Dary Pana.

“- Coś ci pokażę, Myszko, chodź – powiedział.

Myszka ufnie ruszyła za Nim w głąb Ogrodu-Nieogrodu. W oddali coś majaczyło, poruszało się, chowało, to znowu pojawiało się przed jej oczami. Nie, nie coś… Ktoś. Mnóstwo istot. Tańczyły.

- Dary Pana – zasyczał melodyjnie Wąż.

- Tak, to moje Dary – przytaknął śpiewny, kobiecy i pełen miłości Głos.

- Dlaczego nazywasz je “Darami”? – zdziwiła się Myszka. – To przecież zwykłe dzieci…

- Nie sssą zwykłe – zasyczał Wąż.

- Są Darami, gdyż obdarowany może je przyjąć lub odrzucić – odparł surowy Głos.

Myszka podeszła do kręgu tańczących istot i wpatrzyła się w nie.

Była tu dziewczynka, która zamiast nóg miała szczątkowe kikuty, a jednak tańczyła na nich z równym wdziękiem jak długonogie tancerki. Był mały chłopiec z głową olbrzyma, ze sterczącym garbem na plecach, poruszający się na wątłych nóżkach karzełka. Była dziewczynka z głębokim otworem zamiast nosa i z głową rozszerzającą się baloniasto ku górze, uśmiechająca się zajęczą wargą. Były dzieci bez rąk i nóg, z brakiem lub przerostem członków, nieme, niesłyszące, niezdolne na ziemi do żadnego ruchu. Były dzieci zrzucane w starożytności ze skał, ledwie ujrzano po narodzinach ich zdeformowane ciała. Były niemowlęta zwane w średniowieczu diabelskim pomiotem i palone na stosach. Dzieci topione jak kocięta przez matki, które przerażało widmo procesu o czary i nieszczęśnicy pokazywani jako monstra na jarmarkach miast i miasteczek całego świata. Byli ci, których los wyniósł wysoko mimo zdeformowanego ciała, gdyż udało im się odgrywać rolę błaznów u boku głupszych od siebie. Były zastępy dzieci, na których dokonywano eksperymentów, by zbadać jak powstaje deformacja i czego unikać w procesie tworzenia doskonałego człowieka. Były dzieci zamykane przed ludzkimi oczami w stajniach, piwnicach, komórkach, żyjące w wiecznej ciemności i izolacji. Dzieci, które całe życie spędziły w zamkniętych zakładach, nie znając rodziców. Dziesiątki, setki, tysiące poczwarek, które na zawsze zamknęły w sobie motyla, ze złożonymi wielobarwnymi skrzydłami. Tu w Ogrodzie wszystkie te dzieci tańczyły, a ich uczucia przenikały przez niekształtne pancerze ciał i unosiły się wokół, lżejsze od oddechu. Myszka odbierała je całą sobą, słyszała i rozumiała.
- Kim jesteś? – zapytała, bez słów, najbliżej tańczącej istoty.
- Mnie w ogóle nie ma, nigdy się nie narodziłem. Moja mama ujrzała mnie, gdy byłem tak mały jak jej dłoń i zatrzymała w pół drogi – odpowiedział chłopiec ze zrośniętymi palcami rąk i nóg i ze zdeformowanym ciałem – zazdroszczę wam, którzyście widzieli ziemię. Chciałbym tam przebywać, nawet gdyby to trwało krótko i miało boleć…
- Boli, tak, to boli – przytaknęła dziewczynka trzepocząca jak ptak szczątkami kończyn – ale tam jest tyle rzeczy do zobaczenia i tyle miłości. Byłam kochana…! – zaśpiewała nagle na cały ogród – nieogród – Byłam kochana…! Kochana!
- A mnie nie chcieli – powiedział chłopiec z nogami karła i głową olbrzyma – zostawili mnie w specjalnym domu i spędziłam w nim całe życie. Ale oglądałem przez okno świat, widziałem ludzi innych niż ja, patrzyłem w niebo, nie tak niebieskie jak w ogrodzie, lecz co dzień inne. I tęsknię za tym, więc już wiem co to tęsknota. Warto dla niej zejść na ziemię.
- Wożono nas w klatce po wielu miastach i pobierano opłatę za pokazywanie tłumom. Tłumy śmiały się i trzęsły ze strachu, ale widziałyśmy tyle miejsc i tyle zdumiewających zjawisk… Ziemia jest piękna – powiedziały chórem syjamskie siostry, zrośnięte tułowiami, których zniekształcone, za duże głowy odchylały się na dwie różne strony.
- Chciałem żyć nawet gdyby to miało być straszne ale nie dano mi. Urodziłem się w czasach, których pozwalano żyć tylko dzieciom doskonałym. Zazdroszczę Ci Myszko. Byłaś na świecie aż osiem długich lat – powiedział chłopczyk, którego malutka głowa pozbawiona szyi, wyrastała wprost z przerośniętego tułowia.
- Zazdrościmy Ci Myszko… Tyle widziałaś… Tyle przeżyłaś… Kochano Cię! – śpiewały Dary Pana, które przebywały na ziemi krótko lub nie widziały jej wcale.- Każda sekunda na ziemi jest warta milionów lat pamięci – nuciły inne, wspominając czas, w którym nawet ból był dowodem życia.
Dary Pana tańczyły wyrażając radość z krótkiego pobytu na ziemi, z krótkich, lecz prawdziwych uczuć, których tam zaznały – miłości, nienawiści, przyjęcia lub odrzucenia, izolacji lub samotności; osaczenia spojrzeniami i zimną ciekawością lub nadmiernym współczuciem; czasami choć rzadko, doświadczały obojętnej zgody na swoją odrębność. Motyl skryty w poczwarce ich ciała trzepotał bezradnie niewidzialnymi dla ludzi skrzydłami; niekiedy ktoś pogłaskał go po wiecznie zwiniętych skrzydłach, i te chwile Dary Boga pamiętały najmocniej. Inne wyrażały w tańcu tęsknotę za nigdy nie doświadczonym darem życia, za nieznaną ziemią, za niedobrymi, ale prawdziwymi uczuciami,
które możliwe były tylko tam.”

