24 czerwiec, 2008 @ 4:13 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, Życie)
Tags: strawberry, truskawki
Jak można nie lubić truskawek? No jak, pytam się?
Pyszniutkie, słodziutkie, w mleku lub bez, albo z bitą śmietaną, czy w szampanie… ok, szypułki są słabe, trza je wywalać… ale truskawki… mniam… no spójrzcie tylko:

Czyż nie są cudowne? I za jedyne 4 złote /no ok, nie tak znowu mało, ale lepsze to, niż choćby małe piwo/ możesz mieć kilogram tylko dla siebie :> cudownych, soczystych, słodziutkich owocków… mniam
No dobra, cieszę się jak głupek na widok dwóch misek truskawek, tylko dlatego, że w końcu chciało mi się wyjść na rynek…
A skoro już przy truskawkach:
`They were sitting
They were sitting on the strawberry swing
Every moment was so precious
…
Now the sky could be blue
I don’t mind
Without you it’s a waste of time..`
[Coldplay - Strawberry Swing]
Comments
5 czerwiec, 2008 @ 4:10 pm (Life, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: poezja, Poświatowska, refleksja, wiersz
bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno
chłód wieje z przestrzeni
kiedy myślę jaka ona duża
i jaka ja
to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata
//Poświatowska//
Poproszono mnie o znalezienie jakiegoś wiersza do analizy i interpretacji na poziomie gimnazjum. Przeglądając zeszyty z wierszami natknęłam się na tenże. Oczywiście nie dam go gimnazjaliście do analizy.
Ja zinterpretowałam dla siebie i dla Ciebie. Ty zrobisz jak uważasz. I wy także.
Pamiętaj, że czekam.
2 Comments
30 maj, 2008 @ 8:32 pm (Life, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Ciała nasze diabłom zaprzedane
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Święty bałagan i błogosławiony zamęt
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Czasami starczy tylko splunąć na szczęście
Spojrzymy sobie w oczy będziemy wiedzieć więcej
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
A wtedy
Przed tobą wtedy stanę sam na rekach
I jeden Bóg To Wie
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
To jest nasz spisek i nasza sekretna zmowa
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Dwa nie wysłane listy trzy nie napisane słowa
Mamy tylko siebie wielką mamy moc
Strachom i lachom i na przekór wrogom
Jesteśmy tu sufitem jesteśmy tu podłogą
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
Ja to w sobie zapominam czasem
Czasem w sobie zapominam że
A wtedy
Przed tobą wtedy stanę sam na rekach
I jeden Bóg To Wie
Bóg to jeden wie
Jeden Bóg to wie
Jeden Bóg to wie to nie jest wszystko jedno
Bóg to jeden wie mnie nie jest wszystko jedno
[SNL]

Para-papa-pam, szczęśliwa 
Comments
27 maj, 2008 @ 12:09 pm (Life, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: comics, króliki, love, miłość, PBF comics, rozmnażanie, The Perry Bible Fellowship
2 Comments
13 maj, 2008 @ 9:08 pm (Life, Prozą pisane, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: aborcja, Add new tag, dary pana, dziecko, poczwarka, raj, refleksja, terakowska
“- Coś ci pokażę, Myszko, chodź - powiedział.
Myszka ufnie ruszyła za Nim w głąb Ogrodu-Nieogrodu. W oddali coś majaczyło, poruszało się, chowało, to znowu pojawiało się przed jej oczami. Nie, nie coś… Ktoś. Mnóstwo istot. Tańczyły.
- Dary Pana - zasyczał melodyjnie Wąż.
- Tak, to moje Dary - przytaknął śpiewny, kobiecy i pełen miłości Głos.
- Dlaczego nazywasz je “Darami”? - zdziwiła się Myszka. - To przecież zwykłe dzieci…
- Nie sssą zwykłe - zasyczał Wąż.
- Są Darami, gdyż obdarowany może je przyjąć lub odrzucić - odparł surowy Głos.
Myszka podeszła do kręgu tańczących istot i wpatrzyła się w nie.
Była tu dziewczynka, która zamiast nóg miała szczątkowe kikuty, a jednak tańczyła na nich z równym wdziękiem jak długonogie tancerki. Był mały chłopiec z głową olbrzyma, ze sterczącym garbem na plecach, poruszający się na wątłych nóżkach karzełka. Była dziewczynka z głębokim otworem zamiast nosa i z głową rozszerzającą się baloniasto ku górze, uśmiechająca się zajęczą wargą. Były dzieci bez rąk i nóg, z brakiem lub przerostem członków, nieme, niesłyszące, niezdolne na ziemi do żadnego ruchu. Były dzieci zrzucane w starożytności ze skał, ledwie ujrzano po narodzinach ich zdeformowane ciała. Były niemowlęta zwane w średniowieczu diabelskim pomiotem i palone na stosach. Dzieci topione jak kocięta przez matki, które przerażało widmo procesu o czary i nieszczęśnicy pokazywani jako monstra na jarmarkach miast i miasteczek całego świata. Byli ci, których los wyniósł wysoko mimo zdeformowanego ciała, gdyż udało im się odgrywać rolę błaznów u boku głupszych od siebie. Były zastępy dzieci, na których dokonywano eksperymentów, by zbadać jak powstaje deformacja i czego unikać w procesie tworzenia doskonałego człowieka. Były dzieci zamykane przed ludzkimi oczami w stajniach, piwnicach, komórkach, żyjące w wiecznej ciemności i izolacji. Dzieci, które całe życie spędziły w zamkniętych zakładach, nie znając rodziców. Dziesiątki, setki, tysiące poczwarek, które na zawsze zamknęły w sobie motyla, ze złożonymi wielobarwnymi skrzydłami. Tu w Ogrodzie wszystkie te dzieci tańczyły, a ich uczucia przenikały przez niekształtne pancerze ciał i unosiły się wokół, lżejsze od oddechu. Myszka odbierała je całą sobą, słyszała i rozumiała.
- Kim jesteś? – zapytała, bez słów, najbliżej tańczącej istoty.
- Mnie w ogóle nie ma, nigdy się nie narodziłem. Moja mama ujrzała mnie, gdy byłem tak mały jak jej dłoń i zatrzymała w pół drogi – odpowiedział chłopiec ze zrośniętymi palcami rąk i nóg i ze zdeformowanym ciałem – zazdroszczę wam, którzyście widzieli ziemię. Chciałbym tam przebywać, nawet gdyby to trwało krótko i miało boleć…
- Boli, tak, to boli – przytaknęła dziewczynka trzepocząca jak ptak szczątkami kończyn – ale tam jest tyle rzeczy do zobaczenia i tyle miłości. Byłam kochana…! – zaśpiewała nagle na cały ogród – nieogród – Byłam kochana…! Kochana!
- A mnie nie chcieli – powiedział chłopiec z nogami karła i głową olbrzyma – zostawili mnie w specjalnym domu i spędziłam w nim całe życie. Ale oglądałem przez okno świat, widziałem ludzi innych niż ja, patrzyłem w niebo, nie tak niebieskie jak w ogrodzie, lecz co dzień inne. I tęsknię za tym, więc już wiem co to tęsknota. Warto dla niej zejść na ziemię.
- Wożono nas w klatce po wielu miastach i pobierano opłatę za pokazywanie tłumom. Tłumy śmiały się i trzęsły ze strachu, ale widziałyśmy tyle miejsc i tyle zdumiewających zjawisk… Ziemia jest piękna – powiedziały chórem syjamskie siostry, zrośnięte tułowiami, których zniekształcone, za duże głowy odchylały się na dwie różne strony.
