5 czerwiec, 2008 @ 4:10 pm (Life, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: poezja, Poświatowska, refleksja, wiersz
bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno
chłód wieje z przestrzeni
kiedy myślę jaka ona duża
i jaka ja
to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata
//Poświatowska//
Poproszono mnie o znalezienie jakiegoś wiersza do analizy i interpretacji na poziomie gimnazjum. Przeglądając zeszyty z wierszami natknęłam się na tenże. Oczywiście nie dam go gimnazjaliście do analizy.
Ja zinterpretowałam dla siebie i dla Ciebie. Ty zrobisz jak uważasz. I wy także.
Pamiętaj, że czekam.
2 Comments
20 luty, 2008 @ 5:57 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: analogia, góry, Lubię tęsknić, Poświatowska, refleksja, tęsknota, wiersz
***
lubię tęsknić
wspinać się po poręczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać
zapach zmarznięty
lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo
miłość moją
idącą boso
po śniegu
[Halina Poświatowska]
Ciężko mi z tym nieraz, a mimo to, czasem lubię. Skoro się za kimś tęskni, przynajmniej istnieje ta pewność, że jest do kogo. Czeka się za czymś, goni króliczka. Podobno właśnie w tym gonieniu jest największa frajda, nie w samym tylko posiadaniu.
Tęsknię za Tobą, wspinam po poręczy dźwięku i koloru. Dodałabym jeszcze smaku i zapachu. Każdym zmysłem Cię rozbieram na czynniki pierwsze, by nauczyć się, zapamiętać i móc wspominać. Nieraz nieświadomie badam linie papilarne Twego ciała, by móc odtworzyć je w jakichś skomplikowanych procesach myślowych. Nie mam genialnej pamięci, ale czuję Cię obok, nawet gdy jesteś daleko stąd.
I to jest trochę jak wspinanie się na szczyt góry. Idziesz, niezależnie od pogody, skoro już
zacząłeś. Stawiasz kroki na tyle ostrożnie, by nie zsunąć się w przepaść. Co jakiś czas przystajesz, oglądając się w dół, by spojrzeć, jakie trudy już pokonałeś. Innym razem przebierasz w przydrożnych kamyczkach, by zabrać na pamiątkę te najciekawsze, czy najładniejsze, lub paradoksalnie te, które najbardziej wbijały Ci się w podeszwę buta, czy wpadały w sandały.
A potem znów ruszasz w drogę, wdychając zieleń powietrza, czując jakiś przedwieczny
pierwiastek życia. Wtedy wiesz, że nie jesteś sam we wszechświecie, choć chwilowa
samotność tak bardzo smakuje. Rozkoszuj się nią między tym zejściem, a kolejnym wejściem. Zbieraj siły, by dotrzeć do końca szlaku.
I idź dalej, bo kiedy już znajdziesz się na szczycie i obejrzysz ponownie na drogę, którą
właśnie przebyłeś, będziesz miał nieskończone wrażenie, że było warto, choćbyś miał tu
spędzić tylko chwilę…
2 Comments
17 luty, 2008 @ 9:25 pm (Life, O mnie, Opowiadania, Prozą pisane, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: Anna Janko, ból, cytat, dziewczyna z zapałkami, fobia, lęk, noc, obawa, przebudzenie, refleksja, sen, strach
“Budzimy się o świcie. Jak na granicy życia i śmierci. Czekamy leżąc, aż za oknem stworzy się świat. Czasem czujemy niewytłumaczalny lęk - że się nie stworzy. Że ptaki się już nie odezwą. Że słońce już nie wzejdzie.
Ale przecież wschodzi.
I zaczyna się nowy dzień, kolejny dzień naszego życia.”
