“Will I remember the songs? The Show Must Go On…”

… te iskierki w oczach Rogera Watersa, podczas “Bring The Boys Back Home”, te gitarowe solówki pana z lewej, kiedy jego dłonie omal nie dotykały się, kiedy grał “Comfortably Numb”, ten show Cindy Lauper i prostota Sinnead O’Connor, bejsbolowe czapeczki męskich chórków, solówka pana nauczyciela i jego dyndanie na sznurkach, dłoń na murze, gdzieś między ‘Hello’ a ‘is there anyone at home..?’ …

… to wszystko przykuło mnie na 2 godziny do telewizora i podłogi stołowego pokoju, w wilgotnych włosach, spodenkach od pidżamy i staniku, byleby nie stracić nic. Nie do końca mi się udało, ale bardzo się starałam, i jeszcze kiedyś mi się uda :)

‘…over the rainbow i’m crazy…’ ;) *

* a doczep Ty mi się, że nie po kolei!

Komentarzy: 3

  1. pankolorek powiedział

    6 styczeń, 2008 @ 1:38 am

    fakt czapeczki chórzystów moją uwagę też skupiły :D uśmiałem się mówiąc sam do siebie “takich chórzystów to można spod sklepu na wiosce załatwić razdwa” :)
    ten pan z lewej to zapewno był Rick Di Fonzo :) drugi to Snowy White. to oni na Comfortably Numb toczyli walke na solówki. Piękne przedstawienie.
    pan nauczyciel wymiatający na Syntezatorze to Thomas Dolby (zajebiste solo – mam do niego czułość sentymentalną ;) nie wiem czemu).
    wogóle to ja do całego tego koncertu mam jakiś dziwny sentyment ;)
    … i nie związany nic a nic z upadkiem muru berlińskiego :P
    no i jak dla mnie The Tide Is Turning na koniec to tez dobre posunięcie.
    … dodałbym jeszcze gdzieś na końcu (choć to nie ta płyta) The Final Cut bo sama piosenka bardzo wiąże sie z motywami ze Ściany :)
    i choć to wszystko przywłaszczenie sobie przez Watersa dorobku całego zespołu to jednak TEN KONCERT RZĄDZI :D

    uda Ci się napewno jeszcze nie raz go zobaczyć od A do Z bez najmniejszego rozproszenia :) wystarczy zgłosić sie do kogo trzeba ;)
    … no i czemu miałbym się czepiać ;) ważne że grali po kolei a wyrywki możesz pomieszać. Toć coś Ci się mogło bardziej a coś mniej podobać.

    The Wall Live Berlin 1990

  2. pasazernagape powiedział

    6 styczeń, 2008 @ 1:07 pm

    The Final Cut jest jedną z moich ulubieńszych piosenek, okresami jest najulubieńszą :)
    `Wspomnienia` są pomieszane, bo ich kolejność zależy od intensywności :) Koncert jest fenomenalny, mam do niego sentyment także, a jakże :)

  3. 6 styczeń, 2008 @ 4:26 pm

    [...] Original post by pasazernagape [...]


Napisz komentarz