- Chciałem żyć nawet gdyby to miało być straszne ale nie dano mi. Urodziłem się w czasach, których pozwalano żyć tylko dzieciom doskonałym. Zazdroszczę Ci Myszko. Byłaś na świecie aż osiem długich lat – powiedział chłopczyk, którego malutka głowa pozbawiona szyi, wyrastała wprost z przerośniętego tułowia.
- Zazdrościmy Ci Myszko… Tyle widziałaś… Tyle przeżyłaś… Kochano Cię! – śpiewały Dary Pana, które przebywały na ziemi krótko lub nie widziały jej wcale.- Każda sekunda na ziemi jest warta milionów lat pamięci – nuciły inne, wspominając czas, w którym nawet ból był dowodem życia.
Dary Pana tańczyły wyrażając radość z krótkiego pobytu na ziemi, z krótkich, lecz prawdziwych uczuć, których tam zaznały - miłości, nienawiści, przyjęcia lub odrzucenia, izolacji lub samotności; osaczenia spojrzeniami i zimną ciekawością lub nadmiernym współczuciem; czasami choć rzadko, doświadczały obojętnej zgody na swoją odrębność. Motyl skryty w poczwarce ich ciała trzepotał bezradnie niewidzialnymi dla ludzi skrzydłami; niekiedy ktoś pogłaskał go po wiecznie zwiniętych skrzydłach, i te chwile Dary Boga pamiętały najmocniej. Inne wyrażały w tańcu tęsknotę za nigdy nie doświadczonym darem życia, za nieznaną ziemią, za niedobrymi, ale prawdziwymi uczuciami, które możliwe były tylko tam.”
["Poczwarka", Dorota Terakowska]
Kobieta w ciąży ma wybór:
- przerwać
**
- urodzić i zabić
- urodzić i oddać
- urodzić i wychować…
I jeśli wybierze ostatnią możliwość, niech sprawi, by dziecko czuło się bezpieczne i kochane.
I mówcie sobie co chcecie, ale te wszelkie kwestie moralne/etyczne/psychiczne/etc. związane z ciążą/aborcją, zależą od kobiety. I myślcie sobie co chcecie, klnijcie kościół, że jest konserwatywny i wbrew aborcji. I róbcie sobie, co chcecie. Ale nigdy przenigdy nie miałabym ani chęci, ani odwagi, ani siły, do przerwania życia własnemu Dziecku, nawet za cenę własnego życia. Nie wiem, kto/co o tym zdecyduje, ale to na pewno nie będę ja.
7 Comments
6 maj, 2008 @ 5:50 przed południem (Life, Prozą pisane, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: być, bądź, poczwarka, refleksja, słońce, terakowska
“Był równocześnie Światłem i Mrokiem, Harmonią i Chaosem, Muzyką i Ciszą, Zielonością i Błękitem, Nieruchomością i Wiatrem. Był Jednością. Był Wielością. Był Wszystkim. Był Niczym. Był.”
[Dorota Terakowska [w:] “Poczwarka”]

I Ty też bądź.
Oddychaj, mów, tańcz i śpiewaj.
Żyj. Skoro Ci dano, to nie po to, żebyś siedział na stołku i trafiał śliną w robaki.
Rozwijaj się i twórz.
Męcz się pracując i narzekaj, ale bądź.
Czuj, do cholery!
Śmiej się, jak chce Ci się płakać.
Nie myśl, że jesteś samotny, kiedy dobrze wiesz, że nie jesteś.
Pomyśl, czasem. Że inni mają gorzej, że tak naprawdę nie jest źle. W końcu masz co jeść i gdzie mieszkać.
Bądź Sobą - holistycznie i drobiąc się na krople myśli. A potem znów złóż się w całość.
I Żyj. Bo przecież to o to w Życiu chodzi.
…
..
.
2 Comments
6 marzec, 2008 @ 2:30 pm (Life, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: bezguście, Dżastin, gust, Justin Timberlake, media
Zajęcia z edukacji medialnej. Może właśnie dlatego, dziewczyny skupiły się nad telefonem jednej z nich? M.numer 1 ogląda zdjęcia.
- To jest ten sam, co tutaj? (oba zdjęcia faktycznie pzedstawiały, jak się dowiedziałam, wciąż
jeszcze aktualnego bożyszcza nasto..znaczy się, dziewczyn - Justina T.)
- Tak, ten sam, Dżaastiin… (odpowiada M. numer 2)
- Tu jakoś mądrzej wygląda (Stwierdza M. numer 1, a Dżastin siedzi, i udaje, że myśli)
JA:
- A to on w ogóle wygląda?? (Lekki szok..?)
Wzrok M. numer 2 i M. numer 3, dosłownie palił się do tego, by mnie killnąć na miejscu.
Uch, ludzie, nim naprawdę się jeszcze można zachwycać? A może: dopiero teraz Znaczy w sumie są gusta i bezguścia,ponoć należę do tych drugich, możliwe całkiem,
ale jaaa… Dżastinem się dzieciaki podniecały razem z całym N’Sync i innymi
bekstritbojsami… I to było bardzo dawno…
Mieć plakat Dżastina nad wyrkiem, i zasypiać i budzić się `przy nim`? O niee…
…jakie szczęście, móc mieć bardziej przyziemne marzenia 
2 Comments
20 luty, 2008 @ 5:57 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: analogia, góry, Lubię tęsknić, Poświatowska, refleksja, tęsknota, wiersz
***
lubię tęsknić
wspinać się po poręczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać
zapach zmarznięty
lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo
miłość moją
idącą boso
po śniegu
[Halina Poświatowska]
Ciężko mi z tym nieraz, a mimo to, czasem lubię. Skoro się za kimś tęskni, przynajmniej istnieje ta pewność, że jest do kogo. Czeka się za czymś, goni króliczka. Podobno właśnie w tym gonieniu jest największa frajda, nie w samym tylko posiadaniu.
Tęsknię za Tobą, wspinam po poręczy dźwięku i koloru. Dodałabym jeszcze smaku i zapachu. Każdym zmysłem Cię rozbieram na czynniki pierwsze, by nauczyć się, zapamiętać i móc wspominać. Nieraz nieświadomie badam linie papilarne Twego ciała, by móc odtworzyć je w jakichś skomplikowanych procesach myślowych. Nie mam genialnej pamięci, ale czuję Cię obok, nawet gdy jesteś daleko stąd.
I to jest trochę jak wspinanie się na szczyt góry. Idziesz, niezależnie od pogody, skoro już
zacząłeś. Stawiasz kroki na tyle ostrożnie, by nie zsunąć się w przepaść. Co jakiś czas przystajesz, oglądając się w dół, by spojrzeć, jakie trudy już pokonałeś. Innym razem przebierasz w przydrożnych kamyczkach, by zabrać na pamiątkę te najciekawsze, czy najładniejsze, lub paradoksalnie te, które najbardziej wbijały Ci się w podeszwę buta, czy wpadały w sandały.
A potem znów ruszasz w drogę, wdychając zieleń powietrza, czując jakiś przedwieczny
pierwiastek życia. Wtedy wiesz, że nie jesteś sam we wszechświecie, choć chwilowa
samotność tak bardzo smakuje. Rozkoszuj się nią między tym zejściem, a kolejnym wejściem. Zbieraj siły, by dotrzeć do końca szlaku.
