rano
łapię go garściami
zaciskam pięści, by nie uciekł
niewidzialny
dotyka mnie lekko, jak podmuch wiatru kwiaty w ogrodzie
skrzy się na słońcu
czekając, aż zauważę kolejne ziarenko piasku
niecierpliwy
wymyka się przez palce
a przecież nie mogę go dogonić
skazana na teraźniejszość
//12.05.2007 Poznań