[Anna Janko, 'Dziewczyna z zapałkami']
Poczyniłam pewne odkrycie, czytając ten fragment dziś w pociągu. Mianowicie: to jest właśnie dokładnie to, czego i ja się boję. To nie są żadne emo-fobie. Nie chcę ciąć tego życia, choć czasem niefizycznie boli. Boję się zasypiać, mówiłam nie raz. Bo nie wiem, czy się obudzę. Nie wiem, czy wciąż ktoś będzie za mną czekał. Boję się wpadać w sen, bo
nie jestem pewna, czy z niego wyjdę.
Nieraz jest to dość męczące, i wyczerpujące psychicznie. Leżę w łóżku, próbuję zasnąć, ale
każde zamknięcie oczu powoduje natłok myśli, ` a co jeśli, a gdyby, a dlaczego, a może..?`
I wtedy szybkie szarpnięcie powiek. Koniec snu, choćby na chwilę. Boję się. To jest jak
piorun. Szybki błysk-otwarcie oczu-uderzenie-świadomość.
Obawa. Fobia? Strach, przed nieznanym. Lęk, jakiś prapierwotny, albo wręcz dopiero co zrodzony. W mojej głowie, z moich myśli, z mojej niewiedzy. Jestem matką tego bólu,
który sama karmię. Nie rozumiem, nie ogarniam. I cholernie obawiam się tego, co się stanie.
Normalna kolej rzeczy, nienormalne pojmowanie.
Notka czysto refleksyjna, nie nakręcająca na doła. Po prostu jedna z myśli. Moich.
Paranoi.
Ot tak, póki cytat mam przed sobą.
7 Comments
7 luty, 2008 @ 9:52 pm (Life, O mnie, Opowiadania, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: Anna Janko, dziewczyna z zapałkami, król, kwiaty, paź, pocałunki
”- Dobrze więc - powiedział łagodniej - odpowiedz, czy lubisz, gdy cię całuję “byle jak”?
- Och! - zawołał paź (..) - lubię, gdy mnie całujesz “byle jak”! Ale nie nazywam tego tak lekceważąco. Wszystkie pocałunki można opowiedzieć przez kwiaty…
Są długie, nagie, bladożółte tulipany: przynoszą obietnicę ocieplenia. Są żonkile i narcyzy, proste, bezlistne, z płomykiem pośrodku, te zapowiadają przyjemną niespodziankę. Są fioletowe bzy, ciężkie, wilgotne, pachnące szaleństwem, którego tak bardzo się boimy… I róże, dumne, ale pełnie niepojętych tajemnic i tęsknot nie wiadomo za czym… Pożąda się ich najbardziej, chociaż tak bliskie są bólu, który zadają kolce.
Pocałunki, które nazywasz “byle jakimi”, to po prostu stokrotki i koniczynki, zrywane na spacerze nie po to, by je zabrać do wazonu, ale by wsunąć je w dziurkę od guzika.
A co myślisz, panie, o szalonych bzach?”
Lubię, gdy mnie całujesz. To za mało.

**
`Nie dręcz mnie, błagam, pocałuj…`
[Anna Janko, "Dziewczyna z zapałkami"]
1 Comments
21 styczeń, 2008 @ 6:01 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: czym jest miłość, Late Night, piosenka, refleksja, Syd Barrett
Late Night
when i woke up today
and you weren’t there to play
then i wanted to be with you
when you showed me your eyes
whispered love at the skies
then i wanted to stay with you
inside me i feel alone and unreal
and the way you kiss will always be
a very special thing to me…
when i lay still at night seeing
stars high and light
then i wanted to be with you
when the rooftops shone dark
all alone (i) saw a spark
spark of love just to stay with you
inside me i feel alone and unreal
and the way you kiss will always be
a very special thing to me…
if i mention your name
turn around on a chain
then the sky opens for you
when we grew very tall
when i saw you so small
then i wanted to stay with you
inside me i feel alone and unreal
and the way you kiss will always be
a very special thing to me…
[Syd Barett, Late Night]

**
I co tu dużo gadać. Proste, prawda?