I idź dalej, bo kiedy już znajdziesz się na szczycie i obejrzysz ponownie na drogę, którą
właśnie przebyłeś, będziesz miał nieskończone wrażenie, że było warto, choćbyś miał tu
spędzić tylko chwilę…
2 Comments
17 luty, 2008 @ 9:25 pm (Life, O mnie, Opowiadania, Prozą pisane, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: Anna Janko, ból, cytat, dziewczyna z zapałkami, fobia, lęk, noc, obawa, przebudzenie, refleksja, sen, strach
“Budzimy się o świcie. Jak na granicy życia i śmierci. Czekamy leżąc, aż za oknem stworzy się świat. Czasem czujemy niewytłumaczalny lęk - że się nie stworzy. Że ptaki się już nie odezwą. Że słońce już nie wzejdzie.
Ale przecież wschodzi.
I zaczyna się nowy dzień, kolejny dzień naszego życia.”
[Anna Janko, 'Dziewczyna z zapałkami']
Poczyniłam pewne odkrycie, czytając ten fragment dziś w pociągu. Mianowicie: to jest właśnie dokładnie to, czego i ja się boję. To nie są żadne emo-fobie. Nie chcę ciąć tego życia, choć czasem niefizycznie boli. Boję się zasypiać, mówiłam nie raz. Bo nie wiem, czy się obudzę. Nie wiem, czy wciąż ktoś będzie za mną czekał. Boję się wpadać w sen, bo
nie jestem pewna, czy z niego wyjdę.
Nieraz jest to dość męczące, i wyczerpujące psychicznie. Leżę w łóżku, próbuję zasnąć, ale
każde zamknięcie oczu powoduje natłok myśli, ` a co jeśli, a gdyby, a dlaczego, a może..?`
I wtedy szybkie szarpnięcie powiek. Koniec snu, choćby na chwilę. Boję się. To jest jak
piorun. Szybki błysk-otwarcie oczu-uderzenie-świadomość.
Obawa. Fobia? Strach, przed nieznanym. Lęk, jakiś prapierwotny, albo wręcz dopiero co zrodzony. W mojej głowie, z moich myśli, z mojej niewiedzy. Jestem matką tego bólu,
który sama karmię. Nie rozumiem, nie ogarniam. I cholernie obawiam się tego, co się stanie.
Normalna kolej rzeczy, nienormalne pojmowanie.
Notka czysto refleksyjna, nie nakręcająca na doła. Po prostu jedna z myśli. Moich.
Paranoi.
Ot tak, póki cytat mam przed sobą.
7 Comments
7 luty, 2008 @ 9:52 pm (Life, O mnie, Opowiadania, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: Anna Janko, dziewczyna z zapałkami, król, kwiaty, paź, pocałunki
”- Dobrze więc - powiedział łagodniej - odpowiedz, czy lubisz, gdy cię całuję “byle jak”?
- Och! - zawołał paź (..) - lubię, gdy mnie całujesz “byle jak”! Ale nie nazywam tego tak lekceważąco. Wszystkie pocałunki można opowiedzieć przez kwiaty…
Są długie, nagie, bladożółte tulipany: przynoszą obietnicę ocieplenia. Są żonkile i narcyzy, proste, bezlistne, z płomykiem pośrodku, te zapowiadają przyjemną niespodziankę. Są fioletowe bzy, ciężkie, wilgotne, pachnące szaleństwem, którego tak bardzo się boimy… I róże, dumne, ale pełnie niepojętych tajemnic i tęsknot nie wiadomo za czym… Pożąda się ich najbardziej, chociaż tak bliskie są bólu, który zadają kolce.
Pocałunki, które nazywasz “byle jakimi”, to po prostu stokrotki i koniczynki, zrywane na spacerze nie po to, by je zabrać do wazonu, ale by wsunąć je w dziurkę od guzika.
A co myślisz, panie, o szalonych bzach?”
Lubię, gdy mnie całujesz. To za mało.

**
`Nie dręcz mnie, błagam, pocałuj…`
[Anna Janko, "Dziewczyna z zapałkami"]
1 Comments
30 styczeń, 2008 @ 12:00 przed południem (Life, O mnie, Z życia wzięte, Życie)
Tags: Garfield, motto, urodziny, Życie
Kolejny rok do zbierania doświadczeń.
Kolejny rok na realizację marzeń.
Dziś jednak, bilans strat i zysków oraz inne podsumowania, daruję sobie.

‘ I Ty też, nie mów nic, no może prócz tego, że zależy Ci, nie planujmy lat…’
Comments
21 styczeń, 2008 @ 6:01 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: czym jest miłość, Late Night, piosenka, refleksja, Syd Barrett
Late Night
when i woke up today
and you weren’t there to play
then i wanted to be with you
when you showed me your eyes
whispered love at the skies
then i wanted to stay with you
inside me i feel alone and unreal
and the way you kiss will always be
a very special thing to me…
when i lay still at night seeing
stars high and light
then i wanted to be with you
when the rooftops shone dark
all alone (i) saw a spark
spark of love just to stay with you
inside me i feel alone and unreal
and the way you kiss will always be
a very special thing to me…
if i mention your name
turn around on a chain
then the sky opens for you
when we grew very tall
when i saw you so small
then i wanted to stay with you
inside me i feel alone and unreal
and the way you kiss will always be
a very special thing to me…
[Syd Barett, Late Night]

**
I co tu dużo gadać. Proste, prawda?
1 Comments
19 styczeń, 2008 @ 7:23 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: A Momentary Lapse of Reason, cytat, One Slip, Pink Floyd, piosenka, refleksja
One Slip
A restless eye across a weary room
A glazed look and I was on the road to ruin
The music played and played as we whirled without end
No hint, no word her honour to defend
I will, I will she sighed to my request
And then she tossed her mane while my resolve was put to the test
Then drowned in desire, our souls on fire
I lead the way to the funeral pyre
And without a thought of the consequence
I gave in to my decadence
One slip, and down the hole we fall
It seems to take no time at all
A momentary lapse of reason
That binds a life for life
A small regret, you won’t forget,
There’ll be no sleep in here tonight
Was it love, or was it the idea of being in love?
Or was it the hand of fate, that seemed to fit just like a glove?
The moment slipped by and soon the seeds were sown
The year grew late and neither one wanted to remain alone
One slip, and down the hole we fall
It seems to take no time at all
A momentary lapse of reason
That binds a life for life
A small regret, you won’t forget,
There’ll be no sleep in here tonight
One slip … one slip
**
‘One Slip’ - Pink Floyd
z: A Momentary Lapse Of Reason - aktualnie moja ulubiona płyta, uważam.
Budyń czekoladowy i milion myśli.
Zmęczenie i nieustanna walka o zrozumienie.
Moje ego kontra mój leń.
Przeżywam niemały dysonans poznawczy.
A już niebawem będę przeżywać egzaminy. Uch.
Positive thinking needed!!!
I wsparcie mentalne.
No.
4 Comments
14 styczeń, 2008 @ 8:52 pm (Life, O mnie, Prozą pisane, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: analogia, czym jest miłość, kinder niespodzianka, miłość, refleksja
Bo z miłością, tak właśnie jest.
Wszyscy jej chcą, bo się dobrze reklamuje. Jest kolorowa, słodka, trochę tajemnicza,
wymarzona, wytęskniona. Wiesz, że istnieje, i wiesz, że ta jedna jest właśnie dla Ciebie.