["Poczwarka", Dorota Terakowska]

Kobieta w ciąży ma wybór:
- przerwać

**
- urodzić i zabić

- urodzić i oddać
- urodzić i wychować…


I jeśli wybierze ostatnią możliwość, niech sprawi, by dziecko czuło się bezpieczne i kochane.

I mówcie sobie co chcecie, ale te wszelkie kwestie moralne/etyczne/psychiczne/etc. związane z ciążą/aborcją, zależą od kobiety. I myślcie sobie co chcecie, klnijcie kościół, że jest konserwatywny i wbrew aborcji. I róbcie sobie, co chcecie. Ale nigdy przenigdy nie miałabym ani chęci, ani odwagi, ani siły, do przerwania życia własnemu Dziecku, nawet za cenę własnego życia. Nie wiem, kto/co o tym zdecyduje, ale to na pewno nie będę ja.

Komentarzy: 17

  1. Misiek powiedział

    14 maj, 2008 @ 2:08 pm

    Aborcja to zło. To morderstwo, popełniane z zimną krwią na niewinnym, bezbronnym człowieku.

  2. pankolorek powiedział

    14 maj, 2008 @ 8:59 pm

    Aborcja jest najgorszym z zabójstw, ludzie zabijający innych ludzi tylko że w tym właśnie przypadku to najmniejszych, najbardziej bezbronnych, najmniej świadomych. Moim zdaniem wogóle nie powinno być aparatury która umożliwia coś takiego, wogóle nie powinny rodzić sie w głowach ludzkich takie myśli. Osobiście wolałbym się sam powiesić niż wogóle rozważyć taką rzecz. Bo ludzie myślą że z pewnych sytuacji nie ma wyjścia, że dziecko się urodzi i będzie żyć w biedzie i nędzy i że prawdopodobnie umrze z głodu, że obecność dziecka zniszczy życie matce i ojcu (często też nieobecnemu). A to nie tak powinno się myśleć! Zawsze powinno się mieć nadzieje bo tak naprawde ZAWSZE JEST JAKIEŚ WYJŚCIE, zawsze trzeba szukać najlepszych rozwiązań… a aborcja to najgorsze z możliwych.