1 Comments
19 styczeń, 2008 @ 7:23 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: A Momentary Lapse of Reason, cytat, One Slip, Pink Floyd, piosenka, refleksja
One Slip
A restless eye across a weary room
A glazed look and I was on the road to ruin
The music played and played as we whirled without end
No hint, no word her honour to defend
I will, I will she sighed to my request
And then she tossed her mane while my resolve was put to the test
Then drowned in desire, our souls on fire
I lead the way to the funeral pyre
And without a thought of the consequence
I gave in to my decadence
One slip, and down the hole we fall
It seems to take no time at all
A momentary lapse of reason
That binds a life for life
A small regret, you won’t forget,
There’ll be no sleep in here tonight
Was it love, or was it the idea of being in love?
Or was it the hand of fate, that seemed to fit just like a glove?
The moment slipped by and soon the seeds were sown
The year grew late and neither one wanted to remain alone
One slip, and down the hole we fall
It seems to take no time at all
A momentary lapse of reason
That binds a life for life
A small regret, you won’t forget,
There’ll be no sleep in here tonight
One slip … one slip
**
‘One Slip’ - Pink Floyd
z: A Momentary Lapse Of Reason - aktualnie moja ulubiona płyta, uważam.
Budyń czekoladowy i milion myśli.
Zmęczenie i nieustanna walka o zrozumienie.
Moje ego kontra mój leń.
Przeżywam niemały dysonans poznawczy.
A już niebawem będę przeżywać egzaminy. Uch.
Positive thinking needed!!!
I wsparcie mentalne.
No.
4 Comments
24 listopad, 2007 @ 1:45 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: cytat, piosenka, refleksja, tekst piosenki
ona chce kogoś kochać
więc włącza przycisk zapachów
wplątując w swe włosy powietrze
zsuwa się w dół po łańcuchu marzeń
**
i bardzo chciałaby zjeść
z mej głowy gumową piłkę
jej ręce mnie parzą
i oczy mnie parzą
więc czekam chwilkę
uśmiechnij się i zabij mnie
[Kombajn Do zbierania Kur Po Wioskach, "Połączenia"]
2 Comments
20 listopad, 2007 @ 8:58 pm (Life, O mnie, Z życia wzięte, poezja, refleksja, Życie)
Tags: cytat, optymistycznie, piosenka, refleksja, tekst piosenki
Ludzie chcą usłyszeć wieści złe
że nie mam co pić, że spać nie mam gdzie
że cały ten cholerny świat, cały ten cholerny świat
wali mi się na grzbiet…
że góra z góra się nie zejdzie
że para w parze z nieszczęsciem
że między mną a nią, między mną a nią
Anioły w niepokoju drżą
albo źle, najgorsza rzecz, że nie ma już mnie
że Ja i cały mój cholerny świat to już nie teraźniejszy czas
Bo Ludzię chcą usłyszeć wieści złe
Bo tak to juz jest, że nie ma już mnie
że nie ma już mnie…
Ale ja… jestem szczęscie rozpiera mnie…
["Ludzie chcą usłyszeć wieści złe", HappySad]
~||~