Często widzisz ją w kiosku czy sklepie, spotykasz parami gdzieś na ulicy. W końcu wypatrujesz ten jeden egzemplarz, który koniecznie musi być Twój. Jest kolorowy, i srebrzy się tym swoim sreberkiem. Chcesz odwinąć jak najszybciej, spodziewasz się czegoś słodkiego, co chciałbyś skosztować. Dostajesz się do czekolady, jest słodka - to etap, kiedy jest Wam razem dobrze, kiedy Wasze pocałunki są tak lekkie i przyjemne, słodkie i delikatne, życie jest piękne, Ona ma cudowną skórę a On ładnie pachnie, fajnie się Wam razem kocha, macie dla siebie dużo czasu, i nie chcecie z niego stracić ani sekundy. Ale po którymś gryzie, czekolada się kończy. I tu, uwaga! Nie koniec niespodzianek. Kiedy nasycicie się słodkością, znajdziecie plastikową skorupkę. Oczywiście, każde z Was będzie chciało ją otworzyć, żeby zobaczyć, co jest w środku, przekonać się, czy warto. Oczywiście, nie chcecie znaleźć tam jednoczęściowej figurki, one zawsze zdają się być najnudniejsze. Otwieracie więc z lekkim niepokojem, i na szczęście, znajdujecie kilka części, jak potrząśniecie, to tak fajnie grzechoczą. Wiecie już, co to jest? Ciężko poznać po kilku niezgranych częściach, nie? To ja Wam powiem: właśnie trzymacie w ręku swoje uczucie. Rozłożone na czynniki pierwsze. Niespójne, skomplikowane, bo nawet nie wiecie, co ma przedstawiać. Kiedy położycie je wszystkie obok siebie, będzie to tylko garstka różnych emocji, uczuć, o różnym kształcie, natężeniu, wielkości. Pomiędzy, choć niewidzialne, działają pewne siły. Czas, przestrzeń, myśli, a nawet inni ludzie, choć na to ciężko wpaść. To, że części są nie złożone, świadczy o tym, jak wiele czynników krąży wokół nich, jakie przeszkody musicie pokonać, żeby uzyskać idealnie złożoną zabawkę. Macie już duże paluszki, więc niezgrabnie póbujecie połączyć części w jedno, czasem sami nie dajecie rady, ale po to właśnie jesteście we dwoje. Czasem wpadniecie na rozwiązanie szybciej, czasem kłócicie się, kto nalepi naklejki, czasem wyjdzie to krzywo i trzeba poprawiać. Ale w efekcie, macie śliczną, kolorową, wyczekaną zabawkę.
I tylko od Was zależy, jak bardzo będziecie o nią dbać, czy postawicie na półce i zapomniecie, pozwolicie zaodziać się jej w kurz, czy też będziecie często obracać ją w palcach, i przypominać sobie za każdym razem, jak trudno było ją zdobyć…
Aha, i jeszcze jedno. Jak będziecie pewni, że nie chcecie jej rozmontować, wyrzućcie skorupkę. Ona sprzyja temu, że co jakiś czas, będziecie chcieli pobawić się od nowa, psuć i układać raz jeszcze. Co prawda zabawka ta nie jest tak skomplikowana jak tysięczne puzzle… ale analogia bardziej mi się podoba.
* Miłość jako Kinder-niespodzianka interpretuję też w inny sposób. Ale o tym wspomnę dopiero przy takiej okazji 
7 Comments
11 styczeń, 2008 @ 11:01 pm (Life, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: atrakcyjność, cytat, fizyczność, morał, refleksja, wykład
wykładu o atrakcyjności. Psychologia społeczna, 8 rano, po wstaniu z trudem i okazaniu ogromnej chęci, na uczestnictwo w wykładzie. Ku mej uciesze - film.
Ku memu przerażeniu - okazuje się, że już po 1 sekundzie oceniamy,
czy ktoś jest atrakcyjny czy nie… I pomyśleć, że AŻ tyle zależy od 1 SEKUNDY?! I weź tu się pokaż komuś obcemu ;P
Ku mej największej radości - istnieje coś takiego jak stosunek obwodu talii do obwodu
bioder. Współczynnik ten im mniejszy tym lepiej, ale idealny jest 0,7 - wąska talia, szerokie biodra. Atrakcyjne są krągłości. Im więcej tym lepiej. Tym sposobem i jeszcze innym, panna K. ucieka od kompleksów 
2 Comments
11 styczeń, 2008 @ 10:42 pm (Life, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: cytat, morał, refleksja, wykład
pięciogodzinnego wykładu dotyczącego tematyki Socjologii mikrośrodowisk wychowawczych:
“U panów to zawsze ruch w interesach…” /wypowiedziane przez panią prowadzącą/
I tylko po to było tyle siedzieć? Jakbyśmy nie wiedzieli. Skoro panów jest tylko 3,
a pań kilkadziesiąt, to jakże ma być inaczej? No, przepraszam, jeszcze mam podpis w
indeksie, znalezionym po wielkim trudzie poszukiwań. I za co, pytam się, te 5 godzin marudzenia?
Comments
8 styczeń, 2008 @ 6:05 pm (Life, O mnie, Prozą pisane, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: dziewczyna, myśli, pociąg, podróż, refleksja, rozważania, widok
…jadąc pociągiem.
Uh, miejsce przy oknie, fajnie, będą ładne widoki, o Słońce wychodzi czy raczej wschodzi
gdzieś tam hen na innym kawałku Ziemi a ja to widzę jak Mały Książę tylko że nie mam
krzesła do podziwiania i przestawiania, by widzieć je raz za razem. A teraz poczytam te cholerne notatki skoro jutro mam je zaliczyć choć wolałabym co innego i spać mi się tak strasznie chce a jutro jak dziś wstanę przed 6 i kiedy ja to odeśpię? I ludzie wokół śpią no może nie wszyscy, bo pan z naprzeciwka ma chyba chory pęcherz albo jest starym napaleńcem o niebieskich oczach i ciągle trzyma rękę między nogami na szczęście swoimi. Ale ma śmieszne paznokcie u rąk takiego kształtu jeszcze nie widziałam takie gładkie i jakby polerowane i tak śmiesznie się kończą zwężając u czubka, ale mnie to przypomina coś innego hah, ale przecież on nie wie, że ja się z niego śmieję. A dziewczyna obok zakopała się w kurtkę żeby spać i nikt jej nie widział pewnie też ma otwarte usta kiedy śpi bo ten chłopak obok ma i strasznie chrapie ale właśnie przestał bo przypadkiem osunął się w moją stronę, ach czemu to nie Ty i to mi przypomina podróż do Londynu kiedy On spał obok i nieświadomie się oparł, pewnie myślał że to Ona ale jej tam nie było, co myślał On a o czym Ona i dlaczego ja pomiędzy?
Skoro nie ma Ciebie to wtulę się w swój płaszcz i zakryję tak by nie widzieli mej twarzy i jak zamknę oczy to będziesz Ty albo Słońce i takie czerwone od środka powieki i taki uśmiech na twarzy i czemu jest śnieg skoro Słońce i tak razi w oczy ale to dobrze jest uśmiech dużo uśmiechu i rozleniwienie i rozkosz i rozkołysz mnie jeszcze raz jak stukot pociagu i pomyśl o mnie jak spojrzysz przez szybę bo ja myślę ja mam zdjęcie ja czekam.
