Obca w sobie samej. Czymkolwiek i jakkolwiek.

//Paranoja krąży w powietrzu//

‘Oddajcie wakacje, albo headshot!’

Czy tytuł nie wyraża wszystkiego? Ale co tam, rozpiszę się nieco. Ciut troszeczkę :)

Taaaak właśnie. Z powyższego wynika, iż wakacje się nam kończą, drodzy koledzy studenci i koleżanki. I że dość z tego powodu marudzę, choć mam power do tego, by działać (interpretację zostawiam Wam). Mhm. Wakacje… Może nie będę wspominać co, jak, gdzie i z kim. Najważniejsze jest to, że udało mi się najpierw porządnie rozleniwić i odpocząć, potem się dalej lenić i odpoczywać, a ostatnio nawet nieco zmęczyć, choć dalej odpoczywać. Udało mi się też wiele innych rzeczy - cieszyć się z widoków, z towarzystwa, ze zmęczenia. Podjęłam też kilka strasznie ważnych decyzji, mam nadzieję, że udało mi się pozytywnie rozstrzygnąć zaistniałe w międzyczasie dylematy. Na szczęście zyskałam też nieco pewności siebie, dostałam potężny zastrzyk optymizmu i energii na zapas. Nadrobiłam zaległości z imprez xD  Działkowy maraton rządzi! Aż żal się robi na myśl, że teraz przychodzi zima i działki nima. Posiadówki w Krakowie też są GIT!

Odkrywam ostatnio coraz więcej drugiego dna, w wielu rzeczach/miejscach/ słowach/ piosenkach.  W wielu z wyżej wymienionych odnajduję inny sens niż dotychczas. Zmieniam się, świat się zmienia, sytuacja się zmienia; nie wszystko już można przyjąć po prostu, tak biernie, wiele pochłaniam w siebie tak spontanicznie, energicznie, jakbym była jakąś czarną dziurą pochłaniającą to, co wokół. Nie przyjmuję, lecz zabieram i pochłaniam otoczenie. Pochłaniam myśli, gesty, słowa.

I  zastanawiam się, jak to jest. Bo często coś, co ma wiele znaczeń jest ostatnio dla mnie  tak kosmicznie oczywiste, jakby było tylko białe albo tylko czarne. I odwrotnie: coś, co jest banalne staje się kręte jak świnski ogon. Mhm. Paradoks?

Ostatnie noce psychoanalizy dają mi po głowie. Idźmy spać, zatem, bo rano wstanie nowy dzień i trzeba odkryć świat na nowo :)

“…Powoli przyzwyczajam się
Do swej nieobecności…” /Happysad/

bo
…………..Poznań, soon…………

- Moje miasto -

czasem jestem bakterią
wchodzę w Twój żywy organizm
zaszczepiam swoją kulturę
śmiecąc po Twoich ulicach

jednak to Ty jesteś mężczyzną
i wchodzisz we mnie
przywołując dreszcze
na każde wspomnienie doznanej rozkoszy

05.09.2007, droga na Sandomierz. //podtytuł - Erotyk poznański ;)

- Do Boga -

Do Boga

Z obawy przed utratą Życia
topię w kałuży Smutek
i chorobliwie ściskam
nitkę Nadziei,
kurczowo zaciskając palce
na kawałku Wiary.

Zbieram okruszki potłuczonego Sumienia
a na białej tablicy Myśli
wypisuję testament własną przelaną Krwią.

p o z o s t a w i a m

…………………….Ciało Matce

…………………….Serce Sercu

…………………….Smutek Ludziom

…………………….Duszę Tobie.

- Lekcja matematyki -

- Lekcja matematyki -

cały świat złożony z liczb
wypełniony gęstością, ilością
nieskończonością myśli
i ułamkiem uczuć

godziny istnienia
podniesione do potęgi Śmierci
wielka niewiadoma
złożona z samych iksów i igreków
nie-do-rozwiazania

siedzę w kącie
i obserwuję skrycie
jak czarną klepsydrą
przepływa moja
cicha wiara w życie…