Jestem, i dlatego właśnie rozpiera mnie szczęście. I nieważne, że jest prawie 22. Nieważne, że mam wstać o 5.45, żeby zdążyć na 8 by zacząć dzień na uczelni. Nie liczy się to, że o 8 piszę koło, na które nic nie umiem, i najbliższe godziny spędzę nad książką. Co z tego, że też jutro prowadzimy Edukację zdrowotną. Mam się przejąć tym, że zajęcia skończę prawie o 17? Że w międzyczasie nie będę mieć kiedy zjeść? Że wydam majątek na bułki i kawę z automatu? Mam się martwić, że na ostatnich ćwiczeniach mój kiepski wygląd wzbudzi politowanie u pani prowadzącej? Co z tego? Żyję, i to jest sam w sobie zajebisty powód do radości. Wierzę, że kiedyś wszystko się ułoży, i będziemy mieć więcej powodów do uśmiechu. Bo życie jest tak wspaniałe…
Nieważne, że dziś mi odbijało. Nieważne, że miałam ochotę krzyczeć, że nawet rozważałam, czym tu się chlastnąć. Ale stare blizny przypomniały, dlaczego mam tego nie robić. Ale są ludzie, dla których nie warto. Przecież nie starczy mi życia na tyle, żeby poznać każdą cząstkę radości. Dlatego nie będę go tracić na depresyjne myśli, postanawiam. Bo życie jest tak wspaniałe…

5 Comments
19 listopad, 2007 @ 8:25 pm (Life, Z życia wzięte, poezja, Życie)
Tags: cytat, piosenka, refleksja, tekst piosenki
Będą lata tłuste i gorące,
Ale też nieklejące sie wcale,
Poprzecinane deszczem,
Pozalepiane żalem…
Będą dni pachnące wrzosem,
Ale też noce nieprzespane wcale,
Poprzerywane wrzaskiem,
Pozaszywane niedopasowaniem…
Ale
trzymajmy się razem,
Ale
kochanie damy radę,
Ale
trzymajmy się razem ale…
['Damy radę', HappySad]
**
5 Comments
17 listopad, 2007 @ 9:08 pm (O mnie, poezja, Życie)
Tags: cytat, piosenka, refleksja, tekst piosenki
Przytul się
Dlatego, że Ci dobrze
I dlatego, że Ci źle
I nie pytaj po co jestem
Przy Tobie i czy
Zawsze będę z Tobą
Bo tego nie wie nikt
Nie pytaj mnie, czy naprawdę kocham Cię
Nie mów mi, co jest dobre, a co złe
…
‘
**
["Nie pytaj mnie...", Tilt]
3 Comments
1 listopad, 2007 @ 11:00 pm (Z życia wzięte, poezja, poezja ^_-, Życie)
Tags: optymistycznie, refleksja
czuję gorycz pod językiem
kwaśną minę czasem robię
słone łzy płyną polikiem
odnajduję słodycz w Tobie
‘
**
6 Comments
29 październik, 2007 @ 8:24 pm (Life, O mnie, poezja, poezja ^_-, Życie)
“Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart…” /Myslovitz/
jesteśmy na pół
ona i ja
i razem w sobie
jedna chce kochać
tamta kochaną być
uzupełniamy się wzajemnie
choć nie łatwo nam ze sobą
wytrzymać
gdy jedna daje
druga dostać chce
gdy jedna się śmieje
druga we łzach tonie
ta romantyczna sidedzi cichutko
ta niepoważna klaszcze głośno w dłonie
ta pierwsza tęskni
gdy druga zapomina
gdzie jedna tańczy
tam druga myśleć zaczyna
i woła do Ciebie
chociaż nie słyszysz
przez dźwięk się przebija lecz tonie wciąż w ciszy
Podsumowując:
jestem podzielona. Na wiele, nie tylko na uproszczone pół.
Mogę być: rozważna, poważna, spontaniczna, romantyczna, ta, co za dużo myśli, ta, co w ogóle, ta wrażliwa, ta bez luzu i ta co się nie przejmuje…
Tak wiele jest we mnie a jednak nic.