2 Comments
6 styczeń, 2008 @ 10:41 pm (Life, refleksja, Życie)
Tags: artykuł, biznes, Marco Donarini, nastolatki, parking, refleksja, samochód, seks, sex, siedzenie, wywiad
http://wiadomosci.onet.pl/1460429,2678,1,kioskart.html - wywiad z Marco Donarinim, założycielem pierwszego we Włoszech parkingu dla par uprawiających seks w samochodzie.
Koncepcja: legalny parking, na którym za jedyne 10 Euro za półtorej godziny plus 3 Euro za każdą następną, możesz uprawiać seks bez obaw przyłapania przez rodzica (kończy się pewnie szlabanem czy inną karą) / policjanta (za to grozi mandat) /zboczeńca czy innego złodzieja/mordercę (bo monitorowany i pilnowany). Zdarzyło Ci się kiedyś nie mieć gumek, kiedy były potrzebne? Są i automaty z prezerwatywami.
Brzmi idyllicznie? Kontrowersyjnie? Skandalicznie? A może właśnie myślisz - świetny pomysł?
Być może też należysz do grupy Mentalnego Wsparcia Zasad Kościoła, i właśnie jesteś oburzony tym, co przeczytałeś? Przecież to praktycznie dzieci! I one w ogóle mogą myśleć o seksie?! I w dodatku to zgodne z prawem?! No a Kościół?
Z wywiadu:
“Czy jest pan katolikiem?
Tak, a skąd to pytanie?
Pański projekt może nie być zgodny z zasadami katolicyzmu.
Ach, bzdura. Seks istniał zawsze i tak będzie w przyszłości.
Tak więc nie ma powodu, aby iść do spowiedzi?
Absolutnie nie. To przecież nie jest grzech. Wręcz przeciwnie. Troszczę się o bezpieczeństwo i jestem z tego dumny.”
Tak więc, jeśli jesteś Włochem i masz okazję spróbować - próbuj, jeśli chcesz i masz z kim. Podobno każdego na to stać.
Jeśli żyjesz w Polsce - może warto o tym pomyśleć i rozkręcić własny biznes? Tylko uważaj na nisko latające nietoperze i rydze rosnące przy parkingach
—-
Jeśli wciąż będę cierpieć na bezsenność nocną, to można się spodziewać takich głupot jeszcze nie raz 
2 Comments
5 styczeń, 2008 @ 11:24 pm (Impreza, Koncert, Life, O mnie, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: cytat, Koncert, Live in Berlin 1990, piosenka, Roger Waters, widowisko
… te iskierki w oczach Rogera Watersa, podczas “Bring The Boys Back Home”, te gitarowe solówki pana z lewej, kiedy jego dłonie omal nie dotykały się, kiedy grał “Comfortably Numb”, ten show Cindy Lauper i prostota Sinnead O’Connor, bejsbolowe czapeczki męskich chórków, solówka pana nauczyciela i jego dyndanie na sznurkach, dłoń na murze, gdzieś między ‘Hello’ a ‘is there anyone at home..?’ …
… to wszystko przykuło mnie na 2 godziny do telewizora i podłogi stołowego pokoju, w wilgotnych włosach, spodenkach od pidżamy i staniku, byleby nie stracić nic. Nie do końca mi się udało, ale bardzo się starałam, i jeszcze kiedyś mi się uda
‘…over the rainbow i’m crazy…’
*
* a doczep Ty mi się, że nie po kolei!
3 Comments
5 styczeń, 2008 @ 1:02 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: artykuł, cytat, dziecko, kolejność narodzin, pedagogika, refleksja
Podobno są już na to dowody. Pierworodne dzieci są najmądrzejsze
Już kiedyś o tym czytałam, powołują się na to, że te dzieci dostają więcej opieki, uwagi i wolnego czasu od rodziców. To im dorośli muszą zapełnić czas rozsądnie w miarę. Coś w tym kurczę jest. Rodzice ci nie wiedzą jeszcze jak dokładnie postąpić z dzieckiem, chcą dla niego jak najlepiej i starają się być przy nim, by nic mu się nie stało, by miało idealne warunki do rozwoju. Martwią się, że coś zrobią nie tak. Obawa ta znika powoli z każdym kolejnym dzieckiem. W końcu wtedy mają już jakieś doświadczenie. I tak:
Pierworodni są na ogół: pracowici, ambitni, opiekuńczy, zorientowani na konwencjonalne kariery, jak medycyna czy prawo. Są bardziej inteligentni (przeciętnie o trzy punkty IQ) od swego rodzeństwa. Zdobyli więcej Nagród Nobla, choć częściej za rozwijanie istniejących idei niż za rewolucyjne koncepcje. Pierworodni to np.: książę Karol, Bill Clinton, Tony Blair, sir Richard Branson, J.K. Rowling.
Drugie w kolejności dzieci są często: pomocne, uczuciowe, wesołe, kreatywne i towarzyskie, ale z tendencją do buntu. Chętniej podróżują i uprawiają niebezpieczne sporty. Bardzo wielu aktorów komediowych to drugie dzieci. Drugie dzieci: Ricky Gervais, Dawn French, Fidel Castro, Bill Gates, księżna Diana.
Najmłodsze latorośle są na ogół: optymistyczne, gotowe do podejmowania ryzyka. Lubią zwracać na siebie uwagę otoczenia. W nauce formułują rewolucyjne teorie. Przykłady: Darwin, Kopernik, Kartezjusz, Ronald Reagan, Jim Carrey, Mozart.
Pozostaję przy tym, że z pierworodnymi ‘na ogół’ się zgadzam. Z drugich zabiorę im tylko tendencję do buntu, a trzecim dzieciom teorie. Może nie są strasznie rewolucyjne, ale własne tworzę ;D
edit:
Zapomniałam wcześniej… ciekawe, jak to działa w przypadku jedynaków? Tak jak dziecko pierworodne..? Chyba nie, no bo skoro zwraca się uwagę na opiekę dziecka I nad II..?
9 Comments
2 styczeń, 2008 @ 11:45 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: nowy rok, przesąd, refleksja, sylwester
Dowiedziałam się wczorajszym popołudniem, iż, istnieje przesąd mówiący o tym, że co w Sylwestrową noc, to i cały rok. W przesądy to ja nie wierzę (ponoć trza mieć też nowe majtki wtedy? A po co, skoro i tak się je zdejmuje?
) , nie pamiętam, żebym ostatni rok siedziała non-stop przed telewizorem, a dwa lata temu przechorowała 12 miesięcy
Ale nie zaprzeczę, że wejście w Nowy Rok miało dużo uroku, pomimo, że a także było nader przyjemne, chociaż oraz nie obrażę się, żeby zdarzało mi się w ciągu całego roku.
Nie podsumowuję działalności, nie stawiam noworocznych obietnic, ale kończę tym enigmatycznym nieco zakończeniem 
3 Comments
28 grudzień, 2007 @ 1:32 pm (Impreza, Life, O mnie, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: jak spędzić noc, nowy rok, plany, refleksja, sylwester
Wszyscy myślą o Sylwestrze, większość wypytuje: a jak plany, a dokąd, a z kim.
A co ja mogę odpowiedzieć? moje plany, nieładnie mówiąc, poszły do lasu. I robią nieprzyzwoite rzeczy. Czego nie mogę powiedzieć o sobie. Ja zostanę w domu, z mamusią i tatusiem, włączymy telewizor, obejrzymy kilka komedii, więcej głupich programów i relacji z innych polskich miast. Ciekawe czy dadzą coś ode mnie. Na Placu Wolności ma być jakieś multimedialne show, tradycyjnie pewnie będzie przed Zamkiem. A w Radomiu? Przecież też coś będzie na Placu Jagiellońskim… Co, to jeszcze nie mam pojęcia. Ale po co mi to wiedzieć, skoro i tak sama się tam nie wybiorę? A przydałoby się spalić poświąteczne kalorie na jakiejś imprezie. Widocznie trzeba to odłożyć już na nowy rok. Odbijemy, w Poznaniu, skoro tu nie ma gdzie.