    Nie wyobrażam sobie wymiaru kary dla takiej osoby, taksamo jak nie wyobrażam sobie jej tłumaczenia dlaczego to zrobiła. Pewnie jest mnóstwo powodów którymi może taka “osoba” nas zasypać w takiej sytuacji ale to i tak nie jest wystarczający powód. Gdyby nasz świat był na tyle zły i okropny że nie pozwalając dziecku się urodzić “robilibyśmy mu przysługę” i tak nie było by to wystarczające wytłumaczenie. Nie żyjemy w piekle, dzieci przychodzące na świat przychodzą z nadzieją na miłość, a my mamy dzięki nim więcej nadziei na lepsze jutro. Dzieci nasze powinny być źródłem naszej największej radości. Dajmy im szanse, nie bójmy się, zawsze jest jakieś wyjście, niech ich nadzieja udzieli się też nam w wielkiej mierze.

    Pokój.

  3. pasazernagape powiedział

    15 maj, 2008 @ 12:19 pm

    No dobrze. A teraz wyobraź sobie, że Twoja żona jest w ciąży i ma dwa wyjścia: aborcję, żeby uratować siebie, i umrzeć podczas porodu, gdyż ciąża zagraża jej życiu, ale dziecko ma jakieś szansę przeżycia, ale nie stuprocentowe. No i załóżmy, że waha się, bo w końcu ona na pewno umrze, dziecko nie wiadomo, no i tak będzie źle i tak niedobrze. Ty ją stracisz, a skoro to Twoja żona to pewnie wiele dla Ciebie znaczy, ale więcej jej już nie będzie. A dziecko może się urodzić, a może i nie? I co wtedy? Dalej `NIE aborcji`?

  4. pankolorek powiedział

    15 maj, 2008 @ 8:23 pm

    Nadal byłbym za próbą porodu, a może uda się i dziecko i ją uratować. Jeśli się nie uda… najwyraźniej tak miało być. A jeśli się uda że choć dziecko uratować napewno wleje w nie całą miłość swoją i miłość jaką obdarzyłaby je jej matka, będzie całym moim życiem, a nie będę musiał żyć ze świadomością że zabrałem szanse mojemu dziecku, bezbronnemu i nic nieświadomemu… Ale tak naprawde miałbym cały czas nadzieje że uda mi się je obie mieć przy boku, medycyna nie zawsze ma racje bo nie zawsze sytuacja jest beznadziejna. Nie wyobrażam sobie życia ze świadomością że pozwoliłem umrzeć memu dziecku. Jeśli moja najukochańsza żona umrze przy porodzie to to dziecko i tak będzie miało w sobie część jej a ja wtedy będę je kochał tak jak sobie nawet tego teraz nie mogę wyobrazić.

  5. pankolorek powiedział

    15 maj, 2008 @ 8:26 pm

    Prawdziwa matka oddałaby swe życie za dziecko. I to w każdej sytuacji. Sądy niebios są dla nas niepojęte, ale często też za nadzieje otrzymujemy nagrodę. A jeśli zdarzy się najgorsze… najwyraźniej taki był pisany los.

  6. Licealista powiedział

    16 maj, 2008 @ 11:42 am

    Witam.
    Reaktywowałem mojego bloga. Zapraszam.
    I serdecznie pozdrawiam!
    Mój pogląd na aborcję pewnie znasz, więc nie będę się powtarzał.

  7. kilosmalcu powiedział

    5 czerwiec, 2008 @ 7:39 pm

    moim zdaniem aborcja nie może być zabijaniem “najmniej świadomych” – głównie dlatego, że płód nie ma świadomości. Ciąża i jej utrzymanie lub usunięcie to wybór tylko i wyłącznie kobiety – bo to ona ma nosić w sobie ciało, które mózg czasem uważa za ciało obce i to ona będzie sobie rozrywać w potwornych katuszach organizm i często też psychikę, żeby owo dziecko wydać światu. Zwolennicy pro-life jako jeden z koronnych argumentów przeciw aborcji podają szok matki po usunięciu dziecka. A kto ładnie policzy, ile matek (niezależnie w jakim wieku) przechodzi szok poporodowy?? O tym się nie mówi, a problem był i jest i coraz odważniej wychodzi na światło dzienne dzięki kampaniom takim jak “rodzić po ludzku” na przykład. Pro choice.