” Ty pilnuj moich snów i przychodź kiedy chcesz
Te chwile z moich dni do jednej dłoni zbierz
I nie pocieszaj mnie i tak tu będę stał
Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart….” /Myslovitz/
5 Comments
29 październik, 2007 @ 8:07 pm (poezja, poezja ^_-)
‘Pójdziemy ze sobą powoli obok do końca wszystkiego by zacząć na nowo…’ /Myslovitz/
najczęściej uśmiecham się o poranku
gdy pod powieką wciąż widzę słońce
i wiem najlepiej że śniłam o Tobie
że wszystko było jak być powinno
i nie było czasu na łzy
najszczerzej uśmiecham się przy Tobie
gdy Twoje spojrzenie szuka mej twarzy
a zieleń oczu rozjaśnia mi serce
i wiem że wszystko co mówisz jest prawdą
że kiedyś jeszcze będzie dobrze
//Radom, 29 października 2007/
2 Comments
2 październik, 2007 @ 4:47 pm (Life, poezja, poezja ^_-, Życie)
Powieki lepkie od marzeń
łapczywie garną się do światła
przybrudzone mgłą zapomnienia
skrzydła nocnego motyla wprawione w drżenie podmuchem ciepła
zataczają krąg pod sufitem
a w powietrzu tylko lekki zapach snu
i rozgnieciony smak poziomek
//Sierpień 2007, Jedlnia Letnisko/
2 Comments
5 wrzesień, 2007 @ 9:01 pm (poezja, poezja ^_-)
czasem jestem bakterią
wchodzę w Twój żywy organizm
zaszczepiam swoją kulturę
śmiecąc po Twoich ulicach
jednak to Ty jesteś mężczyzną
i wchodzisz we mnie
przywołując dreszcze
na każde wspomnienie doznanej rozkoszy
05.09.2007, droga na Sandomierz. //podtytuł - Erotyk poznański 
2 Comments
2 wrzesień, 2007 @ 2:26 pm (poezja, poezja ^_-)
Do Boga
Z obawy przed utratą Życia
topię w kałuży Smutek
i chorobliwie ściskam
nitkę Nadziei,
kurczowo zaciskając palce
na kawałku Wiary. 
Zbieram okruszki potłuczonego Sumienia
a na białej tablicy Myśli
wypisuję testament własną przelaną Krwią.
p o z o s t a w i a m
…………………….Ciało Matce
…………………….Serce Sercu
…………………….Smutek Ludziom
…………………….Duszę Tobie.
Comments
2 wrzesień, 2007 @ 2:21 pm (poezja, poezja ^_-)
- Lekcja matematyki -
cały świat złożony z liczb
wypełniony gęstością, ilością
nieskończonością myśli
i ułamkiem uczuć
godziny istnienia
podniesione do potęgi Śmierci
wielka niewiadoma
złożona z samych iksów i igreków
nie-do-rozwiazania
—
siedzę w kącie
i obserwuję skrycie
jak czarną klepsydrą
przepływa moja
cicha wiara w życie…
Comments
27 maj, 2007 @ 7:45 pm (poezja, poezja ^_-)
nadszedł czas by
zrobić porządek
w szafie
serca
posplatać kolory nici
w czerwień
utkać z nich dywan
ułożyć przed drzwiami
duszy
pozmiatać okruchy
wspomnień
zdjęcia pochować
w szufladki
zakamarki obietnic
wspomnienia zamknąć w zieleni
butelek
ustawić na półkach
losu
marzenia zaliczyć do
spełnionych
i oczekiwanych na przyjście
nadszedł czas by
niechciane uczucia powiązać sznurem
wpakować w czarne
worki
oznaczyć
numerkiem z imieniem
i wystawić poza komory
serca
nadszedł czas by
miłość ubrać w purpurę
związać zaufaniem
i żyć…
//Sylwestrowa noc, 2004/2005
1 Comments
27 maj, 2007 @ 7:32 pm (poezja, poezja ^_-)
jesteś
szeptem księżyca
cichym westchnieniem nocy
nutką melodii gwizdanej przez wiatr
jestem
kroplą wody w oceanie myśli
bezkresnym krzykiem
ziarnkiem piasku na pustyni dusz
jestem?
wśród krótkich spojrzeń
biegu za wiecznością
wśród słów rzucanych w przelocie
gubię się
tonie mój świat
to nie mój świat
//Radom, 2004
2 Comments
25 maj, 2007 @ 4:22 pm (poezja, poezja ^_-)
W czterech ścianach własnego ja
buduję nowe lokum
na nową drogę życia
bez Ciebie.
Samotność staje się namacalna -
czuję jej zapach
i to, że zbliża się, coraz szybciej
i coraz boleśniej zaciska na szyi.