No, to wszystkim wszystkiego lepszego na Nowy Rok życzę, oby nie było gorzej niż jest
Tym optymistycznym akcentem, kończymy. Dzisiejszy program sponsoruje literka R i cyferka 8.
‘Ile dasz z siebie tyle dostaniesz sam‘ No to dawajcie i bądźcie tymi co dostają.
~ Dla wszystkich Was bless ya! ~
EWR
16 Comments
27 grudzień, 2007 @ 1:22 pm (Life, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: cytat, marzenie, optymistycznie, piosenka, refleksja, tekst piosenki
“Patrzę w okno - słońce jakby do mnie uśmiechnięte,
nie myślę teraz o tym co jest chore, pokrętne,
nieźle pierdolnięte życie codzienne,
co jutro - to jutro, jest mi teraz obojętne
no bo ja wiem gdzieś tam w środku
że wszystko będzie dobrze..”
[Le Illjah - Jamal - "Nowy Dzień"]
Brzuch mnie boli, i wszystko inne na samą myśl, ile roboty mnie czeka. Najgorsze jest zawsze zacząć… Ale to już za mną. W przerwie piszę. I wracam do czytania. Byle nie myśleć ile tego jest, i przebrnąć po kolei przez kolejne sterty kartek. A potem… ale się zdziwię, jak to skończę :))
Comments
22 grudzień, 2007 @ 8:43 pm (Life, Z życia wzięte, Życie)
Tags: bałagan, porządki, refleksja, święta
Choinka - nieubrana.
Prezenty - nieudane.
Zdrowia - brak.
Śniegu - nie ma.
W kuchni - nie robię.
Nauka? Kurde, może dopiero po świętach..?
O wiem! Sylwester z teorią wychowania, przynajmniej się czymś zajmę przez noc
“Powietrze pachnie jak malinowa mamba…” Tfu! Co ja gadam. Zapach bigosu, schabu, makowca, a nawet pomarańczy i mandarynek.
Czyżby to święta..? AAA!
1 Comments
13 grudzień, 2007 @ 6:23 pm (Impreza, Life, O mnie, Z życia wzięte, Życie)
Tags: biba, cytat, Impreza, luz, optymistycznie, piosenka, refleksja, tekst piosenki
“To jest biba, biba,
nie siedź dłużej tylko głową kiwaj, kiwaj
To jest biba, biba..!”
Bo nieważne, że jutro koło z angola.
I co tam, że wstajesz tak rano.
Ważne, że masz znajomych, z którymi możesz wyjść, posiedzieć, pobujać się nieco
w rytm muzyki, albo każdy inny rytm, który teraz czujesz.
Ważne, że nie musisz siedzieć 24/7 w domu, w kapciach na stopach
i pilotem od TV w ręce. I może jeszcze paczką chipsów czy pudełkiem lodów orzechowych/ niejedną tabliczką czekolady.
Bo nie ma to jak wczuć się w życie
Kiedyś będę stara, i założę bambosze, usiądę z herbatą, koniecznie z cukrem, owinę
kwiacianą chustą i włączę “Modę na sukces”. Ale nie dziś.
” Muzyka sprawia ze zaczynam czuć jak mnie przenika gorąca atmosfera;
To jest chwila gdy czas mi wolno mija już nic mnie nie zatrzyma to jest biba…”
[Natural Dread Killaz, "Biba!"]
2 Comments
9 grudzień, 2007 @ 11:49 przed południem (Life, O mnie, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: marzenie, optymistycznie, refleksja
Chcę być jak Amelia.
Cieszyć się z tych małych rzeczy, puszczać `kaczki` na wodzie, śmiać się do łyżki, która wydłubuje pyszny krem ze słoika, uśmiechać na rozkoszne myśli, myśleć o życiu jak o jednej wielkiej podróży, smakować je wszystkimi zmysłami, sprawiać innym radość, rozkwitać z dnia na dzień, bywać jak dziecko, zwracać uwagę na drobnostki, marzyć, mieć swoje tajemnice i małe radości…
Tak, to jest właśnie to podejście.
**
Mieliście kiedyś świat swoich marzeń zamknięty w małych szklanych kuleczkach? Na to nigdy nie jest za późno.
**
…póki od marzenia nie ma podatku
4 Comments
8 grudzień, 2007 @ 12:58 pm (Life, Z życia wzięte, Życie)
Tags: PKP, pociąg
PKP:
Poj*bane Kursy Pociągów
Poj*bane K*rwa, ja Pie*dolę!
Pie*dolnięta Komunikacja Pociągowa
Pie*dolę Kolej Państwową
Pominięcie Kolejnych Pasażerów
Pojedzie Kiedyś, Pojedzie…
A Ty masz czym wrócić na święta do domu? 
7 Comments
7 grudzień, 2007 @ 4:04 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja ^_-, refleksja, Życie)
Tags: deszcz, kałuża, niebo, optymistycznie
Cały świat przegląda się w kałużach
niebo jest niebieskie a słońce się odbija
choć są głębokie, zadnej nie omijam,
o, widzę nawet podeszwę swego buta
robię fale, listek na nich pływa
a wszystko to sprawia,
że jestem szczęśliwa
**
2 Comments
2 grudzień, 2007 @ 5:24 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: cytat, motto, optymistycznie, piosenka
Życie po to jest żeby je przeżyć
Trzeba komuś zaufać, w coś wreszcie uwierzyć
Każdego ranka podróż zaczyna się od nowa
Dużo lepiej się idzie, gdy podniesiona głowa
Daj sobie wreszcie kredyt zaufania
Masz mało do starcienia,bardzo dużo do zyskania
Każdy ma jakiś talent, więc zacznij cos robić
Po jakimś czasie zacznie Ci wychodzić
Wtedy przyjdzie satysfakcja - nikt Ci jej nie odbierze!
Ale musisz uwierzyć w siebie, uwierzyć szczerze!
Pogódź się z samym sobą, uczyń swoje “ja” bratem
Rastafara pokieruje twoim światem
I pozbędziesz się zwątpienia, pozbędziesz sie troski
Wszelkie problemy zamienią się w drobnostki
[Natural Dread Killaz, "Uwierzyć w siebie"]
Dlatego ja wybrana z naszej dwuosobowej grupy jako ta-co-ma-kawałek-zdolności, spędziłam weekend na tworzeniu plakatów
na nasze środowe zaliczenia pedagogiki społecznej. Efekt oceni grupa, ale myślę, że może mnie nie zlinczują xD
Rysowanie staruszków nie jest moim ulubionym tematem rysunków. Ale za to jeden jest na bezludnej wyspie z Rasta Palmą ^^
Ogólnie: dalej jest pozytywnie, bo czemu nie? Dwa koła do przodu, zabawa z pastelami wygrana, czwartkowa posiadówa git, plany na przyszłość super. Żyć, nie umierać, mwaha!
/////// po zajęciach:
- plakaty podobały się bardzo, ha!
- ocena z prezentacji (5) będzie oceną na zalkę z ćwiczeń, ha!
- niestety będzie też egzamin… ale dam radę, a jak! 
