręce bagaż pełen doświadczeń.
Podąża za nie-swoim wzrokiem
w kierunku nie-znanego Słońca,
lecz widzi jedynie odrapany szyld
krzyczący bezgłośnie “Stacja Dwunasta”,
po czym wysiada.
Na nie-swoim peronie