Kinder-niespodzianka!

Bo z miłością, tak właśnie jest.

Wszyscy jej chcą, bo się dobrze reklamuje. Jest kolorowa, słodka, trochę tajemnicza,
wymarzona, wytęskniona. Wiesz, że istnieje, i wiesz, że ta jedna jest właśnie dla Ciebie.
Często widzisz ją w kiosku czy sklepie, spotykasz parami gdzieś na ulicy. W końcu wypatrujesz ten jeden egzemplarz, który koniecznie musi być Twój. Jest kolorowy, i srebrzy się tym swoim sreberkiem. Chcesz odwinąć jak najszybciej, spodziewasz się czegoś słodkiego, co chciałbyś skosztować. Dostajesz się do czekolady, jest słodka – to etap, kiedy jest Wam razem dobrze, kiedy Wasze pocałunki są tak lekkie i przyjemne, słodkie i delikatne, życie jest piękne, Ona ma cudowną skórę a On ładnie pachnie, fajnie się Wam razem kocha, macie dla siebie dużo czasu, i nie chcecie z niego stracić ani sekundy. Ale po którymś gryzie, czekolada się kończy. I tu, uwaga! Nie koniec niespodzianek. Kiedy nasycicie się słodkością, znajdziecie plastikową skorupkę. Oczywiście, każde z Was będzie chciało ją otworzyć, żeby zobaczyć, co jest w środku, przekonać się, czy warto. Oczywiście, nie chcecie znaleźć tam jednoczęściowej figurki, one zawsze zdają się być najnudniejsze. Otwieracie więc z lekkim niepokojem, i na szczęście, znajdujecie kilka części, jak potrząśniecie, to tak fajnie grzechoczą. Wiecie już, co to jest? Ciężko poznać po kilku niezgranych częściach, nie? To ja Wam powiem: właśnie trzymacie w ręku swoje uczucie. Rozłożone na czynniki pierwsze. Niespójne, skomplikowane, bo nawet nie wiecie, co ma przedstawiać. Kiedy położycie je wszystkie obok siebie, będzie to tylko garstka różnych emocji, uczuć, o różnym kształcie, natężeniu, wielkości. Pomiędzy, choć niewidzialne, działają pewne siły. Czas, przestrzeń, myśli, a nawet inni ludzie, choć na to ciężko wpaść. To, że części są nie złożone, świadczy o tym, jak wiele czynników krąży wokół nich, jakie przeszkody musicie pokonać, żeby uzyskać idealnie złożoną zabawkę. Macie już duże paluszki, więc niezgrabnie póbujecie połączyć części w jedno, czasem sami nie dajecie rady, ale po to właśnie jesteście we dwoje. Czasem wpadniecie na rozwiązanie szybciej, czasem kłócicie się, kto nalepi naklejki, czasem wyjdzie to krzywo i trzeba poprawiać. Ale w efekcie, macie śliczną, kolorową, wyczekaną zabawkę.

I tylko od Was zależy, jak bardzo będziecie o nią dbać, czy postawicie na półce i zapomniecie, pozwolicie zaodziać się jej w kurz, czy też będziecie często obracać ją w palcach, i przypominać sobie za każdym razem, jak trudno było ją zdobyć…

Aha, i jeszcze jedno. Jak będziecie pewni, że nie chcecie jej rozmontować, wyrzućcie skorupkę. Ona sprzyja temu, że co jakiś czas, będziecie chcieli pobawić się od nowa, psuć i układać raz jeszcze. Co prawda zabawka ta nie jest tak skomplikowana jak tysięczne puzzle… ale analogia bardziej mi się podoba.

* Miłość jako Kinder-niespodzianka interpretuję też w inny sposób. Ale o tym wspomnę dopiero przy takiej okazji ;)

Komentarzy: 7

  1. kilosmalcu powiedział

    16 styczeń, 2008 @ 5:47 pm

    o! kasia ma bloga!! :)

    ja kiedyś miłość zacną porównałam do żelatyny wieprzowej :) możesz zobaczyć tu -> http://kilosmalcu.blogspot.com/2007/11/elatyna-wieprzowa-smaczna-i-zdrowa.html

  2. kilosmalcu powiedział

    16 styczeń, 2008 @ 7:59 pm

    no to czekam na to drugie wyjasnienie! :)

  3. Licealista powiedział

    16 styczeń, 2008 @ 9:12 pm

    Nie, no!… Kinder-niespodzianka to raczej problem w realizacji miłości… Niespodziewana i nieplanowana ciąża w wielu wypadkach racze zabija uczucia niż je umacnia.

  4. pasazernagape powiedział

    16 styczeń, 2008 @ 9:18 pm

    Oo, to właśnie była ta druga interpretacja Kinder niespodzianki ;)

  5. Licealista powiedział

    16 styczeń, 2008 @ 9:46 pm

    ;)
    Pozdrawiam! I nie życzę takich niespodzianek… Ale miłej zabawy jak najbardziej…

  6. pasazernagape powiedział

    16 styczeń, 2008 @ 10:24 pm

    Dziękuję bardzo :) z zabawy skorzystam, a jak będzie niespodzianka, też przygarnę ;)

  7. Licealista powiedział

    16 styczeń, 2008 @ 10:39 pm

    :)


Napisz komentarz