Łzy już nie parzą w policzek,
ani nie łaskoczą bosych stóp,
a krople deszczu nie przynoszą upragnionej ulgi.
Twoja nieobecność przybija mnie ostatnim gwoździem
Do krzyża niespełnionej miłości.
//Poznań, 21.05.07
Comments
23 maj, 2007 @ 10:39 pm (poezja, poezja ^_-)
jestem
niczym wycięta z papieru lalka
z przywiązanymi do kończyn nićmi
udającymi mięśnie
z wyciętymi ustami
zapiętymi agrafką mowy
kompletnie-niekompletna
daleka od miłości jednocześnie
w niej skąpana
odziana płaszczem nocy
i biała
jak skrzydła motyla
sterowana ważka
nie znająca swojego miejsca
pośród miejskiej dżungli
osamotniona przez autora farsy
w której odgrywam główną rolę
(należą mi się oklaski,
czyż nie?)
zbieram nagrody za oszustwo
pierwsze miejsce w kategorii:
aktorka
najwyższy czas zakończyć karierę
opuścić scenę choć czuję
się na niej jak
ryba
w
wodzie
przykro mi, naprawdę
ale jestem zmęczona tymi
wystąpieniami
chcę odpocząć na starość
(gdzie ta kurtyna…)
//Radom, Pierwsze napisane coś, paradoksalnie
Comments
23 maj, 2007 @ 10:29 pm (poezja, poezja ^_-)
zamykam oczy chcąc widzieć Ciebie jak najdłużej
zatrzymać obraz Twojej twarzy, póki
nie rozmyją go łzy
zamykam
usta by móc
jak najdłużej
rozpamiętywać Twój pocałunek
by czuć łzę drżącą na Twej wardze
stawiającej pierwsze kroki na drodze do szczęścia
//Radom, 2003
Comments
13 maj, 2007 @ 11:49 przed południem (poezja, poezja ^_-)
niewiele myśląc
schodziłam wciąż w dół
stromymi ścieżkami pamięci
mijając kamienie
obrosłe mchem myśli
aż doszłam do rzeki
w którą wciąż padały
nieba łzy
moje łzy
i znalazłam - miejsce
w którym tylko sto siedem kroków
dzieli mnie od śmierci
//12.10.2004 Radom
2 Comments
13 maj, 2007 @ 11:44 przed południem (poezja, poezja ^_-)
Rodzą się w mej głowie
biegną po łące dłoni
nagie, bose, nieuczesane, niedościginione
pełne nienawiści i pogardy
rzucające jabłka, boginie
nie zwracające uwagi na najprostsze gesty
nie dotknięte słowami
nie przeglądają się w lustrze mych oczu
bo i po co
skoro ich nie widać
może nie pofruną
ptaki czarno - białe
moje
nienakarmione
myśli
//Sierpień, 2005 Jedlnia Letnisko
Comments
13 maj, 2007 @ 9:35 przed południem (poezja, poezja ^_-)
Z oddali świat wygląda inaczej.
Możesz spojrzeć przez mgłę i widzieć.
Zatkać uszy i słyszeć.
Unieść się ponad i nie spaść.
Możesz przekroczyć i wrócić.
Być twórcą i tworem swojej chorej wyobraźni.
Pisać scenariusz i być aktorem.
Możesz spłonąć i odrodzić się.
Być deszczem i zmoknąć.
Kochać i być kochanym.
Tylko najpierw naucz się, jak być.
//12.05.2007 Poznań
Pytanie egzystencjonalne: czy deszcz moknie?
Comments
13 maj, 2007 @ 9:30 przed południem (poezja, poezja ^_-)
Patrzę na Ciebie ukradkiem,
by nikt nie zabrał mych spojrzeń
nie zdeptał, nie wyrzucił przez ramię.
Uśmiecham się przez łzy,
gdy cień pada na Twoją twarz
tak bliską i tak spokojną.
Cofam dłoń, gdy Twoja ręka dotknie jej przypadkiem,
zagłuszam grzeszne myśli
nim cokolwiek powiedzą.