  8. femfat powiedział

    7 lipiec, 2008 @ 9:38 pm

    ja jako jedyna chyba będę przeciw Wam a za aborcją – bez sensu ktoś wyżej napisał że ”nie wyobrażam sobie jej tłumaczenia dlaczego to zrobiła” dziwne bardzo dziwne – ojj nie znacie życia moi drodzy w ogóle, a powiedzcie mi co z rodzicami których nie stać na wychowanie dziecka?? co z patologicznymi rodzinami gdzie mają już ośmioro dzieci i w drodze następne?? bieda na ogół alkohol?? itd itp wiem zaraz mi powiecie że można szukać pomocy (hehe taaak Kościół pomoże – ksiądz da na chlebek tak tak) można oddać do domu dziecka – a powiedzcie mi jakie to dzieciątko będzie miało tam życie?? ciągły ból wewnętrzna pustka gdzie moja mamusia – jestem śmieciem czuje sie niepotrzebny niekochany……..następnie wychować tak?? nędza chłód bród ciągłe kłótnie i awantury jakieś znęcania się jakieś katowania?? niejedno już umarło i niejedno w taki sposób umrze i co kara dla takich sk*******ów jest?? dostanie zawiasy i już – POLSKA :] całe życie potem dziecko będzie czuło si.e gorszym i patrzyło na to jak inni mają a ono nie i będzie cierpiało – szkoła, studia?? jakieś 2 % – może sie uda reszcie niestety – echh szkoda gadać..jeszcze skomentuje kogoś wypowiedz powyżej odnośnie płód zagrożony i życie matki również ”Prawdziwa matka oddałaby swe życie za dziecko” a powiedz no mi czy Ty wiesz jak wygląda życie bez matki?? a tak aborcja i ta nieszczęśliwa teraz matka może przecież w przyszłości mieć dzieciątko i tworzyć z mężem szczęśliwą rodzinę..dodam również to iż płód powinno się usuwać do 3mc po tym 3 mc miałabym obawy – powiem Wam na moim przykładzie studiuję mam chłopaka z którym sypiam i nie wyobrażam sobie teraz ciąży – dzidzi..mimo iż mam chrześniaka (8mc) którego kocham ponad życie ale mimo to i tak bym to zrobiła – pochodzę z biednej rodziny w dzieciństwie nie raz brakowało na wiele, co prawda mam cudownych rodziców którzy zawsze walczyli o lepsze jutro i po części je wywalczyli (ale nie wszędzie tak jest) a teraz co ja mogłabym mu zapewnić?? NIC a miłość wystarczyłaby tylko na początek..teraz bez wahania poddałabym się aborcji jak każda matka chciałabym zapewnić swojemu dziecko wszystko a teraz po prostu mnie na to nie stać

  9. ola powiedział

    21 lipiec, 2008 @ 11:25 pm

    az mi sie płakać zachciało ja mam mała siostr 2 latka i niw wyobrażam sobie zeby jej sie cos stało czasami nie moge zrozumiec czemu ludzie są bez serca jak nie chca dzieci to nich sie zabezpieczaja a nie najpierw daja zycie a potem zabijają to okrutne

  10. blog powiedział

    2 sierpień, 2008 @ 5:36 pm

    te zdjecie jest szokujace

  11. Mirosław Mazur powiedział

    19 październik, 2008 @ 4:44 pm

    Nie chciałem dla tak ważnego tematu wpisywać się bezosobowo dlatego też się podpisałem. Zdjęcie jest rzeczywiście szokujące i aż ciarki człowiekowi przechodzą po plecach gdy się na nie patrzy. Nie chcę tutaj bronić ani jednych ani drugich lecz chcę po prostu przedstawić inny punkt widzenia. Swoje dzieciństwo spędziłem w domu dziecka niemniej jednak dziękuję swoje matce za to że pozwoliła mi żyć. Dzięki temu jestem tutaj i żyję. Za dwa miesiące będę dziadkiem i cieszę się.

