Czy tytuł nie wyraża wszystkiego? Ale co tam, rozpiszę się nieco. Ciut troszeczkę
Taaaak właśnie. Z powyższego wynika, iż wakacje się nam kończą, drodzy koledzy studenci i koleżanki. I że dość z tego powodu marudzę, choć mam power do tego, by działać (interpretację zostawiam Wam). Mhm. Wakacje… Może nie będę wspominać co, jak, gdzie i z kim. Najważniejsze jest to, że udało mi się najpierw porządnie rozleniwić i odpocząć, potem się dalej lenić i odpoczywać, a ostatnio nawet nieco zmęczyć, choć dalej odpoczywać. Udało mi się też wiele innych rzeczy - cieszyć się z widoków, z towarzystwa, ze zmęczenia. Podjęłam też kilka strasznie ważnych decyzji, mam nadzieję, że udało mi się pozytywnie rozstrzygnąć zaistniałe w międzyczasie dylematy. Na szczęście zyskałam też nieco pewności siebie, dostałam potężny zastrzyk optymizmu i energii na zapas. Nadrobiłam zaległości z imprez xD Działkowy maraton rządzi! Aż żal się robi na myśl, że teraz przychodzi zima i działki nima. Posiadówki w Krakowie też są GIT!
Odkrywam ostatnio coraz więcej drugiego dna, w wielu rzeczach/miejscach/ słowach/ piosenkach. W wielu z wyżej wymienionych odnajduję inny sens niż dotychczas. Zmieniam się, świat się zmienia, sytuacja się zmienia; nie wszystko już można przyjąć po prostu, tak biernie, wiele pochłaniam w siebie tak spontanicznie, energicznie, jakbym była jakąś czarną dziurą pochłaniającą to, co wokół. Nie przyjmuję, lecz zabieram i pochłaniam otoczenie. Pochłaniam myśli, gesty, słowa.
I zastanawiam się, jak to jest. Bo często coś, co ma wiele znaczeń jest ostatnio dla mnie tak kosmicznie oczywiste, jakby było tylko białe albo tylko czarne. I odwrotnie: coś, co jest banalne staje się kręte jak świnski ogon. Mhm. Paradoks?
Ostatnie noce psychoanalizy dają mi po głowie. Idźmy spać, zatem, bo rano wstanie nowy dzień i trzeba odkryć świat na nowo
“…Powoli przyzwyczajam się
Do swej nieobecności…” /Happysad/
bo
…………..Poznań, soon…………
pankolorek powiedział(a),
26 wrzesień, 2007 @ 7:12 pm
przepraszam ale bede pisal bez polskich ogonkow


juz dla mnie zycie sie rozszerzylo do tego stopnia ze nawet rok akademicki jest jak czas wolny, wspaniale chwile… tak mnie zmienily te wakacje (szczegolnie zagranica)…
ach tak to wakacje byly Booooskie
dla mnie Swietne rowniez dlatego ze moglem je spedzic z Toba (po czesci) i z wogle swietnymi ludzmi. Dla mnie tez to byl okres OGROMNYCH przemian mentalnych… zmian osobowosciowych… kryzys i gloria… wreszcie rozumiem znaczenie powiedzienia “nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo”
WIELKIE WAKACJE. ale nie jest mi smutno ze sie koncza
Wogole odnalazlem nowy sens w zyciu… na nowo patrze na wszystko… inaczej patrze na wszystko…
… i wiesz co? Duza w tym Twoja zasluga
Pozdrawiam Goraco i TRZYMAJ SIE w roku akademickim.
Gb.Ottis (MiszczQ) powiedział(a),
28 wrzesień, 2007 @ 8:16 przed południem
Oj tam ludziska, przeżywata. Skończą się wakacje, zacznie się odpoczynek od wakacji. Później odpoczynek się chwilowo skończy, a zaczną się ferie zimowe. Piękna chwila każdego człowieka. Wyobraź sobie, że idziesz sobie zmarznięta przez ośnieżoną łąkę, jest Ci bardzo zimno i w końcu dochodzi do domu, gdzie ogrzewasz się przy kominku. Wyobraź sobie, że tak nagrzana wychodzisz na dworek, gdzie upadasz twarzą prosto w biały puch. Zimą tylko zmarznie Ci twarz, latem Twoja twarz przeżyje bliskie spotkanie z betonem. Co lepsze?
Zimą nie ma prac budowlanych, masz więc pewność, że nie zostaniesz zamurowanym przez jakąś mafię, której zepsułeś wszystkie interesy. Wprawdzie też zginiesz, ale nie przez zamurowanie.
Czy są jeszcze jakieś plusy? Zimą może przebić Cię wielgachny sopel lodu, a latem możesz zmoknąć… nie, to jest plus dla lata, chyba.
O, mam kolejne. Naukowcy udowodnili, że przyjemniejsza jest śmierć przez zamarznięcie niż przez “ugotowanie”.
Tym pozytywnym akcentem żegnam się z wami.
frosiak powiedział(a),
28 wrzesień, 2007 @ 10:31 przed południem
człowiek zmienia się przez całe życie a nie tylko przez wakacje wiec troche dziwne wydaje mi sie to podsumowanie
W koncu rok temu Kasiu bylas kims calkiem innym niz teraz. To dowodzi ciaglosci zmian. Wakacje potrafia nieźle czlowiekowi w zyciu zamieszac, ale wcale nie nalezy zalowac ze sie koncza bo to co nadchodzi po nich moze byc rownie piekne i wartosciowe.
pasazernagape powiedział(a),
28 wrzesień, 2007 @ 10:46 przed południem
Oczywiscie, ze zmieniamy sie cale zycie, choc niektorzy spiewaja ze ‘we never change’. Ale podsumowanie wakacji jako jednej duzej zmiany wydaje mi sie być na miejscu.
Gb.Ottis (MiszczQ) powiedział(a),
28 wrzesień, 2007 @ 8:21 pm
Jak śpiewa Doda w swym przeboju:
“nananananana”…
Innym razem śpiewa coś innego…
pankolorek powiedział(a),
1 listopad, 2007 @ 1:53 przed południem
o tych wakacjach jako o “jednej wielkiej zmianie” zdaje się że ja mogę też coś powiedzieć
pasazernagape powiedział(a),
1 listopad, 2007 @ 9:36 pm
W odniesieniu do mnie czy do Ciebie?