4 Comments
27 listopad, 2007 @ 2:54 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: motto, optymistycznie, piosenka, refleksja, tekst piosenki
budzisz się rano, słońce wstaje
kolejny dzień się zaczyna
patrzysz w lustro, oczy podkrążoneponura twa mina
zastanawiasz się gdzie jest twoja dziewczyna
czemu budzisz się sam, nagle ci się przypomina
że wcale jej ni ma, a szkoda
odkręcasz kran a tam tylko zimna woda
lodówka pusta a żołądek o pomoc woła
myśli: przejebane! już z samego rana ma doła
a tu cały dzień przede mną i przede mną szkoła
jednak nie martw się, za oknem piękna pogoda
słońce świeci, ludzie chodzą wciąż dookoła
i nieważne co się stanie, wiem że podołam
bo nieważne co w twym życiu się dzieje
wiem, że człowiek jest lepszym gdy się śmieje
i nieważne co w twym życiu się stanie
musisz odnaleźć swoją drogę w Babilonie
w tym bałaganie
idź z głową w chmurze
jak Jah na górze
budzisz się rano, słońce wstaje
kolejny dzień się zaczyna
patrzysz w lustro, oczy podkrążone
ponura twa mina
chciałbyś żeby już była wiosna
i się skończyła zima
w uszach muzyka radosna i pogoda miła
ale za oknem ciągle pada i w ogóle kiła
stara sąsiadka coś tam gada
że biba za głośno była
a ja w to wszystko wbijam, dopóki słońce świeci
idę przez świat szeroki, w sercu mi muza leci
w piaskownicy razem z psami bawią się dzieci
jakiś żul pod śmietnikiem zbiera dla siebie śmieci
ziemia cały czas wokół swej osi się kręci
i wszystko jakoś leci
bo nieważne co w twym życiu się dzieje
wiem, że człowiek jest lepszym gdy się śmieje
i nieważne co w twym życiu się stanie
musisz odnaleźć swoją drogę w Babilonie
w tym bałaganie
idź z głową w chmurze
jak Jah na górze
[DreadSquad, "Budzisz się rano"]
No, i jak masz zły dzień, to pokaż mu język, jak ja, o!
I idź dalej swoją drogą z uśmiechem na twarzy, tak po prostu i dla siebie 
4 Comments
24 listopad, 2007 @ 1:45 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: cytat, piosenka, refleksja, tekst piosenki
ona chce kogoś kochać
więc włącza przycisk zapachów
wplątując w swe włosy powietrze
zsuwa się w dół po łańcuchu marzeń
**
i bardzo chciałaby zjeść
z mej głowy gumową piłkę
jej ręce mnie parzą
i oczy mnie parzą
więc czekam chwilkę
uśmiechnij się i zabij mnie
[Kombajn Do zbierania Kur Po Wioskach, "Połączenia"]
2 Comments
22 listopad, 2007 @ 1:05 pm (Life, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: Garfield, motto, optymistycznie, refleksja
*
Tak, tak, to prawda.
Czasem najgorszy dzień widziany od przodu jest zupełnie innym dniem, gdy patrzymy na niego będąc tuż za nim.
Dlatego patrzmy na wszystko z różnych punktów widzenia, które zależą od punktów siedzenia/stania/leżenia.
Masz problem? Obejdź go. Spójrz na niego raz jeszcze. Uwierz, że z innej strony może wyglądać na dużo mniejszy. Łatwiej go wtedy kopnąć
“Rzeczywistość nie zawsze jest tym, czym się wydaje.”
[Śmierć w: 'Mort', T.Pratchett]
* smola.kuzniki.net
2 Comments
20 listopad, 2007 @ 8:58 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: cytat, optymistycznie, piosenka, refleksja, tekst piosenki
Ludzie chcą usłyszeć wieści złe
że nie mam co pić, że spać nie mam gdzie
że cały ten cholerny świat, cały ten cholerny świat
wali mi się na grzbiet…
że góra z góra się nie zejdzie
że para w parze z nieszczęsciem
że między mną a nią, między mną a nią
Anioły w niepokoju drżą
albo źle, najgorsza rzecz, że nie ma już mnie
że Ja i cały mój cholerny świat to już nie teraźniejszy czas
Bo Ludzię chcą usłyszeć wieści złe
Bo tak to juz jest, że nie ma już mnie
że nie ma już mnie…
Ale ja… jestem szczęscie rozpiera mnie…
["Ludzie chcą usłyszeć wieści złe", HappySad]
~||~
Jestem, i dlatego właśnie rozpiera mnie szczęście. I nieważne, że jest prawie 22. Nieważne, że mam wstać o 5.45, żeby zdążyć na 8 by zacząć dzień na uczelni. Nie liczy się to, że o 8 piszę koło, na które nic nie umiem, i najbliższe godziny spędzę nad książką. Co z tego, że też jutro prowadzimy Edukację zdrowotną. Mam się przejąć tym, że zajęcia skończę prawie o 17? Że w międzyczasie nie będę mieć kiedy zjeść? Że wydam majątek na bułki i kawę z automatu? Mam się martwić, że na ostatnich ćwiczeniach mój kiepski wygląd wzbudzi politowanie u pani prowadzącej? Co z tego? Żyję, i to jest sam w sobie zajebisty powód do radości. Wierzę, że kiedyś wszystko się ułoży, i będziemy mieć więcej powodów do uśmiechu. Bo życie jest tak wspaniałe…
Nieważne, że dziś mi odbijało. Nieważne, że miałam ochotę krzyczeć, że nawet rozważałam, czym tu się chlastnąć. Ale stare blizny przypomniały, dlaczego mam tego nie robić. Ale są ludzie, dla których nie warto. Przecież nie starczy mi życia na tyle, żeby poznać każdą cząstkę radości. Dlatego nie będę go tracić na depresyjne myśli, postanawiam. Bo życie jest tak wspaniałe…

5 Comments
19 listopad, 2007 @ 8:25 pm (Life, Z życia wzięte, poezja, Życie)
Tags: cytat, piosenka, refleksja, tekst piosenki
Będą lata tłuste i gorące,
Ale też nieklejące sie wcale,
Poprzecinane deszczem,
Pozalepiane żalem…
Będą dni pachnące wrzosem,
Ale też noce nieprzespane wcale,
Poprzerywane wrzaskiem,
Pozaszywane niedopasowaniem…
Ale
trzymajmy się razem,
Ale
kochanie damy radę,
Ale
trzymajmy się razem ale…
['Damy radę', HappySad]
**
5 Comments
6 listopad, 2007 @ 6:37 pm (Life, Z życia wzięte, refleksja, Życie)
Tags: cytat, refleksja
,,Myślałam, że życie to kabaret.A ty mi mówisz, że to jeden wielki orgazm ? “
/’Białe Jabłka’, Jonathan Carroll/
I coś w tym jest. Życie bywa komedią i tragedią, nieraz jednocześnie.
Ale kiedyś otworzysz oczy, spojrzysz wstecz i przypomniesz sobie, jak było fantastycznie, jeszcze przed chwilą. Znów zamkniesz oczy i pomyślisz, że mogłoby tak być cały czas.
I wtedy poczujesz, że przyjemność jaką odczuwasz jest nie do opisania. Coś przejdzie obok Ciebie, coś rozpłynie się we wnętrzu, a Ty spojrzysz w głąb siebie, i zobaczysz, jak bardzo się cieszysz, z tego, że żyjesz.