  12. pasazernagape powiedział

    19 październik, 2008 @ 5:05 pm

    Ja wychowałam się w pełnej rodzinie, z miłości i w miłości, oraz w jakimś szacunku do pewnych wartości. Cieszy mnie powyższa wypowiedź, bo uważam, że choćby w domu dziecka, to jest jakaś szansa na życie, na godne życie, na bycie kimś, albo spieprzenie tej szansy, ale to już wolny wybór. Jedyne, co mnie łączy z domem dziecka to to, że chodzę tam posiedzieć z dzieciakami, pomóc w lekcjach, porozmawiać czy choćby tylko wysłuchać, pobawić się etc. I dalej uważam, że każdy powinien mieć szansę, by żyć, choćby w domu dziecka, bo jak widać to też może cieszyć.

    Skoro zdjęcie jest tak szokujące, dlaczego do wielu nie dociera? :(

  13. Mirosław Mazur powiedział

    30 listopad, 2008 @ 12:02 pm

    Oczywiście każdy z nas ma wolny wybór lecz jak widać nienarodzone dziecko takiego jeszcze nie posiada. Aborcja jest konsekwencją postępowania rodziców i oni to jako dorosłe osoby powinny się zastanowić. Nie chcę mieć dziecka to mogę się zabezpieczyć. Oczywiście sprawa jest dyskusyjna jeśli chodzi o ciążę poprzez gwałt lub też inne zbrodnie. Niestety z naciskiem na nie aborcja jest czasami odpowiedzią na brak opieki gwarantowanej każdemu Polakowi ponieważ przeciw aborcji ukazują się rożne programy w telewizji lub też artykuły i gdy kobieta postanowi jednak że nie usunie ciąży pozostaje na lodzie. Dlaczego? ponieważ nie jest to już sensacja i brak osób zainteresowanych.

  14. angel26 powiedział

    6 grudzień, 2008 @ 11:25 pm

    a co jesli dziecko jest owocem…gwałtu???
    co wtedy????
    łatwo oceniać ludzi.
    dopóki samemu nie znajdzie sie w takiej sytuacji…
    wtedy szuka sie dla siebie usprawiedliwień…
    Łatwiej by było po prostu nie oceniać.

  15. pasazernagape powiedział

    6 grudzień, 2008 @ 11:39 pm

    Wiem, że najłatwiej oceniać, ale nie oceniam.
    Jeśli dziecko jest owocem gwałtu, zdaje się, że budzi w matce dwa skrajne uczucia, miłości i nienawiści, przynajmniej mam takie wrażenie.
    Ja mówię za siebie: jeśli nawet (tfu!) zostanę zgwałcona w wyniku czego zajdę w ciążę, urodzę to dziecko, i postaram się dać mu tyle miłości, by kiedyś, będąc musiało decydować, nigdy nie wybierze aborcji/śmietnika.

  16. sonia powiedział

    28 styczeń, 2009 @ 5:47 pm

    Aborcja-Zło-Morderstwo na bezbronnej istocie.
    Dziecko to Dar od poczęcia, a Darów się nie odrzuca.
    Jestem matką dziewczynki z zespołem Downa, czuję się najszczęślwiszą z matek. Mój zdrowy syn nigdy nie dał mi tyle Miłości co właśnie córeczka o odmiennym kariotypie.
    Wiele osób śmieje się z aborcji, śmiało się i nie rozumiało Autorki “Poczwarka”, śmieje się z zasad Kościoła, życia -żyją na full własna wyimaginowaną oceną “wolności, życia”.
    Tylko każde życie ma swój kres, a przyjdzie niespodziewana chwila rachunku sumienia za całokształt życia i poczynań.
    Co wówczas? będzie za późno na usparwiedliwienia- wtedy nas wszystkich Stwórca “podsumuje”.
    Myślę, że warto żyć na bieżąco, ale z wartościami i poszanowaniem życia od poczęcia.
    Żyć i dać żyć także jeszcze nienarodzonym.

  17. Frodo powiedział

    10 luty, 2009 @ 1:18 pm

    A dlaczego gwałciciela śmiercią się nie każe, tylko szuka się okoliczności łagodzących??
    A masz pewność, że aborcja uratuje życie kobiecie?? Jest to groźny zabieg, interwencja medyczna. I czy można choć dzień do swojego życia dodać?? Jaką ma się gwarancję, że po dokonaniu zabiegu będzie się żyć o x lat dłużej?? Jaką masz gwarancję, że następnego dnia nie przytrafi się wypadek??
    Agata Mróz tak nie myślała.


Napisz komentarz