Przełykam Twoją obecność,
choć słowa zdążyły się już rozgościć.
Mimo, że jestem
pozostajesz nierealny
wciąż nierzeczywisty
jak
postać z bajki dla niemądrych dzieci
//12.05.2007 Poznań
Comments
12 maj, 2007 @ 2:18 pm (poezja, poezja ^_-)
Chcę…
utonąć w strugach deszczu,
zgasnąć jak świeczka, czy pijany statek.
Lub…
spłonąć w chmurze ognia,
stlić się jak kawałek drewna, czy papier nietrwały
w rękach kulawego Boga.
Po czym…
odrodzić się jak Feniks
z garstki ludzkiego popiołu.
A może…
upaść jak róża targana wiatrem
lub mrozem przebrzmiała jabłoń w ogrodzie,
wypłynąć jak śnięta ryba wśród
rynsztokowej powodzi.
Jednocześnie…
proszę niebo zasnute gwiazdami
by skamieniało na mych wargach,
gdy garbaty starzec zatrzyma wskazówki.
A jednak…
boję się spojrzeć w dół, stojąc nad głupią przepaścią.
2 Comments
12 maj, 2007 @ 9:59 przed południem (poezja, poezja ^_-)
rano
łapię go garściami
zaciskam pięści, by nie uciekł
niewidzialny
dotyka mnie lekko, jak podmuch wiatru kwiaty w ogrodzie
skrzy się na słońcu
czekając, aż zauważę kolejne ziarenko piasku
niecierpliwy
wymyka się przez palce
a przecież nie mogę go dogonić
skazana na teraźniejszość
//12.05.2007 Poznań
Comments
11 maj, 2007 @ 4:24 pm (poezja, poezja ^_-)
ludzką rzeczą jest błądzić
trwać w błędzie jest grzechem
ludzkim, a jakże
zbrodnią jest wiara-
zabija rozum
i gubi wolna wolę
nadzieja jest zbrodnią, także-
bezlitosny złodziej kradnący marzenia
a miłość?
jest błaznem-
drwi z nas
śmieje się do rozpuku,
jedynie biednym głupcem,
którego czaszka dalej nie zna odpowiedzi
//12.10.2004 Radom
Comments
11 maj, 2007 @ 4:23 pm (poezja, poezja ^_-)
Narzucili płaszcz na ramiona
I włożyli koronę.
Zapomnieli, że cierniowa.
Wcisnęli do ręki berło
I posadzili na tronie.
Zapomnieli, że drewniany.
Przywołali błazna
I klejnoty sypnęli pod nogi.
Zapomnieli, że to mowa jest srebrem.
Oddali hołd, śpiewając
I odeszli.
Zapomnieli, że człowiek.
//26.04.2005 Radom
Comments
11 maj, 2007 @ 4:22 pm (poezja, poezja ^_-)
bezsilność
ma dwie nogi
dlatego nie spada jak kot
na cztery łapy
bezsilność
ma dwie ręce
wypełnione do granic
niemożliwością
bezsilność?
ma cały worek
bezradności
i dlatego
nie umie
poradzić sobie
z własnym
życiem
//26.08.2004 Jedlnia Letnisko
Comments
11 maj, 2007 @ 4:21 pm (poezja, poezja ^_-)
W nie-swoim pociągu
i nie w swoim przedziale
na nie-swoim miejscu
przy nie-swoim oknie
siedzi wsłuchana
w tętent nie-swoich żył
i wpatrzona w pusty krajobraz
nie-swojej przestrzeni.
W kieszeni ma zmięty bilet-
nie-swój i tylko w jedną stronę
a w ręce bagaż pełen doświadczeń.
Podąża za nie-swoim wzrokiem
w kierunku nie-znanego Słońca,
lecz widzi jedynie odrapany szyld
krzyczący bezgłośnie “Stacja Dwunasta”,
po czym wysiada.
Na nie-swoim peronie
1 Comments