I nie szkodzi, że kiedyś bolało. Nie szkodzi, że ktoś zgasił światło i byłeś w ciemności. Nieważne, że burczało Ci w brzuchu. Nieważne, że udrapałeś się w policzek czy zwichnąłeś sobie kostkę. Nie będzie się liczyć, że coś Ci się nie udało.
Jedyne, o czym będziesz myślał, to to, że żyjesz i zajebiście się z tego cieszysz. Bo nie ma nic, gorszego niż to, że życie ucieka Ci przez palce, a Ty nie wiesz, co tu robisz. I obiecaj, że nigdy nie będzie nic, co popchnie Cię w Twój ostatni oddech.
‘
**
7 Comments
29 październik, 2007 @ 8:24 pm (Life, O mnie, poezja, poezja ^_-, Życie)
“Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart…” /Myslovitz/
jesteśmy na pół
ona i ja
i razem w sobie
jedna chce kochać
tamta kochaną być
uzupełniamy się wzajemnie
choć nie łatwo nam ze sobą
wytrzymać
gdy jedna daje
druga dostać chce
gdy jedna się śmieje
druga we łzach tonie
ta romantyczna sidedzi cichutko
ta niepoważna klaszcze głośno w dłonie
ta pierwsza tęskni
gdy druga zapomina
gdzie jedna tańczy
tam druga myśleć zaczyna
i woła do Ciebie
chociaż nie słyszysz
przez dźwięk się przebija lecz tonie wciąż w ciszy
Podsumowując:
jestem podzielona. Na wiele, nie tylko na uproszczone pół.
Mogę być: rozważna, poważna, spontaniczna, romantyczna, ta, co za dużo myśli, ta, co w ogóle, ta wrażliwa, ta bez luzu i ta co się nie przejmuje…
Tak wiele jest we mnie a jednak nic.
” Ty pilnuj moich snów i przychodź kiedy chcesz
Te chwile z moich dni do jednej dłoni zbierz
I nie pocieszaj mnie i tak tu będę stał
Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart….” /Myslovitz/
5 Comments
10 październik, 2007 @ 6:13 pm (Life, Z życia wzięte, Życie)
… jadąc bimbą nr 17, po 7 rano w kierunku Ogrodów.
7.19 Plac Cyryla (początkowy przystanek tejże)
Uff zdążyłam, będzie za 2 minuty ale fart mogłam nie biec po co tyle biegłam teraz będę zdychać ale chociaż cieplej bo jak wychodziłam to na termometrze był tylko jeden stopień ciepła dobrze że na plus.
7.21 (ten sam przystanek)
Mhmm… jedzie a nie to czwórka mogłabym podjechać jeden przystanek ale po co będzie ciężej wejść to poczekam.
Kilka minut później (ten sam przystanek)
Gdzie ta 17? Dobrze że wzięłam szalik ale po co prałam jesienną kurtkę wczoraj teraz mi zimno po rękach wieje po spodniach dobrze że mam płaszczyk trochę cieplej w nerki ale czemu te ramiona zimno o jedzie teraz gdzie wsiąść… Drugi wagon drzwi środkowe najwięcej ludzi wysiadło to ja wsiądę.
7.34 (2 przystanki dalej)
Ale spóźnienie już powinna być na Ogrodach czemu jej tam jeszcze nie ma dobrze że wyszłam wcześniej nienawidzę się spóźniać dobrze że mam dużo czasu a zajęcia o 8. Hah żeby wysiadła jedna osoba 5 innych musiało wysiąść z nią a tamta dziewczyna ja ją znam ona jest u mnie na angielskim wcale się nie zmieściła tyle ludzi najgorszy jest ten przystanek najgorszy jak jest spóźnienie dlaczego ta 17 zawsze się spóźnia…
7.35
A właśnie że mój jest TEN kawałek podłogi! I tej barierki też ja się trzymam i nigdzie się nie ruszę nie jestem kartoflem kartofle zostały w domu całe 15 kilo Krzysiek przywiózł a ja nie będę się tłuc po ludziach i się nie ruszę o.
7.44
Ogrody haha udało się po raz kolejny.
————————————–
8.00
Pół grupy się spóźnia. Na koniec zajęć:
- Pani Haniu doszła już pani? <- cóż za delikatność. Pozdrowienia dla Pani od Teorii Wychowania! Cudowny humor od rana dzięki Pani mam.
6 Comments
9 październik, 2007 @ 11:35 przed południem (Life, Z życia wzięte, Życie)
…w damskiej szatni po w-fie.
Po godzinie basenu, pęd pod prysznic. Jeszcze zmęczone, jeszcze otumanione nadmiarem chloru, byle dostać się do mydła i żeby woda była ciepła albo lepiej i dlaczego mam taką suchą skórę kiedy jednak o nią dbam i dlaczego kurde nie mogę mieć takiej figury jak tamta. Haha, a tamta ma większe rozstępy a ja nie. Jezu, nie chciałabym mieć takich wielkich cycków. Ale za to ma piękne włosy, ach. Shit, nie wzięłam szamponu nie mam suszarki oby tamte działały.
Gdzie ten cholerny kluczyk..? No dobra, polowanie na przebieralnie czas zacząć bo przecież nie będę świecić gołym ciałem przed jakimiś laskami. Że niektóre się nie wstydzą pozazdrościć byłoby szybciej nie trzeba czekać za wolną kabiną swoją drogą dlaczego są tylko dwie jak mogłoby być więcej i byłoby szybciej. A jak zajęte to ja się wysuszę czemu nie mam swojej szczotki no tak jak tu włosy modelować jak taki pośpiech takie warunki.
Wreszcie wolne to idę. Cała podłoga zaciapana wodą dobrze że spodnie podwinięte zaraz by się wybrudziły. Kurde zostawiłam bluzkę w szafce trzeba świecić bebechem ostatecznie lepiej że bez bluzki niż bez stanika nie?
I to by było na tyle. O czym myślą dziewczyny wychodząc spod prysznica? Kiedy wejdę do przebieralni? Czemu jestem taka gruba? Czemu ja się wstydzę tu przebrać a one nie? Dlaczego mam patrzeć na jej goły tyłek? Dlaczego tak tu brudno? A może wręcz coś zupełnie innego..?
Potrzebuję więcej obserwacji 
2 Comments
8 październik, 2007 @ 1:52 pm (Life, Z życia wzięte, Życie)
A w nocy zimno, jakby sam Śmierć stał obok.
Coś czai się w powietrzu.
2 Comments
2 październik, 2007 @ 4:47 pm (Life, poezja, poezja ^_-, Życie)
Powieki lepkie od marzeń
łapczywie garną się do światła
przybrudzone mgłą zapomnienia
skrzydła nocnego motyla wprawione w drżenie podmuchem ciepła
zataczają krąg pod sufitem
a w powietrzu tylko lekki zapach snu
i rozgnieciony smak poziomek
//Sierpień 2007, Jedlnia Letnisko/
2 Comments
25 wrzesień, 2007 @ 11:20 pm (Life)
Czy tytuł nie wyraża wszystkiego? Ale co tam, rozpiszę się nieco. Ciut troszeczkę
Taaaak właśnie. Z powyższego wynika, iż wakacje się nam kończą, drodzy koledzy studenci i koleżanki. I że dość z tego powodu marudzę, choć mam power do tego, by działać (interpretację zostawiam Wam). Mhm. Wakacje… Może nie będę wspominać co, jak, gdzie i z kim. Najważniejsze jest to, że udało mi się najpierw porządnie rozleniwić i odpocząć, potem się dalej le